publicystyka filmowa

FRANKENSTEIN I IGOR. Szalony naukowiec i garbaty asystent na przestrzeni kina

Autor: Maja Budka
opublikowano

STARY MOTYW W NOWYM KINIE

W 1944 roku powstał film, który zaburzył ówczesny wzór patrzenia na garbatego pomocnika. Dom Frankensteina Kertona skupia całą potworną śmietankę towarzyską. Bohaterami są uciekinierzy z domu dla umysłowo chorych, szalony naukowiec doktor Niemann (w tej roli sam Karloff) oraz jego szpetny pomocnik imieniem Daniel (J. Carrol Naish), którego wyróżnia ponadprzeciętna siła. Wskrzeszają oni hrabiego Draculę, Wilkołaka oraz potwora Frankensteina, aby zemścić się na dawnych wrogach. W jaki sposób więc nazwa Igor zastąpiła Fritza, Karla czy Daniela w świadomości społecznej? Jego symbol wykrystalizował się dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych, w których to powstawały spin-offy klasycznych filmów. W 1962 roku Bobby Pickett w swoim przeboju Monster Mash użył nazwy Igor nie odnosząc się do garbatego pomocnika, ale do potwora Frankensteina. Jednak kontynuacja albumu, The Original Monster Mash, zawiera kilka utworów identyfikujących Igora jako pokornego asystenta, w tym Irresistible Igor, który wyraźnie identyfikuje go jako złodzieja okradającego groby, wzorując się na starych filmach  Universalu.

Możliwe, że dla studia imię Fritz było zbyt prozaiczne. Finalnie uznano, że to Igor idealnie pasuje do postaci. Świat powoli przyzwyczajał się do widoku szalonego naukowca w śnieżnobiałym fartuchu oraz złowrogiego, pokracznego sługi Igora. 1974 rok był jednak przełomowy, gdyż wydał na świat zapewne nieśmiertelną parodię kultowego duetu. Mieliśmy już Frankensteina, mieliśmy dwóch jego synów, pora na wnuka. Film Mela Brooksa Młody Frankenstein to powrót do korzeni. Twarze Colina Clive’a oraz Dwighta Frye’a przybrały nową formę: Gene’a Wildera i Marty’ego Feldmana. Od tamtej pory słynna para wywoływała uśmiech zamiast strachu. Nie ma się czemu dziwić, dwójka wspaniałych aktorów i komików zmienia diabelskie laboratorium w teatr absurdu i humoru, gdzie same nazwiska są wiodącym żartem. Nazwisko ‘Frankenstein’ zdaniem bohatera winno się wymawiać “Fronkensteen”, imię Igora zaś niezwykle trafnie, “Eye-Gor”. Należy pamiętać, że niekonwencjonalna uroda Feldmana pomogła mu wykreować niekwestionowaną ikonę, być może nawet silniejszą od Frye’a. Garbaty asystent w Młodym Frankensteinie jest wzorowany zdecydowanie na Fritzu, nie zaś na Ygorze. Przedstawienie jest jednak zdecydowanie bardziej przejaskrawione i karykaturalne. Odziany w czarny kostium z peleryną oraz z wystającym przesadnie garbem, który w niezrozumiały dla Frankensteina sposób zmienia położenie, jest sztandarową postacią filmu.

Główny bohater, doktor Frederick, po zbadaniu posiadłości dziadka w Transylwanii ulegnie klątwie rodu, żądzy zapanowania nad życiem i śmiercią. Jego towarzyszami zostaną Igor oraz asystentka Inga (Teri Garr). Film Brooksa nieodzownie łączy się z klasyczną historią Frankensteina. Naukowiec i jego pomocnik wykradają zwłoki z cmentarza, potrzebne do wznowienia dzieła dziadka. Igor wysłany jest do składziku, gdzie ma dokonać kradzieży mózgu należącego do szanowanego historyka i świętego, Hansa Delbrucka. Fabuła produkcji zdaje się być zlepkiem wszystkich znanych nam dotychczas klasycznych historii o Frankensteinie. Pojawiają się sceny zabawy monstrum z małą dziewczynką przy studni, przyjaźń ze ślepym pustelnikiem w lesie, postać komisarza ze sztuczną ręką. W porównaniu do nich jednak twórca pragnie udowodnić wszystkim, że potwór jest istotą dobrą i akceptowalną w społeczeństwie. Żarty i gagi Młodego Frankensteina sprawiają, że film obraca o 180 stopni laboratorium szalonego naukowca. Przedłuża nieśmiertelność ikony potwora z metalowymi śrubami w szyi oraz jego towarzyszy na następne 100 lat.

