Seriale TV

ALIENISTA: ANIOŁ CIEMNOŚCI. Spadek poziomu

Serial zatytułowany Alienista, bez Alienisty.

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Wydawać by się mogło, że po świetnym pierwszym sezonie Alienista nie zejdzie poniżej wyznaczonego poziomu i da nam kolejną solidną odsłonę, która jednak w żaden sposób nie odmieni już oblicza telewizji. Przyznam się, że nie czytałam drugiej z książek Carra, dlatego nie miałam porównania na linii serial–książka. Miałam jednak jako takie pojęcie, czego się spodziewać, i muszę otwarcie powiedzieć, że to, co było świetnym zamysłem w literackim pierwowzorze, w serialu okazało się totalnym niewypałem.

Po wydarzeniach z poprzedniego sezonu drogi trójki samozwańczych detektywów się rozeszły. Sarah Howard opuściła szeregi policji i założyła własną agencję detektywistyczną. John Moore zaręczył się i porzucił dotychczasowe nałogi, podczas gdy doktor Laszlo Kreizler zmienił się wewnętrznie na skutek przeszłych wydarzeń i utraty miłości życia. Tym razem znów muszą połączyć siły, by złapać mordercę porywającego dzieci, a to wszystko na tle rodzącego się feminizmu.

Tym razem na pierwszy plan wysuwa się postać Sary Howard, w którą dość nieudolnie wciela się Dakota Fanning. Jeżeli chodzi o książkę, jest to świetny zabieg, gdyż postać była odważna, niezwykle inteligentna, nie bała się żadnego wyzwania i raczej kiepsko wychodziło jej wpisywanie się w rolę, którą przydzieliło jej społeczeństwo. I to była fantastyczna podstawa do stworzenia postaci, która mimo wszystko odnajduje się w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Tym razem musi rozwiązać zagadkę porwanego dziecka oraz złapać mordercę. I byłby to świetny punkt wyjścia, ale z inną aktorką. Niestety, ale Dakota wypada fatalnie w tej roli, zaś emocje na jej twarzy są zawsze takie same. Słuchanie jej znudzonego głosu w drugim sezonie przyprawiało mnie o napady senności, a to przecież bohaterka, z którą większość widzek powinna się identyfikować.

Problemem tego sezonu nie jest ani powyższy fakt, ani to, że tożsamość zabójcy poznajemy mniej więcej w połowie, co sprawia, że w czterech kolejnych odcinkach aura tajemniczości nie ma już racji bytu. Największy problem jest taki, iż produkcja nazywa się Alienista, a tym razem alienisty jest tyle, co kot napłakał. Okazuje się bowiem, że postać doktora Laszlo Kreizlera nie pasuje już do fabuły, zaś Sarah radzi sobie sama praktycznie ze wszystkim. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby nazwanie drugiego sezonu: Anioł ciemności. Przygody Sary Howard.

Niby nasi bohaterowie cały czas podkreślają, jak ważne znaczenie dla śledztwa ma alienista, ale szczerze powiedziawszy, równie dobrze jego wątku mogłoby nie być. Tak naprawdę nie bierze udziału w śledztwie, a większość pracy detektywistycznej i przygotowywania profilu psychologicznego mordercy przypisana jest pannie Howard. Główne rozterki doktora opierają się na obawie przed utratą kariery i dziwacznym romansie z inną alienistką, która uwodzi go tak łopatologicznie, że czasami z politowaniem patrzy się na to, co dzieje się na ekranie. Zupełnie niewykorzystany został potencjał świetnie napisanej postaci i aktora, który idealnie pasuje do roli Kreizlera.

Kolejnym problemem jest bardzo nierówny poziom serialu. Początkowa groteska wypełniona autentycznym horrorem zamienia się w coś balansującego na granicy zabawności i głupoty. Postać mordercy wydaje się z początku niezwykle fascynująca, a finalnie sprowadza się do kilku zupełnie bezsensownych scen, gdzie rys psychologiczny koncentruje się na skrzywionym dzieciństwie, co zostało już wielokrotnie dużo lepiej wyegzekwowane w innych tego typu serialach.

Całość może lepiej funkcjonowałaby jako całkowicie odrębna historia, skupiająca się na odważnej i bezkompromisowej pani detektyw, a nie kontynuacji lubianego serialu. Jak widać, zmiana osób, które tworzą Alienistę, wcale nie wyszła produkcji na dobre. Nagromadzenie niepotrzebnych wątków i bohaterów, nieciekawe przedstawienie jednowymiarowych antagonistów i żenujące wątki romantyczne, które w ogóle nie powinny się tu znaleźć, sprawia, że całość ogląda się niezwykle ciężko. Brakuje pewnego rodzaju spójności pomiędzy elementami przedstawianej historii, przez co całość wydaje się być nudna i wtórna.

Czy nowy sezon Alienisty jest udany? I tak, i nie. Część elementów z pierwszych odcinków sprawdza się, podczas gdy reszta jest zupełnie niepotrzebna. Osobiście odradzam jego obejrzenie, gdyż jest to raczej strata czasu. Tajemnica przestaje być tajemnicą bardzo szybko, bohaterowie poza panną Howard, która stała się typową Mary Sue, zostają zepchnięci na dalszy plan, przez co tak naprawdę nie widzimy, jak wpłynęły na nich wydarzenia poprzedniego i obecnego sezonu. Dla mnie to produkt niekompletny, który sam nie wie, czym chce być: feministyczną przypowiastką, mrocznym thrillerem czy może czymś zupełnie innym.

Ostatnio dodane