Zestawienie

ARCYDZIEŁA stworzone przez REŻYSERÓW PRZED TRZYDZIESTKĄ

Autor: Tomasz Raczkowski
opublikowano

Kino to sztuka, której opanowanie niejednokrotnie zajmuje całe lata. Nie chodzi tylko o długość nauki i studiów, które prowadzą do realizacji pełnometrażowego obrazu, ale także o stosunkowo długi okres rozwijania własnej artystycznej tożsamości reżyserów filmowych. Rzadko zdarza się, by spod ręki debiutanta wyszło dzieło wybitne. Wielcy mistrzowie najczęściej tworzą swoje arcydzieła już dobrze po trzydziestce, a filmowcy poniżej granicy 30 lat wydają się nierzadko zupełnie nieopierzonymi żółtodziobami, których czeka jeszcze długa (i niedająca gwarancji sukcesu) droga do wielkości. A jednak czasem zdarza się i tak, że jeszcze przed trzydziestymi urodzinami reżyser tworzy dzieło wielkie – a nawet największe w całej swojej karierze. Poniżej kilka przykładów młodych filmowców, którzy nie czekali do magicznego wieku lat 30, by stworzyć arcydzieła.

Stanley Kubrick, 28 lat – Zabójstwo

Stanley Kubrick na koncie ma wiele dzieł wybitnych, zrealizowanych w szerokim spektrum gatunkowym, przefiltrowanym przez wizjonerską wrażliwość reżysera. Jednym z wyróżników jego twórczości, stanowiących o jej wyjątkowości w historii kina i dobitnie dowodzących filmowego geniuszu Kubricka, jest umiejętność świeżego, innowacyjnego podejścia do niekiedy skrajnie odmiennych gatunków. Pierwszym dojrzałym dziełem reżysera i jednocześnie pierwszym filmem, który uznać można za arcydzieło w jego filmografii, było zrealizowane w konwencji kryminału noir Zabójstwo z 1956 roku. Film Kubricka zachwyca przede wszystkim dojrzałością grającego z punktami widzenia scenariusza, umiejętnym budowaniem napięcia i fatalistycznej atmosfery oraz wizualno-inscenizacyjną pomysłowością. Zabójstwo to pod wieloma względami narodziny gwiazdy Stanleya Kubricka, który kreując jeden z najbardziej ikonicznych filmów noir, stworzył swoisty manifest autorskiej, efektownej i klimatycznej estetyki filmowej, która pozwoliła mu tchnąć w usankcjonowany już gatunek pewną świeżość, a samemu sobie zapewnić odskocznię do szybkiego rozwoju kariery. A to wszystko w wieku zaledwie niespełna 28 lat.

Siergiej Eisenstein, 27, 29 lat – Pancernik Potiomkin, Październik

Najbardziej rozpoznawalny twórca radzieckiej awangardy lat 20. do tego zestawienia trafia niejako podwójnie. Słynny propagator rewolucji październikowej, pionier zarówno propagandy kinowej, jak i montażowej inwencji stworzył bowiem przed trzydziestym rokiem życia aż dwa arcydzieła – przy czym, co ciekawe, jedno z nich zapewniło mu spektakularny sukces, drugie natomiast spowodowało pośrednio załamanie kariery w trudnych realiach stalinowskiego ZSRR. Pierwszym z filmów, o których mowa, jest, rzecz jasna, słynny Pancernik Potiomkin, absolutne arcydzieło pod względem technicznej maestrii, mogące służyć za wzorcowy przykład filmowego wehikułu dla ideologicznego przesłania. W chwili kręcenia Pancernika… Eisenstein miał 27 lat. Dwa lata później, czyli rok przed osiągnięciem granicznej tutaj bariery lat 30, stworzył trzeci i ostatni z umownego cyklu opiewającego chronologicznie rewolucyjny zryw Rosjan. Po opisującym początki ruchu robotniczego Strajku i upamiętniającym rewolucję roku 1905 Pancerniku Potiomkinie w Październiku twórca stworzył filmowy portret obchodzącej dziesięciolecie krwawej rewolucji październikowej. Ten sugestywny, kreatywny film był kolejnym krokiem Eisensteina w stronę filmowej poezji, doprowadzającym do ekstremum sztandarową dla niego technikę montażu skojarzeniowego. Choć było to zbyt wiele dla wkraczającej stopniowo w okres socrealizmu wrażliwości ówczesnych komunistów, Październik pozostaje niezwykłym dziełem filmowym, zasługującym na miano arcydzieła i to nie pierwszego w niespełna trzydziestoletnim wówczas życiu Eisensteina.

Thomas Vinterberg, 29 lat – Festen

Stworzony w 1995 roku manifest kinowej czystości, Dogma 95, trzy lata później, w roku 1998, doczekał się dwóch pierwszych certyfikowanych realizacji, nakręconych przez dwóch najbardziej dziś znanych sygnatariuszy – Larsa von Triera i Thomasa Vinterberga. Dla dwudziestodziewięcioletniego wówczas Duńczyka był to zaledwie drugi film pełnometrażowy w karierze – miał się on jednak okazać arcydziełem, absolutnie najlepszym dokonaniem w karierze Vinterberga (przynajmniej do czasu premiery Polowania czternaście lat później). Prosta, ale niesamowicie angażująca historia demaskowania rodzinnych sekretów i traum w czasie uroczystego jubileuszu nestora rodu zachwyca nie tylko inteligentnym, empatycznym skonstruowaniem samej opowieści, ale także kreatywnością, z jaką Vinterberg podszedł do minimalistycznej konwencji. Surowe, niestabilne obrazy odbijają rozchwianych psychicznie bohaterów, ostry montaż podkreśla raptowne zwroty akcji, a wykorzystanie jedynie naturalnego oświetlenia w niektórych momentach daje efekt niemalże misteryjnego rytuału. Festen to dzieło kompletne i będąc oficjalnie pierwszym filmem nakręconym według wytycznych Dogmy, jest też prawdopodobnie najlepszym dziełem zrodzonym przez ten ruch. Tym większe brawa należą się początkującemu wówczas Vinterbergowi, który wrzucony w tak radykalne ramy, nie tylko nie poległ, ale także stworzył coś wybitnego.

Ostatnio dodane