Zestawienie

BĘKARTY MARVELA. Niesławne ekranizacje komiksowego giganta

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

Dziś Kinowe Uniwersum Marvela jest doskonale funkcjonującą machiną, ale nie zawsze wybierając się na ekranizację komiksu tego rozrywkowego giganta, mogliśmy liczyć na udaną zabawę. Przed laty Marvel bardzo lekko i, patrząc z perspektywy czasu, nierozważnie podchodził do praw do swoich postaci i wyprzedawał je licznym studiom filmowym. Tym samym powstawały filmy, nad którymi nie miał żadnej kontroli. Dziś większość praw (wyjątkiem pozostają te do postaci związanych ze Spider-Manem) wróciła już do domu pomysłów, jak nazywane jest Marvel Comics, ale zanim do tego doszło, filmowi twórcy raczyli nas produkcjami o dyskusyjnej jakości.

Poniżej znajdziecie te, które zyskały najmniejsze uznanie – istniejące poza Kinowym Uniwersum Marvela, światem filmowych X-Men czy ekranizacjami przygód Spider-Mana.

Kaczor Howard

Trudno w to może uwierzyć, ale pierwszą kinową ekranizacją komiksu Marvela był Kaczor Howard z 1986 roku, w którego produkcję zaangażowany był sam George Lucas i jego Lucasfilm. Ujmując rzecz tak prosto, jak tylko to możliwe, można powiedzieć, że film stanowi pokraczną, ślizgającą się raczej po komiksowym pierwowzorze komedię science fiction i opowiada historię trafiającej na Ziemię kaczki z kosmosu. Kaczor Howard został zmiażdżony przez krytyków i „nagrodzony” czterema Złotymi Malinami. Dziś uważany jest za jednego ze złotych przedstawicieli tzw. guilty pleasure. Co ciekawe i może nie dla wszystkich czytelników wiadome, Kaczor Howard istnieje w Kinowym Uniwersum Marvela i zadebiutował w scenie po napisach pierwszej części Strażników Galaktyki Jamesa Gunna.

Punisher – do trzech razy sztuka?

Zanim losy Franka Castle’a, weterana wojennego znanego też jako krwawy Punisher, trafiły z całkiem niezłym rezultatem na platformę streamingową Netflixa, z postacią zmierzyło się trzech twórców filmowych. W obrazie z 1989 roku z Dolphem Lundgrenem w roli tytułowej komiksowy pierwowzór służył zaledwie za pretekst do tego, by stworzyć typowy dla przełomu dekad akcyjniak – wulgarne, krwawe kino zemsty. Powstał film niezwykle satysfakcjonujący, ale zdecydowanie w formie grzesznej rozrywki. Hollywood upomniało się o Castle’a piętnaście lat później i tym razem próbowano nadać całości nieco bardziej komiksowe rysy. Niestety z marnym skutkiem. Film z Tomem Jane’em w roli głównej był po prostu przeciętnym sensacyjniakiem. W końcu w 2008 roku powstał swoisty frankenstein – Punisher: Strefa wojny. Film z jednej strony bardzo bliski komiksowej historii, z drugiej przemielony przez campowy, groteskowy filtr kina klasy B.

Kapitan Ameryka

Zanim Kapitan Ameryka zyskał twarz Chrisa Evansa, co okazało się sukcesem i spotkało z uznaniem widzów, na początku lat dziewięćdziesiątych w telewizyjnym filmie (z ograniczoną dystrybucją kinową na rynkach zagranicznych) wcielił się w niego Matt Salinger. Powstała produkcja co prawda całkiem wierna komiksowemu źródłu, ale zrealizowana poniżej jakiejkolwiek krytyki. W popularnym serwisie Rotten Tomatoes film uzyskał – na swój sposób imponujące – 7% świeżości (dla kontrastu Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów z 2016 roku – 91%). O pierwszym pełnometrażowym filmie Kapitan Ameryka więcej w naszym cyklu poświęconym kinie z epoki VHS pisał Tomasz Bot: „To nie jest udane kino. Bliżej mu do rejestrów »tak źle, że aż dobrze«”.

Cztery Fantastyczne Czwórki

Komiksowa grupa znana jako Fantastyczna Czwórka to pierwsi superbohaterowie wymyśleni przez Stana Lee. Nie dziwi zatem fakt, że Hollywood aż trzykrotnie (raz nawet dotarło do sequela!) próbowało zmierzyć się przeniesieniem ich przygód na ekrany. Szkoda, że nigdy nie zrobiono tego na odpowiednim poziomie. Zaczęło się od The Fantastic Four z 1994 roku w reżyserii Oleya Sassone’a (Krwawa pięść III: Zmuszony do walki), filmu – uwaga! – tak złego, że mimo iż jego produkcja została ukończona, nigdy nie trafił do dystrybucji. Nieco ponad dekadę później najstarsza rodzina Marvela wróciła w wysokobudżetowej, hollywoodzkiej produkcji z Jessicą Albą i Chrisem Evansem, późniejszym Kapitanem Ameryką, w rolach głównych. Powstały w sumie dwie części serii tworzonej przez Tima Story’ego. Były to całkiem niezłe, oddające campową naturę pierwowzoru ekranizacje, ale raczej kiepskie i pokraczne filmy. 20th Century Fox – dzierżące wtedy prawa do postaci – postanowiło dać Fantastycznej Czwórce kolejną szansę i zrealizowało reboot czerpiący z poważnego, mroczniejszego nurtu ekranizacji komiksowych. Niestety, wypuściło przy tym film niedokończony, powstały w pośpiechu i w fatalnej atmosferze. Fantastyczna Czwórka Josha Tranka z 2015 roku nie tylko została uznana za jeden z najgorszych filmów superbohaterskich ostatnich lat, ale też całkowicie pogrzebała karierę reżysera.

Ostatnio dodane