Ranking

5 filmów chińskich, które TRZEBA znać!

Autor: Szymon Skowroński
opublikowano

Byle do jutra

John Woo prezentuje iście autorskie podejście do tematu kina sensacyjnego.

Nie można zapominać, że to właśnie Chiny przyczyniły się do popularyzacji kina sztuk walki. Od zrealizowanego w koprodukcji z USA Wejścia smoka (który był ostatnim ukończonym filmem największej gwiazdy tego gatunku – Bruce’a Lee), przez Klasztor Shaolin i Dawno temu w Chinach, filmy z multiutalentowanym Jackiem Chanem po całą serię Ip-Mana – wszystkie przyciągały do kin tłumy i nawet pomimo swojego typowo rozrywkowego charakteru znajdowały wiele uznania w oczach krytyków. Trudno wybrać ten jeden najważniejszy, więc zwróćmy uwagę na ciekawy przykład obrazu, który poezję walki odnajdywał nie w uderzeniach pięści, lecz – wystrzałach pistoletów. Oczywiście podsumować Byle do jutra w reżyserii Johna Woo – jednego z najbardziej wpływowych azjatyckich reżyserów – jako balet z użyciem broni palnej to zdecydowanie za mało. Film opowiada historię dwóch braci stojących po przeciwnych stronach prawa. Jeden z nich trafia do więzienia. Po wyjściu próbuje zmienić swoje życie, co nie podoba się jego dawnym współpracownikom. Napięcie rośnie, a akcja zmierza w stronę spektakularnego rozwiązania… John Woo prezentuje iście autorskie podejście do tematu kina sensacyjnego, gangsterskiego. Wykorzystując znane, może nawet nieco ograne, figury i schematy gatunkowe, nadaje im całkowicie nową jakość. Zwolnienia tempa, silne kontrasty wizualne, gęsta symbolika i dawka niedającego się opisać „luzu” głównego bohatera stanowią interesującą mieszankę, a Byle do jutra można uważać za początek zupełnie nowego nurtu w kinie sensacyjnym nie tylko w Azji, ale w ogóle. I nawet jeśli późniejszy Zabójca Johna Woo jest lepszym – pełniejszym, bardziej konsekwentnym i przemyślanym – obrazem, to nie powstałby, gdyby nie Byle do jutra.

Żegnaj, moja konkubino

Pierwsza w historii Złota Palma dla chińskiej produkcji, międzynarodowy sukces artystyczny, dwie nominacje do Oscara.

Pierwsza w historii Złota Palma dla chińskiej produkcji, międzynarodowy sukces artystyczny, dwie nominacje do Oscara i miejsce wśród najważniejszych i najwybitniejszych filmów chińskich. To wszystko razem jest dobrym powodem, by wymienić film Kaige’a Chana w niniejszym zestawieniu. Przede wszystkim jednak – jest to absolutnie zajmująca, angażująca historia. Historia w dwóch znaczeniach. Fabuła dotyczy pięćdziesięcioletniej przyjaźni dwóch mężczyzn, którzy poznali się podczas przygotowań do występów w operze w Pekinie. Mają razem grać w sztuce Żegnaj, moja konkubino. Jeden z nich dostaje rolę króla, a drugi – jego konkubiny. Okazuje się, że przeznaczone im role są odbiciem ich relacji i jednocześnie rzutują na ich prawdziwe życia. Historia w drugim, dosłownym znaczeniu oznacza niesamowicie ambitną (i udaną) próbę streszczenia i podsumowania politycznych losów Chin w trzygodzinnym filmie. Na obu frontach film odnosi wielkie zwycięstwo. Ze względu na swój charakter i podejmowaną tematykę (m.in. homoseksualizm) oraz poszczególne sceny (samobójstwo jednego z bohaterów) film został w Chinach zakazany tuż po premierze, w sierpniu 1993. W akcie wielkiej hipokryzji władze uznały jednak, że ta decyzja może zagrozić Pekinowi w rywalizacji o organizację letniej Olimpiady w 2000 roku (do czego ostatecznie i tak nie doszło) i w we wrześniu przywrócono film do emisji – jednak w wersji ocenzurowanej. Podobnie postąpili włodarze Miramaxu (m.in. Harvey Weinstein), kiedy zakupili film do amerykańskiej dystrybucji – wycięli z niego ponad piętnaście minut. Warto więc mieć na uwadze, by obejrzeć film w oryginalnej wersji, trwającej 171 minut.

Czas życia i czas śmierci

Reżyser do dziś triumfuje na festiwalach całego świata.

Wiele rodzin wyjechało z niespokojnego, ogarniętego wojną domową państwa w latach czterdziestych i osiadło w bezpieczniejszych rejonach. Tak było również w przypadku rodziny reżysera Hsiao-hsien Hou. Urodzony w Chinach filmowiec jest jednym z najbardziej cenionych reżyserów tajwańskich – bo to właśnie na Tajwan wyemigrowała jego rodzina. Prawdziwa historia bez wątpienia posłużyła za podstawę do jego filmu z 1985 roku, który jako pierwszy zwrócił na niego oczy międzynarodowej krytyki i publiczności. Opowieść dotyczy niczego innego, jak właśnie chińskiej rodziny, która musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Głównym bohaterem jest młody chłopiec, który szybciej niż jego bliscy asymiluje się w nowym klimacie. Jego życie wypełniają nauka, zabawa i nowe doświadczenia, jednak chłopcu wkrótce przyjdzie nauczyć się czegoś o przemijaniu. Postępująca choroba ojca rzuca cień na szczęście jego i jego rodziny. Osobisty obraz Hou został wyróżniony nagrodą krytyki filmowej na festiwalu Berlinale w 1985, natomiast reżyser do dziś triumfuje na festiwalach całego świata. Jego ostatni film, Zabójczyni, był wielkim wydarzeniem w Cannes 2015, a Hou otrzymał nagrodę dla najlepszego reżysera.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze kilka produkcji z Chin, które, ze względu na ograniczoną liczbę miejsc nie znalazły się w zestawieniu: kontrowersyjny dramat wojenny Diabły za progiem, wczesny obraz Zhanga Czerwone sorgo oraz ostatni film wybitnego tajwańskiego reżysera Edwarda Yanga: I raz, i dwa.

 

Ostatnio dodane