Ranking

KTÓŻ NIE CHCIAŁBY BYĆ KRÓLEM? 10 najlepszych filmów Johna Hustona

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

8. Ucieczka do zwycięstwa (Victory, 1981)

Film sportowy nie należy do łatwych gatunków. Sportowe emocje trudno przełożyć na język kina, gdzie każdy ruch aktora jest wyreżyserowany. Trudno cieszyć się ze zwycięstwa bohaterów filmu, gdyż wiadomo, że wygrali nie dzięki własnym umiejętnościom, lecz koncepcji scenarzysty. John Huston zdawał sobie z tego sprawę, dlatego jego Zachłanne miasto to gorzki dramat obyczajowy o niespełnionych ambicjach i bolesnych rozczarowaniach, a nie film o boksie. Ucieczka do zwycięstwa to natomiast coś więcej niż film o piłce nożnej, gdyż akcja osadzona jest w czasach, kiedy nikt nie mógł zostać zwycięzcą. Co z tego, że piłkarze są w stanie wygrać mecz, skoro jako jeńcy wojenni mogą stracić życie przez nienasyconą niemiecką dumę.

Chociaż postacie i fabuła zostały właściwie stworzone od podstaw, to autorzy mieli kilka źródeł, z których mogli czerpać. Pierwszym było autentyczne wydarzenie – Mecz Śmierci rozegrany 9 sierpnia 1942 roku w Kijowie pomiędzy ukraińskimi piłkarzami a żołnierzami Luftwaffe. Kolejne dwa to filmy inspirowane tą historią: węgierski Mecz w piekle (1961) Zoltána Fábriego i radziecka Trzecia połowa (aka Skazani na mecz, 1963) Jewgienija Karelowa. Piłka nożna wciąż jednak była sportem lekceważonym przez kino, szczególnie gdyby spojrzeć na historię filmów o pięściarzach.

Nowatorskim pomysłem twórców było dołączenie do ekipy aktorskiej zawodowych graczy pochodzących z różnych krajów, aby podkreślić że konflikt ma charakter globalny i nie dotyczy tylko garstki pasjonatów. W lidze angielskiej grało wielu obcokrajowców, więc szukano między innymi wśród zawodników Ipswich Town i Manchester City. W tym ostatnim klubie występował przez dwa lata Kazimierz Deyna, który w dodatku był tak wychudzony, że idealnie pasował do roli jeńca wojennego z Europy Wschodniej. Największym sukcesem ludzi odpowiedzialnych za casting okazało się jednak zaangażowanie będącego już wówczas na emeryturze Pelégo, trzykrotnego mistrza świata, który został również choreografem scen piłkarskich. W pamięć zapada „Marsz zwycięstwa” skomponowany przez Billa Contiego oraz dobre role Michaela Caine’a i Sylvestra Stallone’a. Film do dziś pozostaje jednym z najbardziej lubianych filmów o tematyce piłkarskiej. Doceniany jest głównie jako kino rozrywkowe i może u niektórych powodować lekki niedosyt, że nie pokuszono się o mocniejszy, bardziej poważny w wymowie dramat o ludziach przegranych.

7. Moby Dick (1956)

Gregory Peck w "Moby Dicku"

Jedno z najtrudniejszych przedsięwzięć w całej karierze Hustona. Nie zdobyło wielkiego uznania krytyków ani widzów, głównie przez źle obsadzonego Gregory’ego Pecka. To przedsiębiorcy z Warner Bros. żądali obsadzenia tego gwiazdora, ale ich pomysł nie wypalił. Nawet on nie był w stanie przyciągnąć widzów do tak niestandardowej jak na Hollywood produkcji, pozbawionej wątku miłosnego i postaci kobiecych. Peck jednak dał z siebie wszystko i z perspektywy czasu tę rolę można już ocenić pozytywnie – kapitan Ahab w jego interpretacji to człowiek władczy, szalony i nieprzewidywalny. Pozostało w nim jeszcze coś ludzkiego, ale zdeprawowała go obsesja i pragnienie zemsty.

Jedno z najtrudniejszych przedsięwzięć w całej karierze Hustona.

Scenariusz w oparciu o powieść Hermana Melville’a z 1851 roku współtworzył znany z opowieści fantastycznych Ray Bradbury (451 stopni Fahrenheita, 1953). To, co było najważniejsze z filmowego punktu widzenia, czyli walka z trudnym przeciwnikiem, zdało tutaj egzamin, bo sceny z wielorybem wypadły kapitalnie. Wykonano je dzięki miniaturowym modelom, które sfilmowano w specjalnie przygotowanym zbiorniku wodnym. Za te widowiskowe sekwencje jestem gotów wybaczyć nudniejsze momenty z początku filmu, takie jak wywód Orsona Wellesa. Z aktorów wyróżnię Harry’ego Andrewsa, który zagrał tu być może swoją pierwszą znaczącą rolę, po czym stał się w Wielkiej Brytanii mistrzem drugiego planu.

