publicystyka filmowa

Netflix kontra reszta – 8 miesięcy później

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

Autorem tekstu jest Paweł Kuraś.

Kiedy w styczniu tego roku w naszym nadwiślańskim kraju debiutował Netflix – największa platforma streamingowa w Stanach Zjednoczonych, każdy fan kina i dobrej rozrywki był wniebowzięty – oto w końcu mógł, bez VPNów i innych dziwactw, zasiąść przed swoim nowym telewizorem, zapłacić za usługę, włączyć aplikację i przeglądać ciągnącą się w nieskończoność listę pozycji. Jakież jednak było rozczarowanie, kiedy ta obiecana idylla szybko sprowadziła nas na ziemię – pozycji w naszym języku było jak na lekarstwo, a spora część pozostałej oferty była niedostępna w naszym kraju przez obostrzenia licencyjne. Sytuacja oczywiście z czasem ulegała poprawie, polską ścieżkę językową dodawano do coraz większej liczby pozycji, czy to w formie napisów, lektora, a czasami również dubbingu.

Netflix był często wymieniany jako usługa, która po wejściu na polskie podwórko powinna ruszyć skostniały rynek serwisów VOD (o ile można to było nazwać jakimkolwiek rynkiem), z wysokimi cenami, toporną obsługą i ubogą ofertą. Miał zmusić konkurentów swoim pojawieniem się do podjęcia stanowczych kroków, aby móc z nim rywalizować i nie musieć zwijać interesu. Czy tak się stało? Czy serwisy poczyniły jakieś stanowcze kroki? Może któryś z nich już przegonił Netfliksa i będzie musiał podzielić los innego światowego giganta, który chciał zawojować polski rynek – eBaya? Zapraszam do zapoznania się z małym przeglądem polskiego światka VOD.

Pod lupę bierzemy następujące serwisy: Cineman.pl, Chili.tv, Ipla.tv, Netflix.com, Player.pl, VoD.pl. HBO GO z powodu specyficznych warunków dostępu jestem zmuszony pominąć. Opisywane będą one przede wszystkim jeżeli chodzi o:

  • Wygląd i funkcjonalność obsługi serwisu
  • Ofertę filmową
  • Cenę i dostępność na różne platformy

Mimo że często przy takich porównaniach redaktorzy lubują się w wybieraniu sobie listy filmów, z której później odhaczają pozycje, ja postanowiłem z tego zrezygnować z prostej przyczyny – zauważyłem, że może poza nielicznymi wyjątkami – oferta serwisów się prawie wcale nie pokrywa. Dlatego też skupię się raczej na opisaniu, dla kogo jest przeznaczona oferta danego serwisu, ile jest w ofercie filmów tegorocznych i jak przedstawia się to liczbowo.

Cineman.pl

cineman

Już po wejściu na stronę może ona sugerować, że mamy do czynienia z serwisem, jakby to powiedzieć, „artystycznym”. Szkoda tylko, że w parze z artyzmem nie idzie np. responsywność witryny, gdyż strona nie wyświetla się na urządzeniach mobilnych zgodnie z przyjętymi dziś standardami.

I faktycznie – platforma dystrybutora Monolith Films obfituje w filmy mniej głośne, za to doceniane przez krytyków. Wiele jest produkcji polskich, ale także zachodnioeuropejskich, w mniejszości są produkcje zza Oceanu. Nie ma niestety zbyt wielu tegorocznych filmów, a jeżeli już są, to ani wybitne, ani głośne (np. Moje wielkie greckie wesele 2). Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę już poprzedni rok – tutaj naprawdę jest w czym wybierać. Na stronie mamy nawet specjalny dział CinemArt, który ma za zadanie pomóc nam spośród wszystkich 1200 pozycji wybrać te najlepiej oceniane na wszelkiej maści festiwalach i konkursach filmowych. Nie ma tutaj jednak żadnych seriali.

