search
REKLAMA
Zestawienie

Niezapomniane SCENY OTWIERAJĄCE z filmów science fiction

Nawet jeśli całość filmu nie zadowala, to często właśnie scena otwierająca wprawia w zachwyt.

Odys Korczyński

4 czerwca 2023

REKLAMA

Migające światła i strzałki, „Alphaville”, 1965, reż. Jean-Luc Godard

Nie jest to sekwencja ani efektowna, ani emocjonalnie poruszająca. Jest również stricte symboliczna. Pokazuje, jak w alternatywnym świecie komunikacja werbalna może być zbędna, a wolna wola niepotrzebna. Wystarczą znaki np. strzałki, które symbolizują życie bez wyboru, tylko podążanie w danym kierunku bez refleksji. W sekwencji otwierającej jedna z nich się pojawia. Pokazuje, gdzie bohater ma się udać, i on to robi, pokazując na chwilę swoją twarz. Gdzieś w tle słyszymy znaczące słowa – Bywa, że rzeczywistość jest zbyt skomplikowana, aby można ją opisać słowami. Legenda odtwarza ją w takiej formie, która pozwala jej być zrozumiałą dla wszystkich.

Twarze, „Twarze na sprzedaż”, 1966, reż. John Frankenheimer

Sekwencję zaprojektował Saul Bass, mistrz opowiadania skondensowanych historii za pomocą środków prostych, tak zwykłych, że każdy ma je w zasięgu ręki. Tak jest również w tym przypadku. Chodzi o twarz, jej charakterystyczne cechy, ale takie ich pokazanie, że odbiorca będzie miał wątpliwości, że należy ona do człowieka, przynajmniej tego, który jest jej posiadaczem. O to przecież chodzi w filmie. Soul Bass osiągnął swój cel – za pomocą czytelnego, wizualnego zwrotu ukazał to, o czym film opowiada. Każdy może to zrozumieć, o ile dysponuje podstawową umiejętnością rozumienia abstrakcji.

Statek i pogoń za psem, „Coś”, 1982, John Carpenter

Najpierw jest całkiem przyjemna, nieco komiksowa sekwencja lądowania statku kosmicznego obcych na Ziemi. Potem zjawia się agresywny stylistycznie tytuł, a następnie scena wprowadzająca do fabuły. Przez lodową pustynię biegnie pies, którego ścigają helikopterem zdesperowani ludzie z karabinami i granatami. Za wszelką cenę chcą go zabić. Niestety nie udaje im się, a dla dalszej historii ma to kolosalne znaczenie. John Carpenter na samym początku za pomocą takiej sekwencji szybko zawiązuje akcję, a widz spodziewa się przez chwilę, że będzie ona szybsza, niż jest w rzeczywistości. Na szczęście tak nie jest, bo Coś to nie tani horror. Tu akcja narasta stopniowo, a prolog służy do nadania jej odpowiednio tajemniczego początku.

Reportaż, „Dystrykt 9”, 2009, reż. Neill Blomkamp

Film wręcz modelowo prezentujący to, czym jest ksenofobia. Sekwencja otwierająca jest zrealizowana jak reportaż telewizyjny. Szybko wprowadza widza w fabułę. Ustanawia jej mocne punkty, a także częściowo podpowiada, na czym będzie polegała narracja. Reżyser jednak przewidział dla widza kilka niespodzianek. A jedną z nich jest pojawiający się na samym początku Wikus, urzędnik MNU, bardzo zaangażowany w swoją pracę, co zresztą jest skrzętnie filmowane. Widz czuje się na samym początku, jakby to, co oglądał, było bardziej realne, niż przypuszcza. Wszystko dzięki formie estetycznej i narracyjnej w sekwencji otwierającej Dystrykt 9.

„Pamięć absolutna”, 1990, reż. Paul Verhoeven

Dzięki uprzejmości pewnej sieci telewizji kablowej, która ostatnio bezpowrotnie już zniknęła z polskiego rynku jako marka, miałem przyjemność odświeżenia sobie Pamięci absolutnej, zarówno w wersji z 1990 roku Paula Verhoevena, jak i tej z 2012 roku Lena Wisemana. Sekwencję otwierającą w starym stylu, z napisami, wystylizowanym tytułem, chwytliwą muzyką, bez żadnej sceny aktorskiej, tylko litery i efekty typograficzne. Widz ogląda taką scenę, podziwia nazwiska, a potem następuje wprowadzenie do akcji. Takie czołówki zyskują po latach, zwłaszcza te dobrze zaprojektowane, jak wspominana już sekwencja w Alphaville autorstwa Saula Bassa.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA