Zestawienie

Aktorzy, którzy NIGDY nie zagrali W DOBRYM FILMIE

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Tim Burton powiedział kiedyś, że nie rozpoznałby dobrego scenariusza, nawet gdyby miał go przed nosem. Niestety większość aktorów z niniejszego zestawienia także ma problem z wybraniem dobrych filmów, przez co ich filmografia pełna jest bardzo złych obrazów, o których tak widzowie, jak i oni sami zapewne chcieliby szybko zapomnieć.

Mathew Karedas

Po swoim występie w filmie Samurai Cop Mathew Karedas, znany szerszej publiczności jako Matt Hannon, stał się postacią kultową. Rola przyniosła mu sławę, choć jak potwierdza sam aktor, zagrał ją wręcz fatalnie. Ciekawe jest, że bardzo często poszczególne fragmenty filmu z jego udziałem znajdują się na listach najgorszych scen filmowych w historii kina. (Nie)stety było to jedyne dzieło, w którym wystąpił aż do roku 2015, kiedy to powrócił na plan zdjęciowy na potrzeby sequela produkcji o gliniarzu-samuraju. Jak wielokrotne sam podkreślał, przez prawie 20 lat nie był świadomy tego, że jego rola jest wręcz kultowa, aż do czasu, gdy w sieci pojawiła się informacja o tym, że nie żyje. Jego córka wrzuciła więc filmik na YouTube’a, w którym „aktor” zaprzeczył, że umarł. Spotkało się to z wręcz entuzjastycznym odzewem ze strony fanów. Dzięki temu, ku swemu zdumieniu, stał się postacią sławną i rozpoznawalną wśród miłośników bardzo złego kina. Choć filmografia aktora jest niewielka, jednak bardzo treściwa, przynajmniej dla mnie, jako fanki filmów klasy B.

Reb Brown

Znany ze swojego charakterystycznego okrzyku oraz udziału w znanych produkcjach bardzo złego kina lat 70. i 80., Reb Brown niestety nie może pochwalić się ani jednym dobrym filmem w swoim dorobku. Może za to poszczycić się występem u boku legendy, jaką bez wątpienia był Christopher Lee, czy samego Patricka Swayzego w filmie Niespotykane męstwo. Co prawda produkcja okazała się kasowym sukcesem, zarabiając ponad 30 milionów dolarów, jednak krytycy byli dla niej bezlitośni. Dodajmy, że aktor został doceniony za swoją rolę w filmie Death of a Soldier, zdobywając nominację dla najlepszego aktora dramatycznego Australijskiego Instytutu Filmowego, jednak po raz kolejny okazało się, że wybór filmu dokonany przez Browna był raczej chybiony. Death of a Soldier nie jest bowiem dobrym obrazem. Niestety aktor ostatni swój występ zaliczył w 2012 roku, po bardzo długim okresie niebytu na ekranie. Po czym znów słuch o nim zaginął, przez co do tej pory nie udało mu się zrehabilitować.

Neil Breen

Człowiek, który swoim poziomem aktorstwa bije na głowę samego Tommy’ego Wiseau, nie mógł nie znaleźć się na niniejszej liście. To naprawdę niezależny (również od talentu) filmowiec, który finansuje swoje kolejne produkcje z własnych funduszy tudzież crowdfundingu, gdyż jak sam podkreśla, chce być jak najbardziej niezależny, również od niezależnych filmowców. Do historii przeszły już jego występy w chociażby Fateful Findings czy Double Down, o czym pisałam w tym artykule. Jego aktorskie popisy w bardzo złych filmach są na tyle ekscentryczne i legendarne, że Neil Breen uznawany jest obecnie za postać, która budzi spore zainteresowanie wśród fanów kina klasy Z. Niestety każde jego kolejne dzieło zbiera negatywne recenzje i trudno je uznać za dobre produkcje, nawet w porównaniu z samym The Room.

Tommy Wiseau

Aktor, reżyser, producent i wielki fan Jamesa Deana. Niestety Tommy Wiseau nie ma szczęścia do filmów – wszystkie z nich okazały się artystyczną klapą, choć niektóre zyskały już miano dzieł kultowych. Można pokusić się o stwierdzenie, że jedyny występ w naprawdę dobrej produkcji zaliczył przy okazji teledysku do piosenki Scary Love, wyłączając oczywiście drobne cameo w The Disaster Artist. Może zamiast występowania i reżyserowania filmów fabularnych powinien wziąć się za kręcenie dokumentów? Za jeden z nich bowiem udało mu się zdobyć nagrodę dla najlepszego społecznego dokumentu na festiwalu w Los Angeles.

Michael Dudikoff

Trzeba przyznać, że aktor jak nikt miał nosa do wybierania niezwykle rozczarowujących produkcji na granicy złego kina. Model, psycholog, a co najważniejsze, filmowy zabijaka, którego film Amerykański ninja stał się obiektem kultu w czasach VHS i zebrał 0% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes. Początkowo w rolę miał się wcielić nikt inny, jak sam Chuck Norris, jednak ostatecznie została ona powierzona Dudikoffowi ku późniejszej uciesze wielu fanów serii. Można się kłócić, że co prawda wystąpił przecież w dobrym filmie, czyli Tronie, jednak dzieło to niezwykle się zestarzało, nawet jeśli było rewolucyjne w latach osiemdziesiątych.

