Seriale TV

ANGIELSKA GRA. Piłka nożna i walka klas od twórcy DOWNTON ABBEY

Autor: Marcin Kempisty
opublikowano

Współczesna piłka nożna kojarzy się z miliardami euro zarabianymi przez piłkarzy, sponsorów, a także działaczy. Sport to jeden z największych globalnych biznesów, ale także koło ratunkowe dla utalentowanych dzieciaków, które bez korków i piłki nie byłyby w stanie wyrwać się z biedy. Julian Fellowes, twórca Downton Abbey, sięga do korzeni najpopularniejszej z dyscyplin, by zrozumieć, na jakich podstawach zostało zbudowane zjawisko, z którym obecnie mają do czynienia widzowie.

Angielska gra to sześcioodcinkowy serial o pionierach stawiających pierwsze kroki w piłce nożnej. Do momentu rozpoczęcia akcji ów sport jest zarezerwowany głównie dla nobliwych dżentelmenów, którzy dla przyjemności ściągają kapelusze i marynarki, by „pobawić się” w tę dyscyplinę. Wprawdzie istnieją oficjalne rozgrywki, można nawet zdobyć puchar, niemniej jednak ten sposób spędzania wolnego czasu jest nadal traktowany tylko w kategoriach bezpłatnej rozrywki. Nikt nie dostaje pensji, nikt nie jest profesjonalistą, nie istnieją klubowe struktury, a członkami związku ustalającymi regulamin są sami piłkarze. 

Angielska gra

To właśnie w tych warunkach przychodzi funkcjonować Fergusowi Suterowi (Kevin Guthrie), który wraz z przyjacielem Jimmym (James Harkness) ma odmienić oblicze klubu Darwen. Właściciel zespołu składającego się z robotników łamie regulamin, płacąc za występy dwóm uzdolnionym piłkarzom, byle tylko wreszcie przełamać prymat arystokratycznych drużyn, a zwłaszcza Old Etonians. Fellowes sięga po archiwalne wydarzenia, ubarwiając je w charakterystyczny dla siebie sposób, by zaprezentować kolejną z potyczek klasowych, tym razem na tle piłki nożnej.

Trzeba powiedzieć jasno – takich seriali jak Angielska gra już się w zasadzie nie robi. Twórca Downton Abbey po raz kolejny tworzy świat jak gdyby z innej rzeczywistości. Wprawdzie jednoznacznie wskazuje na wszelkie napięcia między robotnikami a arystokracją, bez zawahania naświetla przyczyny wyzysku biedniejszych warstw społeczeństwa, ale i tak ukazywani przez niego protagoniści są ulepieni z zupełnie innej gliny. Właściciel mniejszej fabryki to skromny człowiek dbający o dobro swoich pracowników, przedstawiciele najniższej klasy społecznej są szlachetnymi osobami, którym tylko czasami zdarza się zbłądzić, a nawet wśród najbogatszych znajdują się honorowi obywatele gotowi zrezygnować z laurów, byle tylko zatriumfowała sprawiedliwość.

Fellowes sięga po archiwalne wydarzenia, ubarwiając je w charakterystyczny dla siebie sposób, by zaprezentować kolejną z potyczek klasowych, tym razem na tle piłki nożnej.

Choć w Angielskiej grze nie brakuje trudnych tematów, to świat przedstawiony jest w wyidealizowany sposób. Z góry wiadomo, że dobro zwycięży, prawda zatriumfuje, zwaśnione klasy pogodzą się dzięki piłce nożnej, a poranieni kochankowie ostatecznie połączą się w miłosnym uścisku. Nie warto jednak traktować tego jako wady. Wydaje się, że wielu widzów przyzwyczaiło się do ukazywania zła jako nienaruszalnego fundamentu rzeczywistości, jednakże Fellowes przypomina przy pomocy swojego polukrowanego obrazka, że jest coś ważniejszego od pieniędzy i pokrętnie rozumianego honoru. Czasami może to być miłość, czasami pasja do sportu, ale na pewno chodzi o wyższe wartości, dzięki którym znikają wszelkie różnice między ludźmi.

Angielska gra

Wprawdzie Fellowes opowiada kolejną historię o napięciach społecznych, ale nie zapomina o najważniejszym elemencie serialu. Co odcinek ukazywane są pojedynki piłkarskie, które ogląda się z dziecięcą przyjemnością. Netflixowa propozycja pozwala cofnąć się w czasie, by móc obejrzeć widowiska sportowe pozbawione marketingowej otoczki. W tych scenach skutecznie udaje się uchwycić fenomen sportu, w którym biedny może pokonać bogatego, a obok samej rywalizacji liczy się coś więcej, na przykład przynależność do barw klubowych oraz reprezentowanie lokalnej społeczności. Jednocześnie w przedstawionym kontekście pieniądz wcale nie odbiera tej dyscyplinie „niewinności”, a jedynie jest gwarantem profesjonalizacji oraz wyrównania szans między uczestnikami. Rozumie to zwłaszcza Arthur Kinnaird (Edward Holcroft), bodaj najciekawsza postać całego serialu. Mężczyzna przechodzi przemianę od walczącego z kompleksami zadufanego w sobie chłopca do dojrzałego sportowca. A że przy okazji ociepla relacje z nieobecnym ojcem i odzyskuje serce osamotnionej małżonki, to tym bardziej udowadnia, że nie ma problemów, których nie dałoby się rozwiązać.

Choć w fabule Angielskiej gry pojawiają się elementy historiograficzne, to jednak serial Netflixa jest śliczną opowieścią o świecie, którego nie było. Mimo to warto do niego wstąpić i dać się ponieść ujmującej historii o ludziach potrafiących poświęcić dosłownie wszystko w walce o realizację marzeń. Mecze, rywalizacja, a na końcu przyjaźń ponad podziałami – czy nie takich właśnie produkcji poszukujemy w trudnych czasach?

Ostatnio dodane