search
REKLAMA
Zestawienie

ZAPOMNIANE filmy SENSACYJNE lat 2000

XXI wiek przyniósł wiele zmian zarówno w kinie akcji, jak i kinie sensacyjnym.

Odys Korczyński

31 maja 2023

REKLAMA

„Wspólnicy z przypadku”, 2009, reż. Brian King

Oryginalny tytuł to Night Train – o wiele lepiej oddający fabułę i klimat produkcji. Może gdyby pod taką nazwą był znany w Polsce, miałby znacznie więcej ocen niż te marne 3000 na Filmweb. Reżyser i scenarzysta w jednym: Brian King inspirował się klasycznym kryminałem, stylistyką noir, komedią w stylu Pół żartem, pół serio, akcją rodem z Uciekającego pociągu, a może i thrillerem psychologicznym w stylu Hanekego. Dużo tu więc elementów, które miały stworzyć niepowtarzalną całość, co być może utrudniło widzom odbiór i zrozumienie intrygi. A może dokładniej, nie zrozumienie, bo ona aż tak skomplikowana nie jest, lecz uznanie jej za interesującą, wciągającą, tworzącą klimat tajemnicy. Niemniej tytuł warty poznania.

„Terrorysta”, 2001, reż. Albert Pyun

Odnoszę wrażenie, że krytycy i fani kina sensacyjnego trochę wstydzą się mówić i pisać o Stevenie Seagalu ze względu na to, kim się dzisiaj stał, czemu sympatyzuje i jak się zachowuje publicznie. Faktycznie, zmarnował swoją gwiazdę różnymi dziwnymi posunięciami, w tym tymi związanymi z polityką. Stał się maskotką totalitaryzmu i putynizmu, a przecież hołdował wartościom zawartym w aikido. Zbyt płytko jak widać. Jest wiele kultowych filmów, w których zagrał, ale jeszcze więcej gniotów, które zdominowały jego karierę w XXI wieku Terrorysta to wyjątek. Seagal pojawił się tu w towarzystwie Dennisa Hoppera i Toma Sizemore’a, czyli w świetnym towarzystwie. Sam zaś film to naprawdę dobry scenariusz, a nie zwykłe kino akcji, w którym masowo łamie się kości. Fani Seagala mogą jednak uznać, że jest on tu zbyt wycofany, za spokojny.

„Liczą się tylko Frankliny”, 2002, reż. Kevin Bray

Czarna komedia sensacyjna, klasyfikowana czasem jako film akcji, co jest jednak przesadą ze względu na bieg fabuły i sposób ukazania głównych bohaterów. Liczą się tylko Frankliny może być dla Europejczyka trudna w recepcji, gdyż zebrało się w niej kilka elementów, do których w naszej kulturze aż tak nie przywykliśmy; chociaż zdarzały się w historii premier i dystrybucji filmów na naszym rynku wyjątki. A więc główni bohaterowie to Afroamerykanie, na dodatek biorący udział w produkcji naszpikowanej scenami sensacyjnymi, zagranymi nieco z przymrużeniem oka, nie wszyscy również lubią styl zachowania przed kamerą Ice-T, nie mówiąc już o jego muzycznej działalności. Film ma poza tym liczne braki techniczne, zwłaszcza w zakresie zdjęć, ale za to fabularnie – jeśli ktoś nie żywi uprzedzeń – można się na nim znakomicie bawić. Niestety, polskiemu widzowi jest raczej nieznany.

„Tylko strzelaj”, 2007, reż. Michael Davis

Wydaje mi się, że spora część widzów – jeśli już trafi na ten film – ma z nim problem, gdyż nie potrafi zobaczyć w nim czegoś więcej niż kina sensacyjnego, a może i akcyjniaka, który aż tak po brzegi wypełniony scenami walki nie jest. A to go jednak zbliża do gatunku mocnej sensacji, w której o wiele więcej miejsca pozostaje na treść. To coś więcej, co zawiera się w Tylko strzelaj, nazwać można prześmiewczością, pastiszem, komedią, w stosunku do wszystkiego, co można zobaczyć w kinie sensacyjnym, i właśnie tego widzowie jakoś nie widzą. Dlatego produkcja jest nieraz źle oceniana, jeśli już przyjdzie do oceniania. A treść? Naprawdę może zadziwić, bo obiektem, który chroni główny bohater, jest nowo narodzone dziecko. Czy to przeszkadza, czy zachęca?

„Zemsta”, 2009, reż. Johnnie To

Wiele lat po tym filmie Mads Mikkelsen zagrał w tytule Polar. Jestem ciekawy, czy twórcy Polara nie inspirowali się stylistyką Zemsty. Polar zbyt wysoko oceniony nie został. Ten rodzaj kina eksploatacji nie przypada Polakom do gustu. Z Zemstą jest jeszcze gorzej. Swoją opinię na Filmwebie wyraziło zaledwie 741 ocen. To tak, jakby filmu właściwie nikt nie obejrzał, nikt go nie znał, nikt nie miał zamiaru poznać. A więc Zemsta ocieka kolorami, światłocieniem, dramatyzmem, komiksowością, niespieszną akcją, która nagle przyspiesza jak bugatti veyron. Zemsta to współczesny western z bohaterami, którzy wszyscy są źli, lecz części z nich będziemy kibicować, jakby byli dobrzy. To wyjątkowo poetyckie kino o zabijaniu, o szukaniu zemsty w bardzo nierealnym świecie. Tak, w tym zestawieniu Zemsta jest najmniej realistycznym kinem sensacyjnym.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA