publicystyka filmowa

SCENY, które ZACHWYCAJĄ GENIALNYM MONTAŻEM

Autor: Szymon Skowroński
opublikowano

Kilka tygodni przed ceremonią wręczenia Oscarów Akademia Filmowa podała do informacji, że w celu zaoszczędzenia czasu statuetki w kategoriach montażu i zdjęć zostaną przyznane podczas przerwy reklamowej. O ile kontrowersji wokół złotych rycerzy było w ostatnim czasie naprawdę sporo, to ten jeden incydent sprawił, że niemal wszyscy jak jeden mąż stanęli w obronie montażystów i operatorów, którzy należą przecież do najważniejszych osób z całej filmowej ekipy. O ile łatwo nam zaakceptować fakt, że nie ma filmu bez operatora, o tyle rola montażystów wciąż wydaje się nieco enigmatyczna. Montażyści to kobiety i mężczyźni, którzy z nagranego materiału wybierają najlepsze ujęcia i układają z nich film. Chociaż jest to prawda, to jest to zaledwie wycinek ich pracy. Należy podkreślić, że działanie montażysty w bezpośredni sposób wpływa na przyjemność płynącą z oglądania filmu oraz na jego głębię, znaczenie i wymowę. Przedstawiam kilka przykładów scen, które ukazują, jak ważnym i kreatywnym elementem filmowej narracji jest montaż.

Hot Fuzz: Ostre psy – tak wiele w tak niewiele. Montaż: Chris Dickens

Siłą dobrego reżysera jest to, w jaki sposób podchodzi do najbardziej błahych i standardowych rzeczy zapisanych w scenariuszu.

Wyobraźcie sobie standardowy film od standardowego reżysera oparty na standardowym scenariuszu. Wyobraźcie sobie w nim scenę, w której bohater ma przenieść się z miasta A do miasta B. Prawdopodobnie będzie to wyglądać tak: ujęcia pakowania rzeczy do kartonów, lotnicze ujęcia nowego miasta, przebitki na prowadzenie auta, odlot kamery od samochodu do ogólnego ujęcia z lotu ptaka, mijanie tablic informacyjnych, dojazd do docelowego punktu zakończony zejściem kamery na kranie z poziomu szerokiego ujęcia do bliższego planu na parkujący samochód i bohatera z niego wysiadającego. Nie dowiemy się z takiej scenki niczego poza tym, że człowiek przejechał z miejsca na miejsce. NUDA!!! Siłą dobrego reżysera jest to, w jaki sposób podchodzi do najbardziej błahych i standardowych rzeczy zapisanych w scenariuszu. Pod tym względem nie ma obecnie nikogo lepszego od Edgara Wrighta, który absolutnie każdą scenę w swoich filmach dopracowuje w najdrobniejszych szczegółach. Styl Wrighta oparty jest na szybkich montażowych cięciach, błyskawicznych ruchach kamery w poziomie i pionie, a także na umiejętnym operowaniu przestrzenią w kadrze. Za pomocą kilku ujęć w kilkanaście sekund potrafi on opowiedzieć więcej niż inni za pomocą tysiąca słów w przynudzających dialogach. Wright zdaje sobie sprawę z potencjału, jaki tkwi w montażu i odpowiednim ruchu kamery. Doskonale wie, co pokazać, a czego nie, i w jaki sposób połączyć ze sobą ujęcia, by stworzyły całość będącą czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych składników. Za wzorcowy przykład montażu można byłoby postawić praktycznie każdą scenę z jego ostatniego filmu, Baby Driver. Ale przyjrzyjmy się bliżej zaledwie trzydziestopięciosekundowej sekwencji z jego brawurowej komedii Hot Fuzz: Ostrych psów i przekonajmy się, ile można opowiedzieć w pół minuty!

Bohater – wzorcowy policjant – za swoje zasługi otrzymał przeniesienie z dużego miasta na wieś pośrodku niczego. Jego przełożeni nie chcieli, by swoją postawą i pracowitością przyćmiewał resztę posterunku. Tak więc bohater pakuje się i rusza w podróż. Wright aranżuje dwadzieścia sześć ujęć o średniej długości wynoszącej nieco ponad sekundę. Ujęcia układają się w zamkniętą narrację, która ukazuje podróż bohatera. Zmienia się otoczenie, zmienia się klimat, zmienia się nastrój. Nie słyszymy ani jednej linijki dialogu, ale doskonale wiemy, jak ten transfer wpływa na bohatera. Ujęcia traconego zasięgu w telefonie komórkowym informują nas o geograficznym położeniu nowego miejsca pracy – to znaczy, nie wiemy gdzie dokładnie ono jest, ale wiemy, że leży poza zasięgiem telefonii, więc wiemy też, czego oczekiwać. Z ujęcia na ujęcie jest coraz ciemniej. Szyld taksówki wyłącza się, a nastrój podkreślają rozjaśnienia i wyciemnienia obrazu, a dwa pierwsze i dwa ostatnie ujęcia wizualnie się uzupełniają, stwarzając narracyjną klamrę. Nie twierdzę, że każdy reżyser i każdy montażysta powinni w taki sposób ukazywać podróże. Twierdzę, że każdy reżyser i każdy montażysta powinni szukać jak najlepszego sposobu na opowiedzenie swojej historii – nawet w takich krótkich, błahych scenach.

Ostatnio dodane