publicystyka filmowa

SENNA, AMY i DIEGO. Dokumentalna trylogia Asifa Kapadii

Autor: Janek Brzozowski
opublikowano

Amy trafiła do kin w 2015 roku, zaledwie cztery lata po tragicznej śmierci artystki. Kapadii zależało przy realizacji tego filmu na uzyskaniu jak największej liczby głosów komentujących życie jego bohaterki, ponieważ sama Winehouse po wydaniu Back to Black praktycznie przestała udzielać wywiadów. Twórcom udało się namówić do współpracy wiele związanych z Amy osób – jej przyjaciół z dzieciństwa, członków rodziny, znajomych z branży, a nawet ochroniarza, z którym artystka zaprzyjaźniła się na krótko przed śmiercią. Pomysł na Amy był więc nieco inny niż na Sennę, w którym narracja była mniej polifoniczna, ograniczona jedynie do kilku najważniejszych głosów.

Amy Winehouse

Drugi pełnometrażowy dokument Kapadii osiągnął jeszcze większy sukces kasowy i artystyczny niż pierwszy. Na całym świecie zarobił około 23 milionów dolarów, ponad dwa razy więcej niż Senna. Stał się tym samym najchętniej oglądanym i najbardziej dochodowym brytyjskim filmem dokumentalnym w historii. Na półce z nagrodami Kapadii zaczęło brakować miejsca – Amy zapewniła reżyserowi m.in. Grammy (za najlepszy film muzyczny), Europejską Nagrodę Filmową, nagrodę BAFTA, a w końcu upragnionego Oscara, o którego Brytyjczyk powinien był walczyć już w 2001 roku. Jak na ironię podczas odbierania statuetki w tle włączono Rehab – największy hit Amy Winehouse, a zarazem piosenkę, którą artystka pod koniec swojego krótkiego życia znienawidziła, ponieważ wymagano od niej, aby wykonywała ją na każdym koncercie, podczas gdy Amy już dawno przestała identyfikować się z jej treścią.

Nie udało się jednak Kapadii usatysfakcjonować wszystkich. Zbulwersowany filmem był szczególnie ojciec Amy – Mitch Winehouse. Początkowo mężczyzna nastawiony był do projektu bardzo entuzjastycznie i chętnie współpracował z filmowcami. Widział w kinie poprzedni pełnometrażowy dokument Kapadii i był nim zachwycony. „Pomyślałem: to wspaniały film, jesteśmy więc w dobrych rękach” – stwierdził w wywiadzie dla „The Guardian”. Jego nastawienie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy zobaczył efekt końcowy na pokazie przedpremierowym zorganizowanym dla rodziny i przyjaciół. Zdruzgotany podszedł po seansie do twórców, którzy również znajdowali się na sali, i zaczął wypominać im, że przedstawili go w niekorzystnym świetle: „Powinniście się wstydzić. Mieliście okazję zrobić piękny film, a stworzyliście coś takiego!”. Później całkowicie odciął się od projektu Kapadii.

Diego Maradona

Ostatni film wchodzący w skład child geniuses trilogy Kapadia poświęcił Diego Maradonie. Jest to w tryptyku przypadek szczególny – po raz pierwszy bohater dokumentu mógł osobiście wziąć udział w projekcie (głos słynnego piłkarza pojawia się jako jeden z komentujących materiały archiwalne z offu). W przeciwieństwie do Ayrtona Senny i Amy Winehouse Diego Maradona nie umarł młodo, osiągnąwszy szczyt umiejętności i popularności. Jego piłkarską karierę brutalnie przerwało coś innego – uzależnienie od narkotyków i powiązania z neapolitańską Camorrą.

Kapadia postanowił skupić się w Diego przede wszystkim na włoskim okresie kariery Maradony. Jest to decyzja jak najbardziej zrozumiała – to wtedy piłkarz osiągał największe sukcesy sportowe. Do Napoli były gwiazdor Barcelony, w której rozegrał dwa średnie sezony, trafił w 1984 roku. Został przyjęty przez kibiców włoskiego klubu niczym Zeus, który zstąpił z Olimpu. Nic w tym zresztą dziwnego – SSC Napoli było wówczas jedną z najgorszych i najbiedniejszych drużyn w Serie A, chłopcem do bicia z trudem walczącym o utrzymanie w lidze. Argentyńczyk z czasem dokonał więc czegoś, co wydawało się niemożliwe. Przemienił słaby i niewiele znaczący włoski klub w potęgę europejskiego futbolu. Zapłacił za to jednak bardzo wysoką cenę.

Diego Maradona

Maradona stworzył coś w rodzaju drugiej osobowości, własnego pana Hyde'a.

Na potrzeby medialnej zawieruchy, która rozpętała się wokół niego po tym, jak osiągnął sukcesy klubowe i reprezentacyjne, Maradona stworzył coś w rodzaju drugiej osobowości, własnego pana Hyde’a. Wspomina o tym w filmie Kapadii wieloletni trener personalny Argentyńczyka – Fernando Signorini. Było ich więc zawsze dwóch: Diego – wesoły, skromny, kochający piłkę nożną chłopak z Villa Fiorito – i Maradona – wielki gwiazdor szalejący nocami w klubach, uzależniony od kokainy, zadający się z najgorszymi włoskimi gangsterami. W końcu krucha równowaga pomiędzy dwiema postaciami pomieszkującymi w tym samym ciele została zaburzona, a konsekwencje okazały się, jak to już w dokumentach Kapadii bywa, tragiczne.

Diego został po raz pierwszy pokazany na tegorocznym festiwalu w Cannes, gdzie przyjęto go bardzo entuzjastycznie. Od niedawna film Kapadii można oglądać w kinach na całym świecie. Zbiera on niemalże same pozytywne recenzje – kolejna nominacja do Oscara wydaje się więc jedynie formalnością. Brytyjskiemu reżyserowi gratulacje i brawa należą się jednak już teraz. Stworzył on niezwykłą, oryginalną, stojącą na bardzo wysokim poziomie trylogię. Udowodnił wszystkim, że dokument może wyglądać inaczej, że może być nie mniej fascynujący niż najlepszy, najbardziej wciągający film fabularny.

Ostatnio dodane