Zestawienie

BOHATEROWIE W PRZESTWORZACH. Najwspanialsi filmowi piloci

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Odkąd wpatrujemy się w ptaki, zazdrościmy im umiejętności, jaką mają. Wspomina o tym już mit o Ikarze – człowiek od zawsze marzył o możliwości wzbicia się w powietrze. Kryje się w tym także metafora chęci wzbicia się na wyżyny swego talentu. Gdy w końcu lot stał się możliwy, nie każdemu dany został przywilej samodzielnego pokonywania przestworzy. Piloci to ci z nas, którzy latając, zachowują równowagę między brawurą a odpowiedzialnością. 

Historia kina pamięta kilka przykładów pilotów, którzy swoją barwną osobowością i nietuzinkowymi umiejętnościami zasłużyli sobie na naszą uwagę. Z okazji premiery filmu 303. Bitwa o Anglię w swoim subiektywnym zestawieniu przypominam kilku z nich. To według mnie ci najlepsi, a już na pewno najciekawsi filmowi piloci. Starałem się, by moje typy były różnorodne i uwzględniały zarówno tych, którzy latają na maszynach dobrze nam znanych, jak i tych pilotujących nieco bardziej futurystyczne konstrukcje. A z którym filmowym pilotem ty, drogi czytelniku, najchętniej wybrałabyś się w podniebną podróż?

Farrier – Dunkierka

Ten charyzmatyczny…

Tom Hardy wyrobił sobie opinię aktora, któremu wystarczy minimum środków, żeby zrobić maksimum wrażenia. W przykładach skrajnych nie potrzebował nawet twarzy, żeby znakomicie grać. Głosu Bale’a z Mroczny Rycerz powstaje nie sposób zapomnieć, w Mad Max: Na drodze gniewu może i ustępuje Charlize Theron, niemniej jego kreacja „w kagańcu” pozostaje wyrazista. W Zjawie i Tabu co prawda nie nosi masek, ale bardzo mało mówi,  a jego twarz bywa pokryta krwią, błotem lub rytualnymi malunkami. Rola Farriera w Dunkierce również jest wyjątkowa. Christoper Nolan opowiada tu o epizodzie II wojny światowej, ewakuacji alianckich żołnierzy z francuskiej plaży w 1940 roku, a Hardy jako pilot Royal Air Force prawie cały film „spędza” w ciasnej kabinie Spitfire’a, skryty za maską i pod pilotką. Twarz Farriera widzimy tylko dwukrotnie, raz na początku – przed startem – natomiast drugiego razu nie zdradzę. Dodatkowo maska wytłumia głos aktora. Farrier jest skrajnie opanowany, nawet w sytuacji ekstremalnej zachowuje spokój i zimną głowę, metodycznie szukając rozwiązania. Można by się spodziewać, że rola ta będzie cokolwiek nudna, ale nie w wykonaniu  Hardy’ego – charyzma aktora przemyca napięcie przy każdej możliwej okazji. Podobnie jak w Locke, gdzie cały film towarzyszymy bohaterowi w samochodzie.

Han Solo – Saga Gwiezdnych wojen

Ten kosmiczny…

Han Solo to jeden z moich najważniejszych typów. Tego pana chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Znamy go dobrze z jego przygód w Gwiezdnych wojnach, lotów Sokołem Millennium, romansu z Leią, przyjaźni z Chewbaccą. Ostatnio Disney dał nam nawet okazję do tego, by przyjrzeć się postaci słynnego przemytnika jeszcze lepiej, za sprawą mającego premierę w maju tego roku spin-offu. Film traktuje o młodości Hana, jego pierwszej miłości oraz etapie kształtowania się charakteru – i pod tym względem patrząc, twór Rona Howarda jest najbardziej interesujący. Ujawnia bowiem to, co według mnie jest najciekawsze w postaci granej pierwotnie przez Harrisona Forda. Odpowiedź na pytanie, kim jest Han Solo, kryje się w odwiecznym dylemacie zamkniętym w innym krótkim pytaniu – kto strzelił pierwszy? Han to bowiem postać dalece niejednoznaczna. Z jednej strony jest bardzo prawdziwy w swych działaniach i szczery – czasem aż do bólu – w słowach, z drugiej strony nie ukrywa, że w wielu przypadkach kieruje się bardzo wyrachowanymi pobudkami, co nie przeszkadza mu także w tym, by pod grubą skórą zgorzkniałego faceta kryć gołębie serce. Nie zmienia to jednak faktu, że z wszystkich bohaterów Gwiezdnych wojen to z nim chciałbym udać się w podróż przez kosmos – przynajmniej bym się nie nudził.

Whip Whitaker – Lot

Ten uzależniony…

Brawurowy ruch, jaki wykonuje podczas feralnego lotu, nie może zostać uznany za przejaw geniuszu...

Latanie samolotami uzależnia. Przekonał się o tym bohater filmu Roberta Zemeckisa pt. Lot. Bardzo lubię ten skromny, niepozorny dramat, skrywający jednocześnie ważną prawdę o kruchości ludzkiej natury. Bo tak jak Whip Whitaker jest bogiem przestworzy, szanowanym pilotem prywatnych linii lotniczych, tak jest też osobą niezwykle słabą, nieradzącą sobie z odpowiedzialnością, jaka drzemie na jego barkach podczas każdego lotu. Nasz bohater jest uzależniony od alkoholu i narkotyków. Radzi sobie ze swym problemem, który w jego oczach problemem nie jest, do momentu, gdy los nie podkłada mu nogi. Brawurowy ruch, jaki wykonuje podczas feralnego lotu, nie może zostać uznany za przejaw geniuszu, ponieważ został wykonany “pod wpływem”, narażając tym samym życie pasażerów. Pal licho, że wszyscy wyszli z tego cało, a do katastrofy nie doszło. Prawo jest równe dla wszystkich i działa brutalnie. W pamiętnej scenie publicznej spowiedzi Whitakera, w której przyznaje, że nieraz lubił odlatywać nie tylko fizycznie, ale i mentalnie, robi się nam człowieka zwyczajnie żal, widzimy bowiem, jak wielki trud sprawia mu mierzenie się z prawdą. Oczywistą dla nas, ale już nie dla niego.

Ostatnio dodane