Ranking

Ranking filmów z PREDATOREM. Wybór czytelników

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Dwa tygodnie temu publikowaliśmy u nas ranking filmów z Predatorem, stworzony przez Jakuba Piwońskiego. Wybory naszego redaktora stały się dla was okazją do dyskusji, a część z nich nie pokrywała się z waszym własnym rankingiem. Dlatego zaprosiliśmy was do głosowania, by sprawdzić, czy wyniki będą znacząco się różnić. 

W ankiecie mogliście znaleźć wszystkie dotychczasowe filmy fabularne, w których pojawił się Predator, wliczając w to także spin-offy z Obcym. Nie jest zaskoczenie, że zwycięzca rankingu zyskał ogromną przewagę nad konkurencją, zdobywając dokładnie 72% głosów. Czy pozostałe wyniki są dla was zaskoczeniem? Dajcie znać!

6. Obcy kontra Predator 2 (2007)

Film Obcy kontra Predator 2 można podsumować jako szereg dobrych pomysłów, które poległy w wykonaniu. Niestety, niski budżet (który jakoś nie przeszkadzał Cameronowi w Terminatorze) objawia się tym, iż co prawda na ekranie sporo się dzieje, ale widz niewiele z tego widzi. Dużo zbliżeń, krótkie ujęcia, ciemno, deszczowo – to wszystko sprawia, iż w gruncie rzeczy nie da się na bieżąco określić kto, kogo, czym i po czym aktualnie tłucze. I jest to jeden z największych mankamentów  filmu jako kina akcji, bo przez to akcja nie wciąga, nie interesuje jej rozwój, tylko ogarnięcie, co się w ogóle tam dzieje, bo trudno się zorientować. Drugim zaś ogromnym minusem są bohaterowie ludzcy, spośród których żaden nie ma osobowości wartej zapamiętania (już nie wspominając o charyzmie) i którzy wypowiadają fatalne kwestie. [Marek Klimczak, fragment recenzji]

5. Obcy kontra Predator (2004)

Dlaczego Alien vs. Predator aż tak bardzo mi się podoba i dlaczego aż tak bardzo przypadł mi do gustu? Może dlatego, że nie nastawiłem się na arcydzieło grozy science-fiction czy na film wybitny, dorównujący poziomem „Obcym” i „Predatorom”. Nastawiłem się na cross-over, w którym zobaczę dwie tak bardzo miłowane przeze mnie postacie filmowe. Dzięki temu Obcy kontra Predator szybko stał się jednym z moich ulubionych filmów, może nie jednym z najlepszych, jakie widziałem, ale z pewnością będę do niego bardzo często wracał. Szczególnie do kilku genialnych akcji czy scen. Mimo sporej liczby wad czy błędów logicznych – nie potrafię ocenić AvP obiektywnie. Film jest tym, czego się spodziewałem i czego oczekiwałem, choć zapowiadał się jeszcze lepiej. [Adam Łudzeń, fragment recenzji]

4. Predators (2010)

Nawiązania do filmu McTiernana to temat na osobny artykuł, gdyż jest tego sporo. Część z nich to pomysły doskonałe (jak muzyka Johna Debneya, oczywiście wzorowana na partyturze Alana Silvestriego, ale wzorowana z wyobraźnią, bez ślepego naśladownictwa), niestety nie brakuje również takich, które wypadają sztucznie i sprawiają wrażenie wtłoczonych na siłę, co psuje trochę ogólny efekt. Ale jest to jeden z nielicznych minusów i z pewnością nie przekreśla faktu, że Predators jest takim filmem, jaki każdy fan Predatora chciałby zobaczyć. Wreszcie. [Marek Klimczak, fragment recenzji]

