Wpadki

WPADKI FILMOWE #4. Leon Cudotwórca i czapka z daszkiem à la Braveheart

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Nadszedł piątek, zatem czas na kolejną odsłonę filmowych wpadek. Dziś – między innymi – zajrzymy za kulisy walki z królową Obcych, trafimy na bezludną wyspę i sprawdzimy, jak radzą sobie filmowcy, gdy na planie pilnie potrzebują noworodka.


Leon zawodowiec (1994)

W dramatycznym trzecim akcie filmu Leon tworzy Matyldzie drogę ucieczki, wybijając otwór w szybie wentylacyjnym, sam zaś postanawia stawić czoła napastnikom. Wcześniej ostrzeliwuje ścianę, w efekcie oczywiście tworząc na niej kilka mniejszych dziur po kulach. Nietrudno zauważyć, że gdy kamera kolejny raz skupia się na ścianie, ślady rozlokowane są już w zupełnie innych miejscach. Istotnie, Leon to prawdziwy zawodowiec, wszak potrafi nawet dowolnie przesuwać pociski, które już trafiły do celu. No, chyba że akurat pożyczył od Thanosa Kamień Nieskończoności cofający czas.


Cast Away: Poza światem (2000)

Jakkolwiek dziwnie to brzmi, Tom Hanks i piłka siatkowa są jednym z ikonicznych filmowych duetów. Scena, w której Wilson odpływa, a zrozpaczony Chuck woła za nim i przeprasza, każdorazowo gwarantuje solidną dawkę wzruszeń. Wszyscy, którzy oglądali film Roberta Zemeckisa powinni pamiętać genezę powstania Wilsona, ale dla zasady jeszcze ją przypomnę, bo to właśnie z nią wiąże się wpadka. Zraniony podczas rozpalania ogniska Chuck w przypływie wściekłości rozrzuca wokół siebie różne przedmioty, w tym właśnie rzeczoną piłkę, tworząc przy okazji jej „twarz” – odcisk zakrwawionej dłoni. Twórcy nie dopilnowali, by ślad ten pokrywał się ze sposobem, w jaki Chuck łapie piłkę – widać bowiem, że robi to niedbale i z rozszerzonymi palcami, odcisk natomiast wygląda tak, jakby bohater starannie układał dłoń na piłce (co pewnie robił ktoś za kulisami). Chciałbym zobaczyć, jak wyglądałoby rzeczywiste oblicze Wilsona!


Obcy – decydujące starcie (1986)

Bishop nie miał wiele szczęścia, skończył bowiem rozerwany na pół przez królową Obcych, lecz nawet ta sytuacja nie zmniejszyła stopnia jego zaangażowania w pomoc innym bohaterom. Gdy Newt niemalże kończy wyssana w kosmos przez śluzę otwartą przez Ripley, górna połowa androida ratuje ją przed śmiercią. To właśnie w tym momencie całkiem wyraźnie możemy zaobserwować otwór, w którym stał Lance Henriksen, by wyglądać na przeciętego w połowie. Z jednej strony jest to wpadka, z drugiej – interesujące spojrzenie na ówczesne metody realizacji podobnych efektów. Można przypuszczać, że dzisiaj nogi aktora zostałyby owinięte zielonym materiałem, a następnie usunięte w postprodukcji. Taniej jednak jest zrobić otwór w podłodze, nawet jeżeli tworzy to ryzyko wpadki.


Braveheart: Waleczne serce (1995)

Ach, ta niesforna ekipa filmowa! Już w pierwszym odcinku cyklu pisałem o mężczyźnie, który zapragnął być członkiem załogi Jacka Sparrowa. Nie on pierwszy próbował czegoś podobnego – kilka lat wcześniej inny sympatyczny pan chciał prawdopodobnie zaprzyjaźnić się z Williamem Wallace’em, wobec czego zaplanował wtopić się w grupę podczas rozmowy wspomnianego bohatera z jego przyjacielem, Hamishem. Niestety, podobnie jak niedoszły pirat, nie wziął pod uwagę, że przenikając do tak specyficznej grupy, wypadałoby przynajmniej w jakimś stopniu się do niej upodobnić. Zamiast tego postanowił w ostatniej chwili pojawić się w kadrze dokładnie tak, jak stał – w zielonkawej kurtce i niebieskiej czapce z daszkiem. Szanuję próbę, ale wątpię, że brał udział w bitwie pod Stirling Przy okazji, bonusowa wpadka – podczas rzeczonej potyczki w tle widzimy przejeżdżający samochód. Ups!


Snajper (2014)

To pechowa sytuacja, gdy jeden z noworodków mających wystąpić w poruszającej scenie twojego filmu nie zjawia się na planie, a drugi gorączkuje. Clint Eastwood z jakiegoś powodu nie chciał czekać, aż któreś z dzieci będzie dostępne i wybrał drugą opcję. Zamiast prawdziwego niemowlęcia w ręce Bradleya Coopera wsadził… lalkę. Można powiedzieć, że to wpadka kontrolowana, bo – mam nadzieję! – każdy członek ekipy doskonale wiedział, że zabawka udająca żywą istotę jest jak najbardziej widoczna w kadrze i podczas seansu nietrudno będzie zauważyć, że nie jest to człowiek (nie pomogło nawet poruszanie ręki lalki kciukiem Coopera). Pozostaje faktem, że efekt jest wprost komiczny i odwraca uwagę od samej sceny. Sam Cooper wypowiadał się potem, że nie mógł uwierzyć w to rozwiązanie.

Kolejny odcinek już w przyszłym tygodniu, a tymczasem tradycyjnie zachęcam do dzielenia się własnymi propozycjami wpadek w mailu (lukasz.budnik@film.org.pl) lub w komentarzach pod tekstem!

Ostatnio dodane