Wpadki

WPADKI FILMOWE #17. KŁOPOTLIWE OPARZENIE I TRUMP KŁAMCZUSZEK, czyli wpadki z „Kevina…”

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Powszechną wiedzą jest, że jedną ze świątecznych tradycji w polskich domach (wykształconą na przestrzeni lat dzięki uprzejmości pewnej rodzimej stacji telewizyjnej) stało się oglądanie Kevina samego w domu i kontynuacji, w której tytułowy chłopak zostaje osamotniony w Nowym Jorku.

Kevin… to świetna rozrywka dla małych i dużych. Ogromna rodzina, która na dłuższą metę się nie znosi, zapomina o tytułowym chłopcu i wylatuje bez niego na święta, on zaś pada ofiarą włamywaczy, na których zastawia śmiertelnie wręcz niebezpieczne pułapki, zamiast po prostu zadzwonić na policję. Trudno nie czuć klimatu świąt! Aby wpisać się we wspomnianą tradycję – wszak Boże Narodzenie już za kilka dni – ten odcinek filmowych wpadek poświęcę właśnie przygodom Kevina.

Pomocne drzwi

Jedną z korzyści płynących z przebywania w wielkim, pustym domu jest możliwość uczynienia z niego swojego placu zabaw, z czego oczywiście korzysta Kevin, postanawiając zjechać ze stromych schodów na sankach. Nie jest to, rzecz jasna, szczególnie bezpieczne, jednak Kevin to wciąż dziecko (które podpala głowy miotaczem ognia i rzuca w ludzi cegłami, ale zawsze), więc z pewnością nie baczy na ryzyko płynące z takiej zabawy. Całe szczęście, że pomagają mu drzwi, które samoistnie otwierają się szerzej pomiędzy kolejnymi ujęciami – w innym wypadku mógłby mieć problem z wyjechaniem z domu!

Zabawki żyją!

Pierwszy Kevin… powstał, zanim jeszcze świat usłyszał o Toy Story, ale najwyraźniej już tutaj bawiono się konceptem żyjących zabawek. Dowodem na to jest scena, w której Kevin ćwiczy umiejętności strzeleckie. Żołnierzyk, którego ustawia po lewej stronie, zostaje oparty o framugę i stoi tam na tyle długo, że możemy mu się spokojnie przypatrzeć i zwrócić uwagę na to, że gdy Kevin strzela (zamykając przy okazji to oko, którym teoretycznie powinien wypatrywać cel), zabawka znajduje się już w lekkim oddaleniu od ściany. Nie na długo, bo chwilę później dostaje kulką wystrzeloną przez Kevina i spada do szybu. Cóż, może gdyby chłopiec to zauważył, w walce z włamywaczami wziąłby do pomocy armię żołnierzyków.

Co z tym oparzeniem?

Jedną z pułapek zastawionych przez Kevina jest podgrzanie klamki do bardzo wysokiej temperatury, by nie pozwolić złodziejom wejść do domu w tradycyjny sposób. Ofiarą pada tu Harry, który mocno łapie za uchwyt, doznając oczywiście natychmiastowego poparzenia. Aby uśmierzyć ból, przestępca zanurza rękę w śniegu, a chwilę później na wewnętrznej części jego dłoni utrwala się „M” wyrzeźbione na klamce. Problem jest taki, że Harry łapie uchwyt, trzymając rękę prostopadle do litery, natomiast sam ślad wskazuje na coś zupełnie innego. Trudno to jednoznacznie wyjaśnić – ważne, że Kevin mógł się pocieszyć ze zranienia napastnika.

Trump kłamczuszek 

Dziś jedną z najsłynniejszych scen Kevina samego w Nowym Jorku jest ta, w której chłopak przybywa do hotelu Plaza i pyta o drogę do lobby jego ówczesnego właściciela, a dziś prezydenta USA – Donalda Trumpa. Ten kieruje go w lewo, po czym chwilę przygląda się z podejrzeniem, a następnie prawdopodobnie stwierdza, że samotne dziecko w luksusowym hotelu nie jest niczym szczególnym, i idzie dalej. Kevin zaś dociera do lobby, skręcając… w prawo. O ile między cięciami chłopak nie odbył dłuższej drogi po korytarzach hotelu, to można zaryzykować stwierdzenie, że albo twórcy popełnili błąd, albo Trump sam nie wiedział, jakie jest rozmieszczenie pomieszczeń w jego hotelu.

Znikająca mapa

Harry i Marv nie są oczywiście najbystrzejszymi z ludzi, więc trudno się jakkolwiek dziwić temu, że postanowili podejść do Kevina akurat na tłocznej ulicy (szczególnie po wydarzeniach z pierwszej części serii). Chłopaka zastają, gdy ten ogląda przez szkło powiększające mapę Nowego Jorku. Przedmioty upuszcza, usłyszawszy głos Harry’ego, po czym odwraca się i zaczyna wydzierać wniebogłosy. Tu właśnie zaczyna się problem, ponieważ rzucone na ziemię mapa i scyzoryk z lupą z jakiegoś powodu znikają z pola widzenia, gdy kamera oddala się od bohaterów. O ile uliczni złodzieje w Nowym Jorku nie są tak sprytni, by natychmiastowo przemknąć pod nogami Kevina i zgarnąć łup, mamy do czynienia z wpadką.

Jak co tydzień, zapraszam do przesyłania własnych propozycji filmowych wpadek, czy to w komentarzach, czy na adres mailowy lukasz.budnik@film.org.pl. Tymczasem żegnam się do kolejnego tygodnia i życzę wesołych świąt!

Ostatnio dodane