Zestawienie

Aktorzy, którzy ODRZUCILI KULTOWE ROLE (i do dziś tego żałują)

Autor: Maja Budka
opublikowano

Są filmy, do których na stałe przylgnęły wizerunki ich aktorów. Trudno więc wyobrazić sobie Hana Solo o twarzy Ala Pacino, Forresta Gumpa o wyglądzie Johna Travolty czy Vito Corleone w postaci Jacka Nicholsona. Choć może to budzić uzasadnione wątpliwości, takie propozycje obsadowe rzeczywiście zostały złożone. Co więcej – było całkiem niedaleko od tego, by zaistniały one nie tylko na papierze, ale i na planie filmowym. Niektóre z propozycji budzą ciekawość, inne wywołują śmiech, a przy jeszcze innych wypada podziękować, że nie wyszły z fazy planowania. Oto kilka aktorów, którzy odrzucili słynne filmowe role (i do dziś prawdopodobnie tego żałują).

John Lithgow – Batman

Mało brakowało, by John Lithgow zasiadł w panteonie filmowych Jokerów. Był on typowany przez Tima Burtona do swojej produkcji z 1989 roku. Jak wiadomo, kino superbohaterskie miało swoje lata świetności dopiero przed sobą, tak więc gwiazda między innymi The Crown prawdopodobnie nie przewidziała, że mogła to być najbardziej pamiętna rola w jej karierze. Bo, jak wiadomo, rola przypadła finalnie Jackowi Nicholsonowi. Dlaczego tak się stało? John Lithgow odniósł się do sprawy w 2017 roku, kiedy to przed rozdaniem Tony Awards wyznał magazynowi Vulture: „Moje najgorsze przesłuchanie miało miejsce przy okazji Batmana Tima Burtona. Nigdy nikomu nie opowiadałem tej historii, ale próbowałem go przekonać, że nie nadaję się do tej roli. I udało mi się to. Nie zdawałem sobie sprawy, że gra toczy się o tak wysoką stawkę. Mniej więcej tydzień później dowiedziałem się, że do roli Jokera rozpatrywani są Robin Williams czy Jack Nicholson”. Tym oto sposobem Lithgowowi przeszło koło nosa 100 milionów dolarów (78,5 miliona funtów) udziału w zyskach z filmu, które powędrowały do Nicholsona.

John Travolta – Forrest Gump

Niesprawiedliwym byłoby stwierdzić, że rok 1994 był dla Johna Travolty krzywdzący. Zasłynął w końcu jako Vincent Vega w kultowym Pulp Fiction. Mimo wszystko jednak odrzucił główną rolę w filmie, który wyprzedził sztandarowe dzieło Quentina Tarantino w wyścigu o oscarową statuetkę dla najlepszego filmu. Tak, niewiele brakowało, aby John Travolta wystąpił w roli tytułowego Forresta Gumpa. Zwycięski film Roberta Zemeckisa zebrał 6 Oscarów, w tym statuetkę dla Toma Hanksa za najlepszą rolę pierwszoplanową. Pulp Fiction zaś, dla którego Travolta odrzucił rolę Forresta Gumpa, zdobył tylko jedną nagrodę, za najlepszy scenariusz oryginalny. „Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz”, ciśnie się na usta. Mimo wszystko zgodnie należy przyznać, że Travolta podjął słuszną decyzję.

Emma Watson – La La Land

W pewnym momencie do obsadzenia głównych postaci rozpatrywani byli Emma Watson oraz Miles Teller.

Być może to właśnie Emma Watson odebrałaby Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową, gdyby nie fakt, że odstąpiła rolę filmowej Mii Emmie Stone. Reżyser La La Land Damien Chazelle przyznał w jednym z wywiadów, że w pewnym momencie do obsadzenia głównych postaci rozpatrywani byli nie Emma Stone i Ryan Gosling, a Emma Watson oraz Miles Teller. Dlaczego do tego nie doszło? Między innymi dlatego, że Emma Watson w tym czasie była zaangażowana w produkcję aktorskiej adaptacji Pięknej i Bestii. W wywiadzie dla SiriusXM Town Hall aktorka mówiła o La La Land w słowach: „To nie był film, do którego tak po prostu mogłabym wskoczyć znienacka jak ze spadochronu. Wiedziałam, że muszę wykonać swoją pracę i muszę być tam, gdzie powinnam była być. Niespójność w harmonogramie dała nam do zrozumienia, że to by po prostu nie wyszło”. Być może występ w filmie Chazelle’a byłby bardziej owocny dla kariery wciąż borykającej się z łatką Hermiony Granger Watson, jednak nie sposób odmówić parze Stone–Gosling niezwykle spójnego i elektryzującego występu w La La Land.

Jack Nicholson – Ojciec chrzestny

W tę decyzję obsadową naprawdę trudno uwierzyć, jednak, jak przyznaje sam Nicholson, była ona prawdziwa. Aktor miał szansę wcielić się w rolę Michaela Corleone z Ojca chrzestnego i zabrać ją sprzed nosa Alowi Pacino. Alowi Pacino, który wydawał się wręcz stworzony do tej roli. W wywiadzie dla Movieline na pytanie, czy Jack Nicholson zrezygnował z jakiegoś potencjalnego filmowego hitu tylko dlatego, że jego zdaniem nie nadawał się do tej roli, Nicholson odpowiedział: „Ojciec chrzestny. Wtedy uważałem, że Hindusi powinni grać Hindusów, a Włosi Włochów. […] Było wielu aktorów, którzy mogli zagrać Michaela Corleone, włączając w to mnie, ale to Al Pacino był Michaelem Corleone. Nie przychodzi mi do głowy większy komplement, którym mógłbym go obdarzyć”.

Ostatnio dodane