Ranking

5 NAJLEPSZYCH premier LISTOPADA 2019. Ranking czytelników

Autor: REDAKCJA
opublikowano

W zeszłym tygodniu przeprowadziliśmy głosowanie na najlepsze premiery listopada. Dziś przedstawiamy piątkę tych filmów, które mogły liczyć na największą liczbę waszych głosów, wraz z fragmentami naszych recenzji. Dajcie znać, co sądzicie o wynikach!

5. Kraina lodu II

Krainie lodu II podoba mi się kierunek obrany przez twórców, wyrażający się w powiększaniu przedstawionego świata. Rozwój ten rozgrywa się na płaszczyźnie fizycznej: przemierzymy owianą mgłą i złą sławą Przeklętą Puszczę, będziemy płynąć przez Rzekę Pamięci, poznamy siłę Żywiołów i będziemy uciekać przed skalnymi gigantami. Wszystko to skutecznie przerzuca obdarzoną nadprzyrodzonymi zdolnościami Elsę w nowy kontekst. Ciągle żywe są silniejsze od niej moce i tajemnicze zjawiska. [Maciej Niedźwiedzki, fragment RECENZJI]

4. Le Mans ’66

chrisitan bale matt damon

Na wyższe obroty Le Mans ’66 wskakuje jednak zwłaszcza w scenach wyścigów. W pierwszej, dość jednostajnej części filmu jest ich niewiele. Bohaterowie dyskutują, miotając one-linerami na lewo i prawo oraz testują nowe funkcje, przygotowując się powoli do wyścigu. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak wraz z podróżą Shelby’ego i Milesa do Francji. Sceny rozgrywające się na torze Le Mans wyglądają fantastycznie i są nadzwyczaj angażujące. Stale rosnące napięcie dodatkowo potęgują dynamiczny, podporządkowany immersji montaż (zasługa Andrew Bucklanda, Michaela McCuskera i Dirka Westervelta – być może przyszłorocznych laureatów Oscara) oraz nie mniej dynamiczna ścieżka dźwiękowa, za którą odpowiadają Marco Beltrami i Buck Sanders. To również dzięki nim rozciągnięty do ponad 150 minut metraż stosunkowo rzadko daje się we znaki, a pomaga odczuć – co prawda w niewielkim stopniu, ale jednak – na co porywają się ludzie biorący udział w 24-godzinnym wyścigu. [Jan Brzozowski, fragment RECENZJI]

2. (ex aequo) Na noże

Rian Johnson

Rian Johnson komentuje obłudę klas wyższych, lecz interpretacja polityczna tego scenariusza, a nie społeczna, wydaje się bardzo niewłaściwa, nie na miejscu; podpinanie tego pod antytrumpowską satyrę, jak to niektórzy recenzenci robią, jest zgoła infantylne, pretensjonalne. Składając puzzle w całość, twórca obrazuje w prześmiewczy, ba, nawet groteskowy sposób rodzinne zakłamanie, wyzwala z postaci wszelkie animozje wobec siebie nawzajem. Thrombeyowie są jak „pasożyty”, bazujące na innych zasadach niż te z Parasite, żerujące na sukcesie Harlana, otaczające go kłamliwą miłością, czekające na śmierć podstarzałego autora. A gdy ona nadchodzi, iluzoryczny smutek prędko zostaje przykryty oczekiwaniem na punkt kulminacyjny. [Jan Tracz, fragment RECENZJI]

2. (ex aequo) Lighthouse

Pattinson

Czarno-biała estetyka fenomenalnie współgra z morską bryzą, co nadaje The Lighthouse zagadkowy klimat, bardzo w stylu Conrada. Tutaj większość rzeczy jest jak w jego lekturach – historie o syrenach i fantastycznych stworzeniach, przeżuty przez życie marynarz, szorstki i nieprzyjemny zapach ulatniającego się człowieczeństwa. Trzeba docenić reżyserską koncepcję tego filmu, bo efekt wprowadza widza w niemy zachwyt. Opryskliwe kadrowanie i niecodzienne ruchy kamery łączą się w dramatyczną całość, a akwatyczne motywy tylko dopełniają uczucia, iż znajdujemy się w szczelnie zamkniętym i oddalonym zakątku świata. W morskim piekle. [Jan Tracz, fragment RECENZJI]

1. Irlandczyk

robert de niro joe pesci al pacino the irishman

Tuż przed seansem jeden z widzów czekających w kolejce kawałek przede mną powiedział do swoich znajomych: „ale wiecie, że to pewnie będzie słaby film, nie?”. Całe szczęście był w błędzie – Irlandczyk jest jak najbardziej udanym filmem, który nie ginie w odmętach bogatego dorobku Martina Scorsesego. Raczej nie wedrze się przebojem do skrupulatnie sporządzanych przez fanów list najlepszych dzieł reżysera Wilka z Wall Street, ale co z tego? Najważniejsze, że Marty nadal jest w formie; że zbliżając się do osiemdziesiątki nadal tworzy kino trzymające poziom, który narzucił sobie na początku swojej kariery – ponad pięćdziesiąt lat temu. Oby tylko taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej. [Jan Brzozowski, fragment RECENZJI]

Ostatnio dodane