Seriale TV

POSZUKIWACZE PRAWDY. Horror komediowy od duetu Simon Pegg i Nick Frost

Warto, ale szału nie ma

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Simon Pegg i Nick Frost to obecnie jeden z nielicznych duetów filmowych, który stanowi solidnego gwaranta rozrywki i zabawy, zarówno na dużym, jak i małym ekranie. Byłam wręcz wniebowzięta, gdy okazało się, że na Halloween razem z Amazonem wypuszczą ośmioodcinkowy serial obracający się wokół duchów i zjawisk paranormalnych. I już na wstępie należy zaznaczyć, iż nie jest to ich najlepsze dzieło, ale… 30-minutowe odcinki są ciekawe i angażujące na tyle, że śmiało mogę polecić tę produkcję jako przerywnik pomiędzy poważniejszymi seriami.

Historia skupia się na Gusie Robertsie, który za dnia pracuje jako monter instalacji internetowych, w wolnym czasie zaś jest poszukiwaczem zjawisk paranormalnych. Wszystko zmienia się, gdy jego partnerem w pracy zostaje czarny gość nazywający się jak słynny brytyjski piosenkarz, a do duetu niedługo dołącza tajemnicza Astrid, która widzi duchy.

Najmocniejszym punktem produkcji jest świetne aktorstwo. Nie trzeba chyba nikomu udowadniać, że duet Frost–Pegg potrafi grać, a Malcolm McDowell to weteran wielu gatunków, dlatego też rola Richarda, ojca, który całe dnie spędza na przestawianiu rzeczy Gusa i chodzeniu bez bielizny, nie była dla niego większym wyzwaniem. Widać, że panowie czują klimat całej opowieści i kiedy trzeba, uderzają w bardziej komediowe bądź sentymentalne tony. A trzeba pamiętać, że to nie tylko horroro-komedia, ale także pełnoprawny dramat i przy okazji kilka pośrednich gatunków.

W produkcji nie maczał palców genialny reżyser Edgar Wright – zwykle znakomicie uzupełniający duet Pegg–Frost – który na horrorach zna się jak nikt. I niestety widać to w poszczególnych scenach, gdzie twórcy decydują się na sztampowe, klasyczne chwyty rodem z dawnych filmów grozy. Mamy więc dziwne dźwięki, nawiedzone lalki oraz zjawy. Jednak na prawdziwych horrorowych wyjadaczach nie zrobi to żadnego wrażenia. Z drugiej strony nie można oczekiwać, że dostaniemy sceny żywcem wyjęte ze slasherów, bo przecież nie było to głównym zamysłem twórców.

Niestety produkcja jest pełna niewykorzystanych pomysłów, które mogłyby ją wynieść na zupełnie nowy poziom. I nie mówię tylko o aspekcie horrorowym, ale również o komediowym. Mamy więc tajemniczą księgę, która ma niesamowitą moc, ale w pewnym momencie twórcy zupełnie zapominają o tym wątku. Jest też tajemniczy mężczyzna wyglądający jak lekarz z czasów epidemii dżumy. Ale ten wątek też nie zostaje wyjaśniony. Poza tym takie żarty jak dodatkowa bielizna na wypadek, gdyby polowanie na duchy zrobiło się zbyt poważne, czy śledzenie, co robi Simon Pegg w biurze, którego nigdy nie opuszcza, szybko przestają śmieszyć.

Trzeba pamiętać, że humor w tym przypadku nie pochodzi z błyskotliwych nawiązań do tworów popkulturowych, jak w poprzednich produkcjach Pegga i Frosta. To przede wszystkim gagi oparte na interakcjach pomiędzy bohaterami, gdzie większość z nich wikła się w niesamowicie głupie sytuacje.

Nie do końca jednak wiem, czym produkcja finalnie chciała być. Upiornym dramatem czy może paranormalną komedią? Niestety nie uświadczymy tu humoru, do jakiego przyzwyczaili nas wspomniani panowie. To kilka śmiesznych momentów, jak chociażby przypadkowe morderstwo jednego z tajemniczych kultystów, ale poza tym to dość subtelny, czasami wręcz niewyczuwalny humor. Mimo wszystko jest to dalej ciepła opowieść, która daje dużo frajdy. Szczególnie gdy zdamy sobie sprawę z tego, że twórcy nie tylko wyśmiewają stare „filmy dokumentalne” o duchach i współczesne dzieciaki szukające wrażeń w opuszczonych rezydencjach, których poczynania wiernie śledzą fani na Facebooku.

Propozycja od Amazona to solidna produkcja, która co wybredniejszym widzom nie musi wcale przypaść do gustu. Serial miota się bowiem pomiędzy horrorem (pokazując mało straszne rzeczy) i komedią (która w wielu przypadkach nie śmieszy). Czy czekam w takim razie na ewentualny sequel? Tak. To dalej jedna z tych propozycji, która co prawda jest do zapomnienia, jednak przez 4 godziny jest w stanie zapewnić rozrywkę na przyzwoitym poziomie. Wydaje mi się, że gdyby za produkcję serialu wzięło się kultowe już trio Wright–Pegg–Frost, moglibyśmy otrzymać coś w stylu fałszywego trailera Don’t (stanowiącego uzupełnienie Grindhouse Tarantino i Rodrigueza) z dużą dawną humoru na najwyższym poziomie.

Ostatnio dodane