Seriale TV

MIASTECZKO WAYWARD PINES

Napięcie rośnie do trzęsienia ziemi, po którym... wszystko co najciekawsze, ginie bezpowrotnie.

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Popłuczyny po Twin Peaks?

Bracia Duffer z pewnością zyskali na popularności za sprawą sukcesu serialu Stranger Things, który niemal w całości wyreżyserowali. Warto jednak przypomnieć, że zanim świat począł śledzić przygody sympatycznych małolatów, zaintrygowany został inną telewizyjną fabułą, do której skrypt po części stworzyło właśnie znane rodzeństwo. Mowa o Miasteczku Wayward Pines, którego drugi sezon miał premierę kilka miesięcy temu. Co ważne, bracia Duffer tworzyli serial z nie byle kim, bo z M. Night Shyamalanem, który najwyraźniej przeżywa ostatnio twórcze odrodzenie. Jak wypadł owoc tej ciekawej współpracy? Zaskakująco udanie, choć dobrych pomysłów nie starczyło na długo.

Fabuła serialu oparta została na serii ksiażek Blake’a Croucha, tworzących trylogię Miasteczka Wayward Pines. Akcja rozgrywa się w tajemniczym mieście, położonym w stanie Idaho. Wypadek samochodowy sprawia, że do Wayward Pines trafia główny bohater, tajny agent Ethan Burke. Prowadzi on prywatne śledztwo, poszukując śladów dwóch zaginionych kolegów po fachu. Burke orientuje się, że w szpitalu został pozbawiony dokumentów, telefonu i rzeczy osobistych. Wkrótce dostrzega także, że miasto, do którego trafił, spełnia wszelkie kryteria ekscentryczności. Jawi się jako idylliczne miejsce, powszechnej szczęśliwości i dobrobytu. Zagląda jednak za kulisy i szybko okazuje się, że są to tylko pozory. Nie wiedzieć czemu, miejscowa ludność żyje w ciągłym strachu przed reżimem magistratu…

wayward-pines-1

Miasteczko Wayward Pines to klasyczny przykład fabuły, realizującej najlepsze tradycje gatunku mystery fiction (nie ma jego polskiego odpowiednika, dlatego zachowałem oryginalne nazewnictwo). Jest to odmiana kryminału, której główną charakterystyką jest stawianie bohatera w obliczu trudnej do rozwiązania zagadki, podczas której rozwiązywania często zahacza się o zjawiska nadprzyrodzone. W wypadku serialu telewizji Fox dla protagonisty taką łamigłówką jest samo miejsce akcji, z enigmatyczną przeszłością wpływającą na teraźniejszość. Nic dziwnego, że to właśnie M. Night Shymalan zainteresował się scenariuszem serialu – mystery fiction to wszak jego ulubiona dziedzina. Choć początkowo twórca Szóstego zmysłu zarzekał, że wyprodukowany przez niego serial nie ma wiele wspólnego z kultowym Twin Peaks. Ostatecznie jednak przyznał w jednym z wywiadów, iż takie związki istnieją. Zresztą sam Crouch, autor książek, niejednokrotnie podkreślał, że serial Davida Lyncha stanowił dla niego główne źródło inspiracji. Czy te porównania mają swoje uzasadnienie? Owszem mają, ale na pewno bym w tej kwestii nie przesadzał. Wayward Pines to jednak odmienny typ tajemnicy: inna jest jej struktura, inny jej wydźwięk. Zdradzać fabuły nie mam zamiaru, ale dość powiedzieć, że serialowi bliżej jest do Shyamalanowskiej Osady, wzbogaconej koncepcjami socjologicznego SF.

Największa siła serialu Foxa jest zarazem jego podstawową bolączką, przez którą o Wayward Pines można w superlatywach mówić tylko w przypadku pierwszego sezonu, a dokładniej jego połowy. Mam na myśli koncept fabularny. Nie da się ukryć, że najlepiej serial ogląda tak długo, jak długo główna tajemnica jest przez scenarzystów trzymana w ryzach. A trwa to, co może wydawać się dziwne, do piątego odcinka, w którym finalnie otrzymujemy na tacy niezwykle zaskakujący zwrot fabularny. Potem napięcie wyraźnie spada i o wiele trudniej przejmować się bohaterami i ich losem. Okazuje się, że ma to swoją przyczynę. Wyłożenie głównego twistu już w połowie sezonu spowodowane jest tym, że pierwsze pięć epizodów opartych zostało na pierwszej książce serii. Kolejne pięć odcinków powstało z kolei na podstawie wątków z dwóch kolejnych powieści. Z tego też powodu jeszcze w pierwszej połowie sezonu mamy okazję uświadczyć kilku dość niespodziewanych śmierci. Ale to, co dziwi w serialu, w trybie literackim ma swoje naturalne miejsce, bo odbywa się pod koniec powieści.

wayward-pines-season-1-episode-3-ethan

Da się więc odczuć aż za bardzo, że pierwszy sezon Wayward Pines dzieli się na dwie połowy. Tę wciągającą, bo powoli budującą napięcie i roztaczającą aurę tajemnicy, i tę wciągającą już mniej, bo pozbawioną elementu zaskoczenia, ukazującą poczynania bohaterów w sytuacji radzenia sobie z nastałą sytuacją. Tak sobie myślę, że o wiele lepiej byłoby, gdyby pierwszy sezon skrócono do ośmiu odcinków i oparto go tylko na pierwszej książce serii. Nie byłoby wówczas problemu z tym, co pokaże się w sezonie drugim. Bo ten bowiem nie spodobał publice i zebrał cięgi od krytyków. Wyszło na jaw, że kontynuacja telewizyjnego show nie była w ogóle planowana. Emisja Miasteczka Wayward Pines miała zakończyć się po pierwszym sezonie (bo materiał źródłowy został wykorzystany), jednak pod koniec 2015 nieoczekiwanie stacja Fox zamówiła drugi sezon, którego premiera odbyła się 25 maja 2016. Za sprawą rozwiązań fabularnych i finału pierwszego sezonu musiała zmienić się obsada. Ale akurat w tym tkwił najmniejszy problem. Największy zawierał się w fabule, usilnie popchniętej naprzód. Widownia nie dała się nabrać na to, jak bardzo grubymi nićmi uszyte zostały dalsze losy mieszkańców Wayward Pines.

Wracając jednak na moment do sezonu pierwszego – należy podkreślić, że jego realizacja skupiła w sobie wiele ciekawych nazwisk. Co prawda nie da się tego powiedzieć o showrunnerze produkcji, którym jest Chad Hodge, odpowiedzialny dotychczas za mniej rozchwytywane seriale (Uciekinierzy, Prawdziwe powołanie), przez co losy Miasteczka Wayward Pines stały się dla niego okazją do wypłynięcia na szersze wody w branży. Ale im dalej w liście płac, tym lepiej. Na początku wspomniałem już o braciach Duffer, którzy napisali scenariusz dokładnie do czterech odcinków. Można wysnuć wniosek, że przy tej okazji przetarli się na szlaku gatunku mystery fiction, prowadzącym do stworzenia Stranger Things. Wspomniałem także, że wyraźne piętno na projekcie odcisnął producent wykonawczy (współtwórca serialu), w osobie M. Night Shymalana, który odpowiada także za wyreżyserowanie odcinka pilotażowego. Idźmy jednak dalej. W gronie reżyserów zwróciły moją uwagę dwa nazwiska. Do poprowadzenia pojedynczych odcinków zaprzęgnięci zostali m.in. Nimród Antal (niezwykle charakterystyczny twórca, znany z Kontrolerów, który nie tak dawno dał nam także Predators) oraz James Foley (reżyser m.in. Glengarry Glen Ross, a także przede wszystkim reżyser odcinków do Miasteczka Twin Peaks).

2015-06-12-wayward-pines2

W serialu możemy zobaczyć także kilku znanych aktorów. Co ważne, obsada prezentuje się dobrze nie tylko na papierze, ale także w zaprezentowanych rolach. W głównego bohatera wcielił się Matt Dillon, dla którego był to pierwszy w karierze występ w wiodącej, serialowej roli. Na drugim planie, niezwykle charakterystyczne kreacje stworzyli Terrence Howard, Melissa Leo, Carla Gugino oraz Toby Jones. Ciekawy występ gościnny zaliczyła także Juliette Lewis. W drugim sezonie z kolei, jak już wspominałem, cześć obsady została zmieniona, ale na ekranie zobaczyć możemy np. Jasona Patrica oraz Djimona Hounsou. Aktorskie kreacje (pierwszego sezonu) zostały dostrzeżone i docenione – Matt Dillon, Melissa Leo i Toby Jones byli nominowani do Saturna (nagrody filmowej z dziedziny fantastyki).

Reasumując: obierając tylko subiektywną perspektywę, przygoda z Wayward Pines była intrygującym doświadczeniem. Ale tylko do pewnego momentu. Główny problem produkcji polega bowiem na tym, że jest wyraźnie nierówna. Mam wrażenie, że można było lepiej gospodarować materiałem źródłowym. A ten zawiera przecież wiele intrygujących pomysłów i motywów – jest wręcz kopalnią odniesień do tradycji gatunku mystery fiction tudzież science fiction. Amatorom kryminalnych zagadek, zamkniętych w ramach fantastyki, serial z pewnością do gustu przypadnie – z tej perspektywy wygląda nawet świeżo i ma swój urok. Nie da się jednak ukryć, że za sprawą mniej chlubnej kontynuacji w postaci drugiego sezonu oraz chybionego kierunku narracji produkcja prawdopodobnie będzie kojarzona przez pryzmat zmarnowanego potencjału. Szkoda.

korekta: Kornelia Farynowska

wayward-pines-wallpaper-01

Ostatnio dodane