Zestawienie

5 filmów FANTASY do obejrzenia zamiast GRY O TRON

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

„To już jest koniec” – westchną pod nosem fani Gry o tron, podchodząc do ostatniego odcinka kultowego serialu z mieszaniną ekscytacji i nostalgii. Jedni poczują ulgę, drudzy tęsknotę. Co dalej? Jeśli nadal chcecie obcować z fantasy (szczególnie w odmianie magii i miecza), a prócz znanego wszem i wobec Władcy Pierścieni nie macie pomysłu, jakie jeszcze filmy sobie przypomnieć lub obejrzeć po raz pierwszy, oto pozycje, które z pewnością zaspokoją wasze potrzeby – pięć filmów do obejrzenia zamiast Gry o tron.

Zaklęta w sokoła

…magia jako dodatek.

Jeśli lubisz fantasy, które tak jak Gra o tron potrafi momentami trzymać się kurczowo naszej rzeczywistości, Zaklęta w sokoła to wybór dla ciebie. Elementy magiczne pojawiają się w tej historii na drugim planie, ale pełnią funkcję kluczową. Film opowiada o dzielnym rycerzu o twarzy Rutgera Hauera, który ma iście nieziemski problem – na niego i na jego ukochaną została rzucona klątwa. Za dnia ona zaklęta jest w sokoła, w nocy z kolei on przemienia się w wilka. W ten sposób pisane jest im wieczne rozstanie. Czy uda mu się odwrócić urok i zemścić na złym biskupie? Film Richarda Donnera ujmuje przede wszystkim narracyjnym spokojem, niesilącym się na efekciarstwo, oraz melancholijnym, baśniowym klimatem. Nie mniejsze znaczenie w umilaniu seansu ma ładna buzia młodziutkiej Michelle Pfeiffer. Warto widzieć, że w 1986 Zaklęta w sokoła zgarnęła Saturna (nagrodę dla produkcji fantastycznych) za najlepszy film fantasy.

Willow

… karzeł rządzi.

I w tym wypadku dobrze sprawdził się tradycyjny schemat gatunku.

Dla jednych klasyka fantasy, dla innych zapomniany, nieco zakurzony film, który mimo wszystko powinien stanowić lekturę obowiązkową wszystkich tych, którzy lubią tego rodzaju odrealnione klimaty. Ron Howard wespół z Bobem Dolmanem poszli po linii najmniejszego oporu, nie tworząc fabuły o wyboistym przebiegu. I w tym wypadku dobrze sprawdził się tradycyjny schemat gatunku, według którego bohater, konfrontując się ze złem, podejmuje się niezwykle ważnej misji i staje w obronie niewinności i dobra. Kluczowe w przypadku Willowa jest jednak to, że tym bohaterem jest karzeł, czyli postać kompletnie niepozorna (co stanowi czytelną analogię do Władcy Pierścieni i poniekąd także do Gry o tron, jeśli weźmiemy pod uwagę Tyriona). Nauka jest z tego prosta – nie ciało, ale duch określa naszą wielkość. Istnieje jeszcze jeden dobry powód do powtórki tego klasyka fantasy. Potwierdzone są już pogłoski o planowanym sequelu widowiska, który najprawdopodobniej przybierze formę serialu telewizyjnego. Co jak co, ale pomysł to co najmniej interesujący.

Ostatnio dodane