Ashton Kutcher

Ashton Kutcher szerokiej publiczności był bardziej znany ze swoich dokonań serialowych oraz związku z Demi Moore aniżeli z kreacji w filmach pełnometrażowych. Co prawda nieźle sobie radził w serialach Różowe lata 70. i Dwóch i pół, jednak jego gra w praktycznie samych wątpliwych produkcjach filmowych pokazała, że nie można go zaliczyć do grona wybitnych aktorów. Niektóre z nich, owszem, okazały się kasowymi sukcesami, niemniej daleko im było do określenia „dobry film”. To samo tyczy się ról dramatycznych w takich filmach jak Efekt motyla czy Jobs, które tylko potwierdziły, że Kutcher nie tylko nie posiada talentu, ale też nie potrafi odróżnić dobrego scenariusza od złego.

Megan Fox

Chyba nikt nie spodziewał się po Megan Fox wielkich rzeczy. Co prawda aktorka ciężko pracowała, by osiągnąć sukces w Hollywood, jednak patrząc na jej filmografię, można się zdziwić, jak bardzo złych wyborów dokonywała praktycznie od roku 2001. Niektórzy nawet zauważają, że o każdym filmie, w którym wystąpiła czy wystąpi można powiedzieć tylko jedno – że jest zły oraz pełno w nim CGI. Ciekawe jest, że w jednej z recenzji „New York Post” uznał, że najlepszym elementem filmu była bielizna, w której występowała Megan Fox. Niestety jej reputacja złej aktorki przełożyła się także na coraz gorsze produkcje, w których się pojawia.

Jared Padalecki

Niekwestionowana gwiazda serialu Nie z tego świata niestety w świecie produkcji filmowych nie poradziła sobie zbyt dobrze, dokonując coraz to bardziej kuriozalnych wyborów. O ile widać, że świetnie czuje się w konwencji serialowej, to gdy przychodzi do występu na dużym ekranie, automatycznie zamienia się w kawałek drewna. Chociaż biorąc pod uwagę produkcje, w których występuje, nie zdziwiłabym się, gdyby chciał poziomem gry aktorskiej dorównać scenariuszowi. Niestety najczęściej zatrudniany jest do horrorów, które nie mają nic do zaoferowania (remake Piątku, trzynastego) czy filmów familijnych, które koniec końców okazują się niezwykle żenujące.

Jennifer Love Hewitt

Gwiazdka lat 90. wielokrotnie udowodniła, że żadna z niej aktorka, a filmów, w których występowała, nie można uznać raczej za wybitnie dobre. Królowa romantycznych komedii tamtych czasów i niezbyt udanych horrorów niestety wielokrotnie potwierdzała, że jej jedynym atutem jest wygląd, a nie umiejętności aktorskie. W dodatku większość z jej flagowych produkcji, jak chociażby Koszmar minionego lata czy Smoking, nie tylko nigdy nie była dobra, ale i zestarzała się bardzo od momentu premiery. Dziś ogląda się je wyłącznie ze względu na nostalgię. Warto dodać, że serwis Rotten Tomatoes przyznał jej nagrodę dla najgorzej ocenianej aktorki od 1985 roku.

Daniel Baldwin

Jak się okazuje, na świecie istnieje kolejny z braci Baldwin, który także jest aktorem. Jednak mimo tego, że zagrał w ponad 100 filmach, wszystkie były na tyle złe, że szybko o nich zapomniano. Jeżeli już jednak pojawił się na planie dobrego filmu, jak chociażby w Urodzonym 4 lipca, to nie była to nawet rola trzecioplanowa. Ciekawy jest jednak fakt, iż Daniel Baldwin bardzo dobrze radził sobie w telewizji, występując w tak znakomitych produkcjach jak chociażby Rodzina Soprano. Dziwi więc, że jego filmografia pełna jest dość śmieciowych filmów, o których nikt albo nie słyszał, albo żaden krytyk nie był na tyle szalony, by je obejrzeć i zrecenzować.

Kirk Cameron

Kirk Cameron dobitnie udowodnił, że łączenie wiary i filmów to często nie jest najlepszy pomysł. Gwiazda niezbyt rozgarniętych komedii lat 80. i 90., o których większość z nas już dawno zapominała, postanowiła powrócić w roku 2000 produkcjami chrześcijańskimi, z których każda kolejna okazuje się gorsza od poprzedniej. Większość jego filmów niestety zdobyła 0% procent w serwisie Rotten Tomatoes. Aktor niezachwiany w swojej wierze i przekonaniu, że jego filmy jednak mają jakąś wartość, poprosił fanów o zostawienie na stronie pozytywnych recenzji. Jednak wszystko sprzymierzyło się przeciwko niemu, gdyż większość recenzji produkcji, w których występował, była negatywna, a większość osób po ludzku go nie znosi.

Ostatnio dodane