Stare zamczysko na szczytach nagich gór gdzieś w Transylwanii jest miejscem idealnym dla przodka Draculi, kontynuującego rodzinną tradycję. Niewątpliwie znajdzie się tam również miejsce dla Igora. Trudno nadać tytułowemu Duckuli tytuł szalonego naukowca. Serial animowany z roku 1988 opowiada historię miłego i niewinnego kaczora-wegetarianina w wampirzej pelerynie. Nie podziela on agresywnego, ociekającego krwią ofiar usposobienia swoich przodków. Jego komicznie przyjemne nastawienie do świata i brzydzenie się krwią niezwykle kontrastuje z ponurym zamczyskiem, w którym działy się niegdyś rzeczy, których nie powstydziłby się największy wampir. W utrzymaniu wielkiej, pustej posiadłości pomagają mu Niania oraz wierny, markotny, garbaty kaczopodobny Igor, który miewa skłonności do przetrzymywania niewinnych ofiar w kaźniach i salach tortur. Tęskno mu za czasami, w których zamek budził grozę wśród lokalnej gawiedzi. Stara się więc na własną rękę przywrócić dawny horror, budząc  u hrabiego tłamszone zło. Mimo iż Kaczuli daleko do Frankensteina, posiada w ciemnych piwnicach, prócz zakurzonej sali tortur, laboratorium, w którym przetrzymuje potężne urządzenia przypominające te, które dały życie potworom. Od czasu do czasu wykorzystuje je do przywracania swej Niani utraconej pamięci za pomocą terapii wstrząsowych. Przy wajchach czuwa niezmiennie wyrośnięty lokaj. Relacja ta między Kaczulą ze słabością do elektrowstrząsów a Igorem ze słabością do tortur jest co najmniej specyficzna. Możliwe, że w końcu słudze uda się wybudzić hrabiego z marazmu i zachęcić do wykorzystania tajemnych maszyn do niecnych celów.

Motywem rodem z Frankensteina zainteresował się również sam Tim Burton. W jednej z jego (chociaż reżyserem był Henry Selick) najbardziej rozpoznawalnych  animacji, Miasteczko Halloween z roku 1993, główna bohaterka Sally jest ożywioną, zszytą lalką z laboratorium doktora Finklesteina. Naukowiec, wykazujący się nadopiekuńczością względem dziewczyny, mieszka w tajemnym laboratorium gdzieś na krańcach Miasteczka Halloween. Z metalowym kloszem na mózg pracuje nad nowymi eksperymentami. Pomaga mu w tym krępy, garbaty, szkaradny Igor, który za pracę ‘przynieś, podaj, pozamiataj’ otrzymuje od pana w nagrodę  psie przysmaki.

Nowe światło pada na nierozłączną parę szaleńców w 2015 roku, w którym to  Daniel Radcliffe przybierze szaty Igora. Film Paula McGuigana Victor Frankenstein będzie się głównie kręcił wokół postaci dotychczas drugorzędnej. Legendę Igora od podstaw spisał scenarzysta Max Landis, wyjaśniając jego pochodzenie. Tytułowy Victor (James McAvoy) miał uratować zniewolonego, garbatego pracownika cyrku, który wykazywał zainteresowanie anatomią. Ambitny student medycyny wyssał torbiel z pleców mężczyzny oraz nałożył mu uprząż, która z czasem poprawiła jego figurę i postawę. Nadając mu imię Igor, po niedawno zmarłym współlokatorze, skruszył i wymodelował skamieniałą już postać garbatego pomocnika bez przeszłości i historii. Igor oraz Frankenstein stają się partnerami w doświadczeniach i badaniach. W porównaniu do poprzednich wątków tejże pary, bohaterowie z produkcji McGuigana połączą siły i umiejętności oraz zawiąże się między nimi silna przyjaźń.

Ostatnio dodane