Seriale TV

PACHNIDŁO (2018). Ekscytujący zapach zbrodni

Może trudno jest wejść w tę historię, z początku niejednego ona odrzuci, aczkolwiek wypada dać jej szansę. Gdy się w nią zagłębimy, może pochłonąć.

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Serial zmysłowy

Po nadspodziewanie dobrym przyjęciu serialu Dark na platformie Netflix zagościł nowy serial produkcji niemieckiej. Pachnidło to kryminał autorstwa Philippa Kadelbacha. Kryminał, nad którym unosi się jedyny w swoim rodzaju zapach zbrodni. Tym wszystkim, którzy lubią mocne doznania, serial z pewnością przypadnie do gustu.

W jednej ze scen widzimy jak starająca się rozwikłać trudną sprawę kryminalną bohaterka szuka inspiracji podczas oglądania filmu Pachnidło. Historia mordercy. W tej zbieżności tytułów, a co za tym idzie, cytowaniu jednego w drugim, nie ma nic przypadkowego. Tematem zarówno nowego, niemieckiego serialu, jak i filmu z 2006, jest chęć pozyskania przez zabójcę woni swej ofiary (co odsyła też do literackiej podstawy z 1985). Gdy dwójka detektywów znajduje ciało kobiety, której zostały wycięte gruczoły zapachowe, wiadomo już, że będziemy mieć do czynienia z mordercą o wyjątkowo niekonwencjonalnym sposobie działania i równie niekonwencjonalnej motywacji. Śledztwo kieruje podejrzenie na grupę dawnych znajomych, których przeszłość kryje mroczną tajemnicę.

Te poszukiwania siłą rzeczy obfitują w wiele intensywnych scen erotycznych...

Jedną z rzeczy, które zwracają uwagę podczas obcowania z historią zaprezentowaną w Pachnidle, jest to, jak bardzo przesiąknięta jest erotyzmem. Serial wykorzystuje bowiem założenie, że zapach może być silnym narzędziem zmysłowego pobudzenia. Celem jednego z bohaterów (znany z Bękartów wojny August Diehl) jest stworzenie szeregu zapachów odpowiadających bogatej palecie ludzkich uczuć. Zapoznanie się z nimi ma wyzwalać konkretną reakcję emocjonalną. Najtrudniej jest jednak stworzyć zapach z miejsca „programujący” odbiorcę tak, by odczuwał miłosne uniesienie. Drogą do osiągnięcia tego celu może być zabójstwo kobiety frywolnej seksualnie i „ściągnięcie” z niej zapachu.

Te poszukiwania siłą rzeczy obfitują w wiele intensywnych scen erotycznych. Można wręcz powiedzieć, że wszystkie wydarzenia, z którymi mierzymy się jako widzowie w Pachnidle, są w większym lub mniejszym stopniu determinowane przez seks. W retrospektywach dowiadujemy się, że młodość grupki znajomych kręciła się wokół odkrywania zmysłowych rejonów, co wywarło niebagatelne znaczenie na ich osobowość. Thomas, czyli najbardziej w temacie aktywny, butny i agresywny chłopak, został w konsekwencji alfonsem prominentnego burdelu. Daniel, czyli ten, który pozostawał w cieniu doświadczonych kolegów, stał się zamkniętym w sobie impotentem. Z kolei Roman, choć odnalazł miłość, to jednak na skutek kompleksów, ma problem z kontrolowaniem gniewu.

Pikanterii tej historii dodaje fakt, że to znamienne uleganie żądzy dotyka obydwie stron barykady. Podejrzewaną o udział w zbrodni grupę znajomych oraz policjantkę prowadzącą śledztwo. Tę bowiem łączy intensywny romans ze swym bezpośrednim przełożonym. Na skutek tego, że dla samej bohaterki dalece nieobojętne stanie się znalezienie sposobu na trwałe zdobycie serca mężczyzny, z biegiem czasu będzie mieć ona coraz poważniejszy problem z nabraniem do prowadzonej sprawy odpowiedniego dystansu. A w takim wypadku nietrudno o zaskakujący finał.

Muszę przyznać, że z początku bardzo trudno było mi wejść w tę historię. Nie chodziło jedynie o to, że rozkręcała się niebywale powoli. Nie chodziło też o to, że serial nie ma żadnej postaci, której można by z czystym sercem kibicować, gdyż wszystkie osoby z tej bogatej palety bohaterów są w większym lub mniejszym stopniu umoczone w mroku swej przeszłości, bezpośrednio rzutującym na ich obecne działania. Te z kolei wyrażają dalekie zagubienie i wewnętrzny chaos. Największą barierą było jednak dla mnie to, że od historii bije z daleka trudna to zdefiniowania aura niepokoju. Dopiero gdzieś po trzecim odcinku, czyli w połowie serialu, dostrzegłem, że wspomniane zarzuty tak po prawdzie stanowią największą siłę tej produkcji.

Pachnidło nie idzie z widzem na ustępstwa. Jeśli coś w danej chwili wisi w powietrzu, ktoś ma dostać w twarz lub zostać seksualnie wykorzystany, to możesz być pewien, że zostanie to pokazane. Jednocześnie historia rozwija się nieśpiesznie, a narracja nie daje do zrozumienia, że prowadzi nas do centrum czegoś nadzwyczajnego. Najbardziej w Pachnidle spodobało mi się zatem to, że mrok, z którym obcowałem przez te sześć odcinków, był bardzo namacalny, niemal scalony z postaciami i ich problemami. Jakby stanowił naturalną część ich życia, wynik błędnych wyborów i dotkliwych traum. Dawno też nie miałem okazji poznać w serialu tak ciekawej, pełnokrwistej bohaterki, mającej wyraźny problem z zachęceniem widza do pójścia jej śladem z uwagi na zagubienie, w jakim tkwi.

Pachnidło to serial zmysłowy. Opowiada o tym, o czym każdy z nas wie, ale nie każdy potrafi to przyznać. Że pod maską statecznych, opanowanych ludzi tkwimy w nieustannej walce z pragnieniami budzonymi przez nasze zmysły. Trudno odeprzeć siłę tego uniesienia, tym bardziej gdy potęguje go działający na podświadomość zapach.

Ostatnio dodane