Seriale TV

ONA SIĘ DOIGRA – recenzja pierwszego sezonu. Nie nazywam się „hej, mała”

Nowoczesny, aktualny i wciągający remake zakurzonego filmu Spike'a Lee.

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

Ona się doigra zadebiutowało na Netliksie równy miesiąc temu, ale historia serialu sięga drugiej połowy lat osiemdziesiątych. W maju 1986 roku premierę miał pełnometrażowy debiut Spike’a Lee o tym samym tytule. Film zdobył Nagrodę Młodych na Festiwalu w Cannes i – jeśli wierzyć niektórym źródłom – uznawany jest za obraz kultowy. Muszę zdać się tu na opinię innych, bo sam o filmie nigdy nie słyszałem i obejrzałem dopiero w kontekście serialu, z którym co prawda wiele go łączy – od opowiedzianej historii po nazwisko twórcy, ale dzieli jeden podstawowy aspekt. Film nie zachwyca i mimo niecałej półtorej godziny nudzi, a serial chwyta szybko i nie puszcza do ostatniego odcinka.

To historia relacji damsko-męskich, przyjaźni, artystycznego światka i społeczeństwa czarnego Brooklynu.

Serial opowiada historię Noli Darling, mieszkającej w Nowym Jorku artystki, która dzieli swoje życie intymne pomiędzy trzech niezwykle różnych od siebie mężczyzn. To historia relacji damsko-męskich, przyjaźni, artystycznego światka i społeczeństwa czarnego Brooklynu, w której centrum jest tytułowa bohaterka, ale która – w przeciwieństwie do filmu – nierzadko znika z ekranu, dając czas innym postaciom i wątkom pobocznym. Widzowie znający oryginał z pewnością będą mieli poczucie obcowania z remakiem, ale nie będą mogli odmówić reżyserowi bardzo twórczego podejścia do opowiedzianej ponad trzydzieści lat (!) temu fabuły. Film stanowi dla Spike’a Lee bazę, którą ten zgrabnie rozwija.

Serial stanowi rzecz bardzo aktualną i podejmującą tematy społecznie wciąż trudne, szokujące, często przemilczane.

Najciekawszy pozostaje fakt, że nowa wersja Ona się doigra stanowi rzecz bardzo aktualną i podejmującą tematy społecznie wciąż trudne, szokujące, często przemilczane. Jest to serial bardzo feministyczny, pełen przemyśleń na temat niezależności kobiet, ich wyzwoleniu i odrzuceniu nadanych przez społeczeństwo ról. W centrum stawia seksualne potrzeby bohaterki, w otwarty sposób rozwija, w filmie marginalny, wątek homoseksualny. Dużo uwagi, jak w całej swojej twórczości, reżyser poświęca także czarnej społeczności Stanów Zjednoczonych. Bez ogródek pozwala swoim bohaterom oceniać prezydenturę Baracka Obamy czy postać Donalda Trumpa.

Chociaż to serial mocno społecznie zaangażowany, to jednak wciąż stanowiący coś na kształt komedii romantycznej. Bohaterka budzi natychmiastową sympatię widza, podobnie jak bohaterowie drugoplanowi. Najciekawsi pozostają partnerzy Noli, którzy początkowo odrzucają i których wady nietrudno wyłapać, ale którzy z czasem potrafią do siebie przekonać, okazują się postaciami z krwi i kości, mającymi oczywiście wspomniane wady, ale i też znaczące zalety. Kiedy poznajemy ich losy i życiowe zakręty, nietrudno się z nimi utożsamić. To właśnie magnetyzm postaci, ich wzajemne relacje sprawiają, że trudno się od całości oderwać.

Od pierwszej minuty seansu trudno też nie zwrócić uwagi na formę serialu i jego znakomitą stronę audiowizualną. Spike Lee, podobnie jak w pierwowzorze, regularnie łamie czwartą ścianę, pozwalając bohaterom przemawiać wprost do widza czy oddając głos przechodniom. Nowojorski Brooklyn został sfotografowany w ujmujący sposób, a okładki płyt, które wypełniają cały ekran, po kolejnych, rewelacyjnych utworach muzycznych obecnych w serialu, to tylko jeden przykład ciekawych i niespotykanych zabiegów wizualnych.

Serial mogę polecić czytelniczkom i czytelnikom, którzy z zachwytem śledzili Seks w wielkim mieście.

Ona się doigra to serial, który został mi polecony, a o którym, tak jak o filmie, wcześniej nie słyszałem. Dlatego też mam wrażenie, że przemknął przez świat seriali niemal niezauważony, a stanowi doskonałą, niecodzienną rozrywkę. Pod warunkiem, że nie odrzuci was mocne polityczne zaangażowanie (reżyser potrafi poświęcić kilka dobrych minut odcinka na przybliżenie nam pełnych smutku i rozczarowania reakcji bohaterów na wygraną Donalda Trumpaw w wyborach prezydenckich), to z pewnością dacie się tej historii porwać. Z czystym sumieniem mogę polecić serial wszystkim czytelniczkom i czytelnikom, którzy – chociaż nie znoszę nadawania takich etykiet – z zachwytem śledzili los Carrie i jej przyjaciółek w serialowym Seksie w wielkim mieście. Serial Spike’a Lee wywołał u mnie podobne emocje i trzymam kciuki, żeby sezon pierwszy nie okazał się ostatnim.

Ostatnio dodane