publicystyka filmowa

Matki, czarownice i uzębione waginy. FEMINISTYCZNE HORRORY, które MUSISZ ZOBACZYĆ

Autor: Michalina Peruga
opublikowano

Chociaż film grozy to gatunek, w którym nie brakuje kobiecych bohaterek, ich reprezentacja na ekranie często pozostawia wiele do życzenia. Przemoc względem kobiet w horrorach jest estetyzowana, a ich torturowane ciała często są traktowane z fetyszem, jak obiekt seksualny. Zgodnie z teorią filmoznawczyni Laury Mulvey kobieca obecność na ekranie ma cieszyć oko mężczyzny (male gaze). Problem ten szczególnie widoczny jest w slasherach i filmach gore, gdzie bohaterki kobiece są jedynie ofiarami – stereotypowymi krzyczącymi blondynkami obdarzonymi obfitym biustem, które zawsze uciekają nie w tę stronę, co trzeba. Z drugiej strony, według badań horror to jedyny gatunek, w którym kobiety mówią tyle samo lub więcej niż mężczyźni (dzięki czemu filmy te często zdają test Bechdel). W wielu filmach grozy jedyną osobą pozostałą przy życiu jest właśnie kobieta – stąd wziął się filmoznawczy termin final girl, finałowej dziewczyny (Krzyk, Obcy – ósmy pasażer Nostromo czy Teksańska masakra piłą mechaniczną). Kiedy wspomnimy fantastyczne, silne kobiece bohaterki, jakimi obdarzył nas film grozy (Ellen Ripley czy Carrie), jasne staje się, że jest to gatunek o nieograniczonym potencjale tworzenia ciekawych, żeńskich postaci i poruszania kobiecych problemów.

Uwaga na spoilery!

Dyskretny urok dorastania. Horrory coming of age

Horrory z wątkiem feministycznym często opowiadają o dojrzewaniu swoich bohaterek. Dziewictwo, brak doświadczenia seksualnego i niedojrzałość to klasyczny punkt wyjścia dla horrorowych protagonistek. Często alegoryczna i symboliczna historia o dojrzewaniu wpleciona zostaje w mechanizmy filmu grozy, tworząc podgatunek gynaehorror (termin z literatury angielskiej, który na polski moglibyśmy przetłumaczyć jako ginehorror). Greckie słowa „gyne” i „gynaikos”, obecne chociażby w pierwszym członie słowa „ginekologia” (ang. gynaecology), oznaczają „kobietę”. Termin ten został ukuty przez badaczkę Erin J. Harrington w książce Women, monstrosity and horror film: gynaehorror (Kobiety, potworność i film grozy: ginehorror) z 2017 roku. Badaczka używa go na określenie filmów grozy, które mówią o kobiecej płciowości, seksualności czy reprodukcji. Do tego nurtu można zaliczyć Carrie (zarówno oryginał De Palmy, jak i remake z 2013 roku), Zdjęcia Ginger (2000), ale także Czarownicę. Bajkę ludową z Nowej Anglii (2015), Zęby (2007) i Mięso (2016).

Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii, pełnometrażowy debiut reżyserski Roberta Eggersa, młodego, amerykańskiego reżysera, rozgrywa się w XVII-wiecznej Nowej Anglii. William, prosty farmer, jego żona Katherine i piątka ich dzieci zostają wygnani z purytańskiej osady i zmuszeni są osiedlić się na całkowitym odludziu, w chacie stojącej w pobliżu tajemniczego lasu. Niewytłumaczalne zniknięcie najmłodszego syna, pulchniutkiego niemowlęcia Samuela, podczas zabawy z najstarszą córką, Thomasin (w tej roli obiecująca, młoda aktorka Anya Taylor-Joy), rozpoczyna w rodzinie samonakręcającą się spiralę strachu i wzajemnych oskarżeń.

Czarownicę można odczytywać na dwóch poziomach. Można obejrzeć ten film, nastawiając się na klasyczny film grozy lub szukać w nim drugiej, głębszej, alegorycznej warstwy. To, co w Czarownicy jest najbardziej przerażające, to nie tajemnicze zniknięcie dziecka, diabelskie moce kryjące się w lesie czy demoniczne kozy na usługach szatana, lecz zło ukryte głęboko wewnątrz ludzkich serc. Bycie kobietą, a szczególnie młodą dziewczyną dorastającą w konserwatywnej i religijnej społeczności w XVII wieku, było swego rodzaju brzemieniem. Kiedy poznajemy rodzinę, jest ona w złej sytuacji ekonomicznej, a logicznym wyjściem wydaje się jak najszybsze wydanie nastoletniej córki za mąż. W XVIII wieku takie rozwiązanie jest jedynym dostępnym dla kobiety, która najpierw jest własnością ojca, a potem męża. Kobieta uważana była za niedoskonałą, a jedynym jej zadaniem w ziemskim życiu było przykładne wypełnianie roli żony i matki. Liczne sceny, w których Thomasin wpatruje się w las, wskazują, że dziewczyna pragnie wolności i niezależności, która nie jest jej pisana. Staje się kozłem ofiarnym obarczanym winą za wszystkie rodzinne nieszczęścia, a nawet błahe, codzienne sytuacje, jak zniknięcie kubka matki. Wierna realiom historycznym scenografia pomaga tworzyć Eggersowi klimat tamtych czasów, dzięki czemu reżyser doskonale obnaża socjologiczne i antropologiczne mechanizmy polowań na czarownice. Większość kobiet (i mężczyzn) oskarżanych o czary była postaciami przekraczającymi społeczne normy i łamiącymi kulturowe tabu – często były to kobiety niezamężne i bezdzietne, żyjące samotnie. Za pomocą klasycznych zabiegów gatunkowych Eggers opowiada historię nie o czarownicy nękającej pobożną rodzinę, lecz o ludzkich słabościach i irracjonalnym strachu powodowanym niewiedzą, które w konsekwencji prowadzą do polowania na czarownice. Thomasin jest młodą dziewczyną o dojrzewającej seksualności, która buntuje się przeciwko niesprawiedliwości i zastanym regułom. Jej droga ku kobiecości jest wyboista i w końcu Thomasin wybiera niezależność ponad przyszłością, która została jej wyznaczona przez rodzinę. Stając się czarownicą, Thomasin wyrywa się z błędnego koła oskarżeń i przemocy, ale także ze społecznych reguł i zasad życia w społeczeństwie. Tylko będąc wiedźmą, będzie mogła żyć według swoich zasad, jako w pełni wolna i niezależna osoba.

Podobnego wyzwolenia doświadcza bohaterka Zębów (2007). Chociaż sam film klasyfikowany jest raczej jako horror komediowy czy horror-komedia, postanowiłam zawrzeć go w tym tekście ze względu na feministyczne treści, jakie za sobą niesie. Nastoletnia Dawn od dzieciństwa ma pewną szczególną przypadłość – jej pochwa posiada zęby. W liceum dziewczyna aktywnie działa w stowarzyszeniu promującym seksualną abstynencję przed ślubem, a sama nosi obrączkę czystości (purity ring, którą promowali swego czasu między innymi Miley Cyrus, Selena Gomez i Jonas Brothers). Równie konserwatywny jest świat, w którym żyje – kobiece narządy rozrodcze są tematem tabu nawet na szkolnych lekcjach biologii. W podręczniku zaklejona zostaje strona przedstawiająca rysunkowy schemat żeńskich narządów płciowych. Nauczyciel bez najmniejszego problemu używa słowa „penis”, natomiast „wagina” nie przechodzi mu przez gardło. Zęby obnażają w ten sposób kulturę, w której kobieca seksualność jest tematem tabu – nie tylko w kręgach katolickich, ale także w oficjalnej sferze publicznej.

Ostatnio dodane