Ceny w serwisie kształtują się na poziomie od 8zł za film w wersji SD do 12zł za film w wersji 720p. Po zapłaceniu tej kwoty film zostaje udostępniony nam na okres 48h. Istnieje też opcja zakupu pakietów – 20 filmów na 30 dni, za odpowiednio 19,90zł w wersji SD i 34,90zł w wersji HD. Mamy również 5 zmiennych w czasie pozycji dostępnych za darmo – idealnych do testu usługi. Filmy możemy oglądać na komputerze osobistym bądź na Smart TV firmy Samsung. Niestety – brakuje jakiejkolwiek wersji na urządzenia mobilne.

Chili.tv

chili

Mocna inspiracja Netflixem – oto co można na pierwszy rzut powiedzieć o wystroju serwisu Chili.tv. Podobny układ rozłożenia pozycji, duże kafelki z okładkami i dość minimalistyczny interfejs do obsługi idą na szczęście w parze z dopasowaniem do współczesnych standardów webdesignu – strona wyświetla się bardzo dobrze we wszystkich rozdzielczościach, co czyni ją przyjazną w obsłudze na wszystkich urządzeniach.

Nasi włoscy przyjaciele mocno stawiają na kasowe blockbustery – zobaczyć tu można całkiem sporo głośnych, tegorocznych filmów pokroju Deadpoola, Księgi dżungli czy Batman V Superman: Świt sprawiedliwości. Jest też sporo filmów polskich czy bajek dla dzieci (głównie spod egidy Disneya). I gdy przegląda się ofertę wrażenia ma się jak bardziej pozytywne – znane produkcje, pogrupowane w kolekcje (np. Kolekcja Epoka Lodowcowa, Kolekcja Star Trek, etc.), wszystko w polskiej wersji językowej, na wszystkich wiodących platformach mobilnych, a także laptopie i PC. Uboga jest nieco zasobność portalu w seriale – to raptem jedenaście pozycji, a uściślając sześć, gdyż jeden sezon jest tu liczony jako jedna pozycja.

Umiarkowane zadowolenie ofertą mija, gdy chcemy wyciągnąć swój portfel – oto spora część oferty jest dostępna tylko do kupienia i to w cenach na poziomie 70 zł. Nieco lepiej sprawa wygląda w przypadku wypożyczenia filmów: ceny zaczynają się od około 6 zł i kończą na granicy 15-16 zł. Cena zakupu jednego sezonu serialu to zazwyczaj 59,90 zł. Ceny za kolekcje zaczynają się od 14,90 zł za „Kolekcję Mary Higgins Clark” na 324,90 zł kończąc. Tyle właściciele serwisu życzą sobie za kompletną kolekcję „Gwiezdnych Wojen”. Nie ma niestety możliwości zakupienia żadnego abonamentu miesięcznego bądź kupowania filmów we własnoręcznie wybieranych pakietach.

Ipla.tv

ipla

Mimo iż wystrój serwisu na pierwszy rzut oka wydaje się być schludny i nowoczesny, to pod tym płaszczykiem kryje się niestety nieskalowalna strona, która nie wyświetla się zbyt dobrze zarówno na smartfonie, jak i nawet na mniejszych laptopach (chodzi mi o te z matrycą do 11 cali). Sytuacje na inteligentnych telefonach i tabletach można na szczęście uratować dedykowaną aplikacją, podobnie jak i na komputerach PC, jednak pozostawia to oczywisty niesmak i wymaga już pewnej dozy zachodu.

Trzon oferty stanowią przede wszystkim produkcje, przy których maczał palce Polsat – wszystkie znane z tej anteny na przestrzeni ostatnich lat seriale i filmy, przy których słoneczna stacja była koproducentem. Oprócz tego rozmaite kabaretony, kreskówki, treści sportowe, informacyjne – tych treści stacja Solorza dostarcza całkiem sporo. Oprócz tego dostępne są tutaj seriale emitowane na stacjach partnerskich (np. AXN, Universal Channel, FilmBox), te jednak dostępne są już w płatnych pakietach, o czym szerzej za chwilę. Ofertę filmową dopełniają zagraniczne pozycje, jednak są to pozycje starsze i próżno tu szukać tegorocznych produkcji. Jeżeli ktoś z was kojarzy, jakie filmy puszczał Polsat, to właśnie podobnej ramówki możecie spodziewać się i tutaj.

Spora część treści dostępna jest bez opłat, z reklamami. Jest to znacząca część oferty, gdyż w ten sposób możemy oglądać bibliotekę seriali produkowanych przez Polsat. Ceny filmów do wypożyczenia zaczynają się od 4,90 zł i mają swój koniec na poziomie 9,90 zł. Spora część pozycji dostępna jest tylko w pakietach. Interesujący mnie pakiet „IPLA Filmy i Seriale” kosztuje 19,90 zł miesięcznie, chyba że jesteście abonentami Cyfrowego Polsatu bądź Plusa, wtedy cena spada do 10,00 zł. Dostajemy wtedy dostęp do całej bazy filmowej i serialowej, również tej zawierającej treści od stacji partnerskich. Dostępny jest również 14-dniowy okres próbny.

Netflix.com

netflix

Cokolwiek można by powiedzieć o wystroju serwisu – że przejrzysty, że skromny, że dobry w nawigacji, serwis dostanie ode mnie po uszach za jedną, szalenie istotną rzecz – brak polskiej wersji językowej. I mimo tego, że dla większości MWzWM nie będzie to jakimś poważnym wykroczeniem i brak znajomości języków obcych działa tylko na niekorzyść nieznającego, to wyklucza to jednak dostęp do serwisu dla pewnej części osób.

Głównym filarem oferty są serialowe produkcje Netflixu, dla których większość próbowała w przeszłości obchodzić zabezpieczenia regionalne. W zależności od zakupionego pakietu, możemy się nimi raczyć w rozdzielczościach sięgających górnej obecnie granicy 4K (oczywiście mówimy o utartych standardach, na pewno ktoś zaraz w komentarzu napisałby mi o tym, że w Japonii testowano już 16K, więc ubiegam). Oprócz tego: amerykańskie seriale (choć wciąż nie tak wiele w porównaniu z USA), amerykańskie filmy, amerykańskie dokumenty i generalnie wszystko pod gwieździstym sztandarem. Nie wszystko, co możemy obejrzeć, ma polską wersję językową, choć to zapewne kwestia czasu. Z pomocą przychodzi Internet, gdzie możemy znaleźć sposoby, jak dodać własne napisy do filmu, choć to jednak rozwiązanie prowizoryczne i wypaczające sens wygodnej usługi VOD.

Cennik jest prosty: pakiet Basic (jakość SD, 1 użytkownik naraz) kosztuje 34 zł, pakiet Standard (jakość HD, 2 użytkowników) kosztuje 43 zł, a pakiet Premium (jakość 4K – oczywiście w produkcjach nakręconych w tym formacie, 4 użytkowników) wyniesie nas miesięcznie 52 zł. Netflix dostępny jest na szeregu platform, włączając w to systemy mobilne, telewizory SmartTV, przystawki do telewizorów, a także konsole do gier.

Player.pl

player

Opis interfejsu to powtórka z rozrywki – mimo ładnego (oczywiście moim subiektywnym zdaniem) wyglądu i przejrzystości, brak tutaj responsywności. I to istotniejsze o tyle, że w przeciwieństwie do portalu ipla.tv brakuje tutaj aplikacji dla komputerów osobistych, co skutecznie utrudni nawigację na mniejszych ekranach.

Oferta serwisu to przede wszystkim produkcje TVN – dostępne bez opłat w wersji z reklamami. Jeżeli więc lubiliście np. Brzydulę (a ja na przykład uwielbiałem) to na pewno znajdziecie tutaj coś dla siebie. Jeżeli jednak mało ambitne seriale i produkcje rozrywkowe nie są waszą broszką – raczej próżno szukać tutaj czegoś interesującego, choć wyjątkiem są polskie filmy powstałe po transformacji ustrojowej – spore grono wielbicieli tych produkcji będzie zadowolone. Duża część z nich jest również dostępna bez opłat, okupując to „jedynie” 4-minutowym oczekiwaniem na materiał i kilkoma innymi w trakcie.

Interesujący mnie pakiet – dotyczący filmów i seriali – „Player PLUS” kosztuje 14,99 zł za 30 dni (obecnie w promocji za 9,99 zł za pierwszy miesiąc). Zawiera on w sobie dostęp do wszystkich niedostępnych bezpłatnie filmów (w liczbie około 250), a także pozbawia reklam dostępne gratisowo produkcje. Pozostałe pakiety to pakiet z bajkami dla dzieci i pakiet dla wielbicieli sportu – zainteresowanych odsyłam na stronę. Serwis posiada aplikacje mobilne na platformy iOS i Android, a także na telewizory SmartTV.

VoD.pl

vod

Kolejny po włoskim Chili.tv serwis, który postanowił, że jego cechą wizualną będzie mocna stylizacja na Netfliksa. Oczywiście czerwień zastąpiono tutaj inną barwą – los chciał, że trafiło na błękit. Serwis jest responsywny i bardzo dobrze skaluje się na wszystkich urządzeniach – co jest oczywiście mocno na plus.

Oferta filmowa nie prezentuje się najlepiej – tegorocznych produkcji nie uświadczymy prawie wcale i jeżeli trafimy na takiego rodzynka, to z pewnością nie będzie to dzieło wybitne ani widowiskowe. Ciężko poszukiwać też tutaj kinowych klasyków czy nawet liderów box office z lat poprzednich – dobór filmów jest bardzo przypadkowy. Z serialami nie jest wcale lepiej – ich liczba to na chwilę obecną 22 pozycje. Oprócz tego zobaczyć możemy tutaj produkcje Onetu i liczne dokumenty (można powiedzieć, że to swego rodzaju motor napędowy serwisu) – większość z nich za darmo, z reklamami.

Ceny za wypożyczenie filmu nie przekraczają najczęściej 10 zł. Jeżeli posiadamy kartę płatniczą firmy VISA i dokonamy nią zakupu, filmy będą nas kosztować jeszcze mniej. Możliwy jest wykup dostępu do całej oferty serwisu. Pakiet nazywa się VOD+ i kosztuje 19,90 zł miesięcznie, poprzedzone miesięcznym bezpłatnym okresem próbnym. Serwis dostępny jest na systemy Android i iOS, a także na platformie Android TV i niektórych telewizorach SmartTV.

Podsumowanie

Zapewne powinienem teraz odnieść się do pytań postawionych na początku artykułu. Jednak nie zrobię tego i to nie dlatego, że nie chcę, tylko dlatego, że na większość z tych pytań w głowie nasuwa mi się odpowiedź najgorsza z możliwych: „Trudno powiedzieć”. Trudno powiedzieć, czy Netflix namieszał na polskim rynku.

Rodzime serwisy dalej serwują nam siermiężną, nieciekawą ofertę, choć już nie w tak zaporowych cenach, często nawet kusząc się na pakiety z pełnym dostępem w całkiem atrakcyjnych cenach, na wzór swojego amerykańskiego konkurenta.

Także z pewnością jakieś zmiany zaszły – sami oceńcie jednak, w jakim stopniu, gdyż moje zdanie jako użytkownika serwisu zza oceanu będzie z pewnością mocno subiektywne. A subiektywność jest niepożądana w rzetelnym dziennikarstwie, do którego nieudolnie aspiruje.

Ostatnio dodane