Ranking

NAJLEPSZE CZARNE CHARAKTERY w animacjach DISNEYA

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Cruella De Mon (101 dalmatyńczyków, 1961)

Jedna z nielicznych postaci czarnych charakterów Disneya, która nie ma żadnych magicznych mocy.  Jej motywacja jest prosta jak konstrukcja cepa – chce mieć najpiękniejsze futro, takie, jakiego nie będzie miał nikt inny. Na przykład… z dalmatyńczyków. W dobie eko Cruella jawić się może jako prawdziwy potwór. Mimo że nie jest wiedźmą, jest nie mniej przerażająca. Uwielbiam scenę, w której jedzie z szaleńczą prędkością samochodem, a w jej oczach widać obłęd. Poza tym twórcy animacji świetnie poradzili sobie z trudnym zadaniem wizerunku tej postaci – nie mogli wykorzystać klasycznych atrybutów kojarzących się z czarownicą. Zamiast różdżki jest jednak wiecznie zapalony papieros (wyobrażacie sobie, aby dzisiaj w filmie dla dzieci ktoś cały czas palił?), zamiast peleryny zbyt duży płaszcz, charakterystycznie układający się na szczupłej sylwetce, i tak dalej – wzbudza lęk, ale jednocześnie ma w sobie coś intrygującego.

Sędzia Claude Frollo (Dzwonnik z Notre Dame, 1996)

Ten film zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, ale jednym z nich z pewnością jest też postać czarnego charakteru – sędziego Frollo. Nie ma nawet znaczenia to, że nie jest aż tak niejednoznaczny jak w powieściowym oryginale. Piosenka Z dna piekieł (dla mnie jeden z najlepszych Disneyowskich utworów) wystarcza, aby ukazać, co czuje on do Esmeraldy i co ta namiętność z nim robi. Bardzo niepokojąca scena, która może być w pełni zrozumiana jedynie przez dorosłego widza, ale i u dzieci spowoduje szybsze bicie serca.


Yzma (Nowe szaty króla, 2000)

Yzma to nieco inny typ Disneyowskiego czarnego charakteru – nie tyle przerażająca, co zabawna w swojej nieporadności. Nowe szaty króla nie były wielkim sukcesem wytwórni. Odejście od sprawdzonej formuły nie wyszło na dobre. Ale Yzma wraz z Kronkiem ratują ten film. Później, gdy powstała wersja serialowa, to tak naprawdę oni stali się głównymi bohaterami. Uwielbiam zwłaszcza scenę, w której przedstawia ona swój plan pozbycia się cesarza Kuzco.

Skaza (Król lew, 1994)

Nie będę oryginalny – to najlepszy czarny charakter w filmach Disneya. Ta wzorowana na Hamlecie historia ma w sobie głębię, pewną dojrzałość, i postać Skazy jest tego najlepszym przykładem. On naprawdę przeraża. Scena, w której wbija on swoje pazury w Mufasę i krzyczy „Niech żyje król!”, zawsze wzbudza u mnie ciarki. Podkładający głos pod Skazę w wersji oryginalnej Jeremy Irons odwalił kawał dobrej roboty (zresztą nasz Marek Barbasiewicz nie jest nic gorszy) – piosenka Be Prepared (Przyjdzie czas) to mistrzostwo. Scenę z hienami maszerującymi przed Skazą w takt tego utworu wzorowano na przemarszu wojsk Hitlera z Triumfu woli.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane