Ranking

5 NAJLEPSZYCH RÓL EVY GREEN. Delikatna femme fatale

Autor: Dawid Konieczka
opublikowano

Eva Green jest jedną z tych aktorek, które – nawet jeśli pojawiają się w filmie na drugim planie – trudno przeoczyć. Francuzka o nietypowej, fascynującej urodzie i specyficznej grze aktorskiej zaskarbiła sobie sympatię zarówno widzów, jak i twórców z całego świata. Role Green zwykle są charakterystyczne, intrygujące, na swój sposób uwodzicielskie oraz pełne emocji, które aktorka nie zawsze wyraża wprost. Dziś była dziewczyna Bonda, paryska marzycielka, lecąca w kosmos matka, opiekunka pewnego osobliwego domu i damulka warta grzechu kończy już 40 lat. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was wybór pięciu najlepszych występów w niemal dwudziestoletniej karierze Green, z których każdy potrafi głęboko zapaść w pamięć.

5. Marzyciele (2003) reż. B. Bertolucci

Eva Green, Michael Pitt i Louis Garrel w filmie Marzyciele

Aktorski debiut w kontrowersyjnym filmie Bernardo Bertolucciego nie tylko otworzył Evie Green drzwi do międzynarodowej kariery, lecz także okazał się jednym z najciekawszych występów w jej filmografii. Już na starcie swojej pracy Francuzka otrzymała nominację do Europejskiej Nagrody Filmowej, a postać przez nią odgrywana – podobnie jak bohaterowie Michaela Pitta i Louisa Garrela – zyskała w pewnych kręgach status kultowej. Green zadebiutowała jako Isabelle, młoda kinofilka z Paryża, która wraz z bratem Théo (Garrel) zaprasza nowo poznanego amerykańskiego znajomego, Matthew (Pitt), aby z nimi zamieszkał. Wywiązuje się relacja, która szybko przeradza się w dziwny trójkąt, co z czasem coraz mniej podoba się Amerykaninowi.

Trudno nie nazwać rodzeństwa tytułowych marzycieli pretensjonalnymi. Zatrzymali się oni na etapie nastoletnim, w stanie granicznym między niewinnością a odkrywaniem seksualności. W efekcie Isabelle w interpretacji Green to dziewczyna absolutnie beztroska, nieskrępowana, ale w swoim wyzwoleniu A.D. 1968 całkowicie sztuczna, wtłoczona w rolę obytej intelektualistki-marzycielki tak mocno, że staje się właściwie wymuszoną diwą z filmów, które tak zachłannie pochłania. Green świetnie oddaje fasadowość swojej bohaterki, przechodząc od ekstatycznej wesołości do desperackiej pogoni za wolnością w sposób przekonujący – bo zgodny z napuszoną personą Isabelle – ale wyraźnie, kontrolowanie pozbawiony autentyczności. Eva pokazuje też swoje drugie, równie ciekawe oblicze, gdy Matthew udowadnia granej przez nią postaci, że jej życie to bańka stanowiąca ochronę przed rzeczywistością, w której niedojrzała Isabelle praktycznie nigdy nie brała udziału i nie potrafiłaby się w niej odnaleźć. Wówczas francuska aktorka pozwala nam zobaczyć prawdziwą twarz bohaterki Marzycieli, a więc maskowany wieczną beztroską strach. Film Bertolucciego cierpi na wiele problemów, ale aktorstwo zdecydowanie nie jest jednym z nich.

4. Proxima (2019) reż. A. Winocour

Eva Green

To rola wyrazista, ale silnie osadzona w realistycznej poetyce, w której największe emocje rozgrywane są w spojrzeniach, gestach i milczeniu.

Jak dotąd jest to ostatnia filmowa rola Evy Green, za którą otrzymała ona pierwszą nominację do nagrody swojej ojczystej akademii filmowej, czyli Cezara. W Proximie aktorka zagrała Sarę Loreau, astronautkę, która podczas przygotowań do lotu w kosmos zmaga się z lękiem przed pozostawieniem małej córeczki samej. I chociaż koniec końców film Alice Winocour nie wzlatuje może tak wysoko jak rakiety kosmiczne, to Green zaprezentowała tu jedną z ciekawszych ról w swojej filmografii.

Sarah stara się być twarda, odważna i niezależna. Jest jedyną kobietą biorącą udział w operacji, co koledzy po fachu bardzo często dają jej odczuć. Green, bardzo dobrze radząca sobie z graniem bohaterek nieugiętych, tutaj musi nie tyle zademonstrować wewnętrzną siłę astronautki, ile uwidocznić jej niepokój. I wychodzi jej to znakomicie. Eva najlepsza jest w tych scenach, w których gra razem z małą Zélie Boulant, czyli córeczką Sary. Wówczas Francuzka pokazuje matczyną opiekuńczość i ogromną troskę w sposób niezwykle naturalny, znacznie doskonalszy niż w średnio udanym Łonie. Nie korzysta tu z efektownego aktorstwa (choć kilka takich scen się trafia), stawiając bardziej na oddanie bliskiej, zażyłej relacji matki z córką w sposób minimalistyczny, którego nie można jednak nazwać mikroekspresywnym. To rola wyrazista, ale silnie osadzona w realistycznej poetyce, gdzie największe emocje rozgrywane są w spojrzeniach, gestach i milczeniu.

Ostatnio dodane