search
REKLAMA
Zestawienie

Przeoczone, choć DOSKONAŁE. Najlepsze NIEDOCENIONE filmy z ostatnich 15 lat

Zanim zawrócą nam w głowach kinowe nowości, warto przeznaczyć te – miejmy nadzieję – ostatnie tygodnie bez kin na oglądanie filmów, które z różnych powodów wcześniej przegapiliśmy.

Przemysław Mudlaff

9 maja 2021

REKLAMA

Wada ukryta (2014)

Szanowni czytelnicy, oto przed wami najprawdopodobniej najbardziej niedoceniony film XXI wieku. Nakręcił go jeden z największych reżyserów naszych czasów (PTA), a zagrały w nim wielkie gwiazdy współczesnego kina (Joaquin Phoenix, Josh Brolin, Owen Wilson, Reese Witherspoon, Benicio del Toro). Na czym polega więc problem niedocenienia – przede wszystkim wśród publiczności – Wady ukrytej? Film Paula Thomasa Andersona jest wyzwaniem dla widza. Nic w tym zresztą dziwnego, produkcja ta jest przecież adaptacją powieści Thomasa Pynchona, którego styl klasyfikowany jest jako postmodernistyczny. Siódme dzieło PTA jest zatem – delikatnie ujmując – dość zawiłe. Jakie jednak ma być, skoro główny bohater to wciąż upalony trawą hipis, dla którego wszystko jest niejasne, a to właśnie on ma rozwikłać kryminalną zagadkę? Podobnie jak powieści Pynchona, Wada ukryta Andersona pełna jest głupkowatych dowcipów, prostych odniesień, dziwnych tekstów piosenek itp. W rezultacie mamy do czynienia z przezabawną, energiczną stonerską komedią zmieniającą się stopniowo w kino noir. Hipnotyzujące, kpiące, zakręcone i cudownie nakręcone dzieło, któremu zawsze warto dać drugą szansę.

Slow West (2015)

W minionych dwóch dekadach XXI wieku pojawiło się sporo świetnych westernów, dzięki którym wielu krytyków i widzów oznajmiło, że mamy obecnie do czynienia z odrodzeniem tego nieco zapomnianego gatunku. Jednym z takich filmów był w moim przekonaniu pełnometrażowy debiut Johna Macleana, Slow West z 2015 roku. Produkcja ta zyskała uznanie recenzentów, ale nie miała szczęścia w kinach. Slow West to western postmodernistyczny i romantyczne kino drogi, drogi ku dorosłości. John Maclean zaproponował widzom debiut charakteryzujący się niezwykłą dojrzałością i świadomością. Przepiękne zdjęcia Robbiego Ryana, wspaniałe aktorstwo tercetu Smit-McPhee, Fassbender, Mendelsohn, a także specyficzny humor składają się na brawurową opowieść-bajkę o miłości, przyjaźni i śmierci, której nie powstydziliby bracia Coen czy Jim Jarmusch.

Milczenie (2016)

Po szalonym, dzikim, agresywnym Wilku z Wall Street (2013) Martin Scorsese postanowił się odrobinę wyciszyć. W roku 2016 wrócił więc ze swoim Milczeniem. Produkcja przepadła jednak w box offisie. Zarobiła zaledwie 24 miliony dolarów przy 50-milionowym budżecie. Nie mogła również liczyć na wyłącznie pozytywne recenzje. Znalazło się wielu krytyków, którzy zarzucali filmowi Scorsesego zawiłość oraz to, że jest jednocześnie zbyt stonowany i gwałtowny (sic!). Tymczasem Milczenie jest w mojej opinii jednym z najlepszych dzieł słynnego twórcy Chłopców z ferajny. Nieoficjalnie trzecia część trylogii wiary Scorsesego, do której poza Milczeniem należą Ostatnie kuszenie Chrystusa (1988) i Kundun – życie Dalaj Lamy (1997) stanowi mistrzowską lekcję kinematografii i powściągliwości. Produkcja stawia ponadczasowe pytania, pozostawiając widza w kontemplacyjnej ciszy. Milczenie to bowiem epickie, ale także osobiste kino z pięknymi rolami Andrew Garfielda, Adama Drivera i Liama Neesona oraz świetnymi zdjęciami Rodrigo Prieto, które służą przede wszystkim medytacji i refleksji nad kwestiami wiary.

To tylko koniec świata (2016)

To tylko koniec świata jest adaptacją sztuki teatralnej pod tym samym tytułem, której autorem był francuski dramaturg Jean-Luc Lagarce, zmarły w 1995 roku z powodu chorób związanych z AIDS. Sztuka i film opowiadają o młodym mężczyźnie – Louisie, który po dwunastu latach nieobecności wraca do domu, aby poinformować rodzinę, że umiera. Spotkanie po latach odbywa się w atmosferze gniewu i histerii.

Xavier Dolan nie byłby sobą, gdyby na ścieżce dźwiękowej jego filmu nie znalazły się znane muzyczne hity, które potrafi tu idealnie zsynchronizować z obrazem. Kanadyjczyk wykorzystuje więc utwory pop i zestawia je z teledyskowym sposobem filmowania (np. wspomnienia). W rezultacie zdaje się mówić językiem pop o tak istotnych kwestiach, jak rodzina i śmierć, a kameralne spotkanie rodzinne przemienia w efektowne i dynamiczne widowisko, które nie pozwala złapać tchu. To tylko koniec świata jest wielkim dziełem Kanadyjczyka pod względem realizacyjnym, ze wzorowo poprowadzonymi pierwszoligowymi aktorami. Zdają się bowiem obijać o ściany niczym ptaki w klaustrofobicznej klatce. Nie widzę – a jest to częsty zarzut – żeby scenariuszowi tego filmu czegokolwiek brakowało. Zauważam w nim pewną zagadkę, jakby specjalnie pozostawiono tu puste pola. Najważniejsze jest tu przecież chyba to, czego nie powiedziano albo co powiedziano gdzieś poza kamerą czy między słowami. Ważne są też gesty i grymasy twarzy. Dolan skupia się na detalach, wymaga od widza dużej uwagi, aby finałowa (może i trochę kiczowata, ale taki jest Dolan) scena wybrzmiała jak najgłośniej.

Czerwony żółw (2016)

Czerwony żółw to pierwszy niejapoński film zrealizowany w słynnym Studiu Ghibli. Chociaż istniało ryzyko, że efekt europejsko-azjatyckiej kooperacji stanie się zbyt zachodni dla Wschodu, a dla Zachodu zbyt wschodni, to nominowana do Oscara animacja Michaëla Dudoka de Wita jest na tyle uniwersalną przypowieścią, że wszelkie tego rodzaju obawy okazały się zupełnie bezzasadne. Czerwony żółw dowodzi, że aby mówić o sprawach dla każdego człowieka najważniejszych, wcale nie trzeba używać słów. Nie potrzeba także tworzyć epickich, kilkugodzinnych, naszpikowanych gwiazdami i efektami specjalnymi filmów. Do kontemplacji człowieczego losu, upływu czasu, samotności, miłości, wpływu natury na ludzi i ludzi na naturę Dudokowi de Witowi wystarczy bowiem prosta, acz wyrafinowana animacja oraz przemyślana konstrukcja. Nigdy nie sądziłem, że rysunkowy „film o żółwiu” może pozostawić mnie z tak głębokimi przemyśleniami i twarzą mokrą od łez. Zachwycające dzieło!

Przemysław Mudlaff

Przemysław Mudlaff

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA