publicystyka filmowa

Magia i nostalgia. Tazo, figurki i inne GADŻETY FILMOWE SPRZED LAT

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Jedna z kultowych pamiątek tamtych lat.

Na osobną wzmiankę zasługuje Album Mocy, wydany przy okazji wprowadzenia do kina Edycji Specjalnej Gwiezdnych wojen. Dzisiaj jest to jedna z tych kultowych pamiątek tamtych lat, oczywiście szczególnie w momencie, gdy jest wypełniony wszystkimi tzw. tazosami. Ileż satysfakcji przynosiło dodawanie do albumu kolejnych kapsli! W moim przypadku ta przygoda ze zbieractwem okazała się kluczowa, bo to właśnie dzięki niej na dobre zanurzyłem się w świecie Gwiezdnych wojen (nigdy nie miałem bowiem do czynienia z figurkami tworzonymi w Gdańsku w czasach PRL, dziś wartymi ponoć znaczne sumy pieniędzy).

Inną formą zbieractwa były akcesoria do dekoracji pokoju, tj. naklejki i plakaty (ewentualnie zestawy LEGO do postawienia na półce, choć te na licencji pojawiły się trochę później). Olbrzymią gratką okazały się też segregatory wypełnione karteczkami przedstawiającymi – znowu! – postaci Disneya, będące towarem wymiennym na szkolnych korytarzach i pieczołowicie układanym na swoim miejscu.

Media

Kolekcjonowanie przedmiotów związanych z filmami wchodziło też oczywiście w strefę multimedialną. Księgarnie oferowały obrazkowe książki będące adaptacjami wchodzących do kin produkcji, lecz także komiksy, dzięki którym na nowo można było przeżywać wydarzenia z danego filmu, zanim jeszcze ten pojawił się na VHS. No właśnie, jakkolwiek przyjemność sprawia kolekcjonowanie atrakcyjnych wydań Blu-Ray, trudno to porównać z ekscytacją, jaką dawało wzięcie w ręce kasety z filmem, który tak bardzo chciało się obejrzeć jeszcze raz, choć we fragmencie (brak dostępu do YouTube’a i do Internetu w ogóle solidnie uczył cierpliwości). Same kasety fantastycznie wyglądały na półce, co zresztą nie zmieniło się do tej pory – wystarczy zerknąć na pokaźne kolekcje rodzimych kolekcjonerów tego nośnika. Po raz wtóry przywołam filmy Disneya – osoby z mojego pokolenia będą zapewne pamiętać świetną inicjatywę w postaci książek z dodaną kasetą magnetofonową, którą można było odsłuchiwać, śledząc na bieżąco tekst (filmy, które doczekały się takiej adaptacji, to między innymi Toy Story i Goofy na wakacjach).

Można powrócić do przeglądania dziesiątek stron z gadżetami, ale nie sądzę, żeby któraś mogła dać namiastkę tego specyficznego uczucia, jakie towarzyszyło nam kiedyś podczas kolekcjonowania poszczególnych przedmiotów, z których każdy był małym skarbem. Miło jest wracać pamięcią do chwil, w których figurki nie były jedynie dekoracją, ale stawały się w naszych rękach niemalże żywymi istotami, gdy się nimi bawiliśmy. Być może siedząc na krzesełku z Reksiem.

Ostatnio dodane