3. Predator 2 (1990)

W tym momencie naprawdę trudno powiedzieć, czy oglądamy sequel czy pastisz. To może się podobać, ale jak dla mnie za dużo tu sprzeczności w tonacji, nie mówiąc już o odejściu od klimatu filmu z 1987 roku. Efekty specjalne naturalnie wyglądają lepiej niż wcześniej, a Alan Silvestri znów porządnie się spisał (choć momentami muzyka brzmi zbyt egzotycznie jak na miasto). Szkoda, że momentami fatalny montaż utrudnia zobaczenie czegokolwiek. W ostatecznym rozrachunku Predator 2 to rozczarowanie. Nie jest to fatalny film, gdyż ma kilka świetnych elementów, ale od bycia dobrym powstrzymuje go przynajmniej drugie tyle okropnych. Mam wrażenie, że ani reżyser, ani producenci nie do końca wiedzieli, co chcą osiągnąć, i dlatego wyszło jak wyszło, a na kolejną część serii (nie uwzględniam tutaj crossovera z Obcym) musieliśmy czekać aż 20 lat. [Mikołaj Lewalski, fragment artykułu]

2. Predator (2018)

Shane Black stworzył film, który zapada w pamięć nie tylko ze względu na krwawe sceny, ale również spójną historię. Na ekranie nie oglądamy tylko krwawej jatki, ale opowieść o wspólnocie, misji i walce o lepszą przyszłość. Predator zawiera kilka nośnych kwestii i zabawnych rozwiązań. W końcu to niczym nieograniczona walka na śmierć i życie o przyszłość ludzkości. Black pokazał, że potrafi sprawnie połączyć sentyment z humorem i przemoc z pełnym dezynwoltury działaniem. Predator to zabawa w czystej postaci. [Małgorzata Czop, fragment recenzji]

1. Predator (1987)

Co kochamy tak bardzo w Predatorze? Po pierwsze, to rasowe staroszkolne kino akcji. Relikt wspaniałych dla gatunku czasów, gdzie nikt nie obawiał się chlusnąć wiadrem krwi i flaków w widza. Gdzie eksplozje, zniszczenia i śmierć trzeba było ukazać za pomocą praktycznych efektów specjalnych, nie komputera. Jasne, kamuflaż Predatora to przestarzała już magia komputerów, ale porównajcie sobie strzelaninę z pierwszego aktu filmu z tymi z Niezniszczalnych, gdzie fatalne CGI psuje całą wizję powrotu do korzeni gatunku. Tutaj eksplozje są prawdziwe, a bryzgająca krew to rzeczywiście płyn, a nie odrobina pikseli. Nie zrozumcie mnie źle – cyfrowa krew może wyglądać przekonująco, czego dowodem są filmy Davida Finchera, ale zazwyczaj tak nie jest. Predator dużą część swojego sukcesu zawdzięcza temu, że wygląda prawdziwie i nie szczędzi brutalnych scen i przekleństw.

Jest tam jednak miejsce również dla silnej kobiety, która nie traci głowy w krwawym zamieszaniu ani nie rzuca się w ramiona głównego bohatera przy pierwszej okazji. Podobać się mogą także piękne zdjęcia tropikalnego lasu (film był kręcony w naprawdę trudnych warunkach, co się opłaciło) i niepowtarzalna ścieżka dźwiękowa Alana Silvestriego. Ta czasem zdaje się trochę żyć własnym życiem i przytłaczać obraz, ale w większości sytuacji sprawdza się fenomenalnie. Motyw przewodni i jeżące włos na karku bębny to klasyka muzyki filmowej – całkowicie zasłużenie. Słuszną legendą obrósł także tytułowy łowca. Predator nie wygląda i nie zachowuje się jak żaden dotychczasowy filmowy stwór. Ogromnym plusem całości było przybliżenie nam jego niektórych zwyczajów. Wieszanie obdartych ze skóry zwłok, cierpliwe śledzenie i poznawanie swoich ofiar, pozyskiwanie krwawych trofeów, trzymanie się kodeksu honorowego i wysadzenie się w powietrze w obliczu klęski – to wszystko zbudowało ogromny potencjał, który jest wykorzystywany przez ostatnie 30 lat. [Mikołaj Lewalski, fragment artykułu]

Na którym miejscu znalazł się wasz faworyt?

Ostatnio dodane