Na uwagę zasługuje styl wizualny, który osiągnął operator Oswald Morris, pracując w Technicolorze. Nie przesadził z kolorami – film jest utrzymany w mrocznej tonacji, przez co wygląda zupełnie inaczej niż poprzednie barwne dzieło Morrisa i Hustona, czyli Moulin Rouge (1952). Tamten był bardziej malarski, więc trochę przejaskrawiony; Moby Dick jest ponury, ale raczej daleki od realizmu, bliższy apokaliptycznej wizji. Nie ukrywam, że znajduje się u mnie w czołówce ze względu na tematykę marynistyczną. Podróż przez bezkresną przestrzeń, walka z żywiołem i własnymi słabościami zazwyczaj świetnie prezentują się na ekranie, bo niekończący się ocean to coś fascynującego i przerażającego zarazem.

6. Sędzia z Teksasu (The Life and Times of Judge Roy Bean, 1972)

Paul Newman - "Sędzia z Teksasu" (1972)

Ten film podzielił zarówno publiczność, jak i samych twórców. Autor scenariusza, John Milius, był rozczarowany efektem końcowym, ale Paul Newman i John Huston zaliczają tę produkcję do bardzo udanych. Sędzia Roy Bean to jedna z najbarwniejszych postaci Dzikiego Zachodu, o losach której powstało wiele książek, filmów i seriali. Najsłynniejszym odtwórcą tej postaci jest Walter Brennan, który za swoją interpretację sędziego w Człowieku z Zachodu (1940) otrzymał Oscara. John Huston na podstawie koncepcji scenarzysty Johna Miliusa stworzył western satyryczny, karykaturalny, niestandardowy. Grany przez Paula Newmana bohater jest ekscentryczny i mimo funkcji obrońcy prawa nie jest jedynym sprawiedliwym. To hipokryta, który ma wiele na sumieniu, ale nie przeszkadza mu to sprawować urzędu sędziego i wysyłać ludzi na śmierć.

Już oglądając czołówkę można dostać zawrotu głowy – jest tam tyle gorących nazwisk, że nie sposób ich wszystkich spamiętać. Pewnie lepszym pomysłem byłoby umieszczenie listy płac dopiero na końcu; ja przez większość seansu zastanawiałem się, gdzie są Jacqueline Bisset i Ava Gardner, bo po upływie 90 minut wciąż ich nie zauważyłem. Obie pojawiają się dopiero w ostatnim akcie filmu, co jest jednak rozczarowaniem. Rekompensują je natomiast inne zalety filmu. Sam reżyser pojawił się jako Grizzly Adams, za którego sprawą do fabuły został wprowadzony niedźwiedź Bruno tresowany przez Rona Oxleya. Zaskakujący epizod zagrał Stacy Keach w roli bandyty-albinosa, postaci totalnie przerysowanej i przez to zapadającej w pamięć.

Jestem sobie w stanie wyobrazić, że to, co dla jednych jest zaletą, dla innych może być wadą. Bo Sędzia z Teksasu to kino specyficzne, odrealnione, niepodobne nie tylko do klasycznych westernów, ale też rewizjonistycznych obrazów z lat 70. Mieszanka komedii z tragedią na tle historycznych wydarzeń przywodzi na myśl Małego Wielkiego Człowieka (1970), a udział Paula Newmana w biograficzno-satyrycznym westernie nasuwa skojarzenia z Butchem Cassidym i Sundance’em Kidem (1969). Jednak nawet jeśli John Huston się nimi inspirował, stworzył dzieło jedyne w swoim rodzaju, którego nikt się po nim nie spodziewał. Podobnie jak w przypadku Butcha Cassidy’ego…, w pamięci zostaje piosenka – tym razem jest to Marmalade, Molasses and Honey z tekstem Marilyn i Alana Bergmanów, muzyką Maurice’a Jarre’a i głosem Andy’ego Williamsa. Jako że w kinach można jeszcze oglądać Pewnego razu… w Hollywood (2019) Quentina Tarantino, warto wspomnieć, że w zakończeniu użyto motywu Miss Lily Langtry Maurice’a Jarre’a, skomponowanego do Sędziego z Teksasu.

Ostatnio dodane