search
REKLAMA
Ranking

Czasy się zmieniły, on nie… Ranking filmów SAMA PECKINPAHA

Mariusz Czernic

23 września 2020

REKLAMA

12. Konwój (Convoy, 1978)

Konwój jest logiczną kontynuacją serii filmów przeznaczonych dla fanów motoryzacji, zainicjowanej przez Marlona Brando występem w Dzikim (The Wild One, 1953) Laslo Benedeka. Pierwszym etapem rozwoju nurtu były filmy motocyklowe (biker movies), które cieszyły się powodzeniem w drugiej połowie lat 60. (Motorpsycho!, 1965; Dzikie anioły, 1966; Straceńcy, 1967; Aniołowie piekieł, 1967; The Glory Stompers, 1967; Swobodny jeździec, 1969). Drugi etap to filmy z samochodami na pierwszym planie (np. Znikający punkt, 1971; Biała błyskawica, 1973; 60 sekund, 1974; Dirty Mary, Crazy Larry, 1974; Kierowca, 1978). Logiczne jest więc, że z perspektywy drugiej połowy lat 70. brakowało filmów dla miłośników ciężarówek (najsłynniejsze występy zaliczyły w thrillerze Pojedynek na szosie i komedii Mistrz kierownicy ucieka). Idąc naprzeciw oczekiwaniom, powstała seria tak zwanych trucker movies, co było też wynikiem rosnącej popularności pasma obywatelskiego CB (citizen’s band radio). Kierowcy ciężarówek otrzymali swoje chwile sławy w filmach: Zabijaka! Zabijaka! (1977), Citizens Band (1977), Gangsterzy szos (1978), australijska Niebezpieczna gra (1981) i Peckinpahowski Konwój.

Mimo mieszanych, w większości nieprzychylnych, opinii krytyków produkcja okazała się wielkim sukcesem finansowym w odróżnieniu od poprzednich czterech filmów Peckinpaha z lat 1973-77. Reżyser nie mógł jednak być usatysfakcjonowany, gdyż w trakcie postprodukcji został zwolniony i nie miał wpływu na ostateczny montaż. Na etapie zdjęciowym także nie był stale obecny – z powodu jego kłopotów ze zdrowiem wiele scen nakręcił jego przyjaciel James Coburn, zatrudniony w charakterze reżysera drugiej ekipy (second unit director). Konwój jest sympatycznym klasykiem, który sprawia frajdę przy kolejnych seansach ze względu na galerię charyzmatycznych postaci i przykuwający do ekranu motyw buntu przeciwko policji. Jednak Ernest Borgnine, który we Władcy północy (1973) udowodnił, że potrafi zagrać wredny czarny charakter, tutaj jako zły glina nie sprawia wrażenia człowieka, którego należałoby się bać.

W niektórych partiach widać ciężką reżyserską rękę pozwalającą (prawdopodobnie) aktorom na improwizację. Sceny, które w założeniu miały bawić, słabo spełniają swoją funkcję, zabrakło także odpowiedniej energii i napięcia w scenach akcji. Wyjątkiem jest tylko znakomity fragment z udziałem kaskadera Roberta Herrona, który jako dubler Ernesta Borgnine’a wykonuje brawurowy skok samochodu nad stodołą. Film ma nietypową podstawę literacką – jest nią piosenka Convoy (1975) należąca do gatunku truck-driving country, która z kolei powstała jako odpowiedź na popularność reklam pełnoziarnistego pieczywa Old Home. Rozpoczęta w 1973 roku kampania reklamowa ukazywała kierowcę 18-kołowej ciężarówki C. W. McCalla (Jim Finlayson) flirtującego z kelnerką imieniem Mavis (Jeanne Capps). Dyrektorem artystycznym i copywriterem był William Fries, także autor tekstów piosenek i wokalista. Sukces tych spotów (potwierdzony cenionymi w branży reklamowej nagrodami Clio) sprawił, że przyjął pseudonim kierowcy ciężarówki z reklam, C. W. McCalla, a następnie stał się inspiracją dla Sama Peckinpaha, współtworząc (wraz z autorem muzyki Chipem Davisem) piosenkę o konwoju prowadzonym przez kierowcę o ksywie Rubber Duck, a także kontynuację tego utworu Round the World with the Rubber Duck.

11. Weekend Ostermana (The Osterman Weekend, 1983)

Na początku lat 80. nazwisko Peckinpaha wciąż jeszcze coś znaczyło i było wielu aktorów pragnących z nim pracować, ale producenci nie mieli o nim dobrego zdania. Przez uzależnienie od alkoholu i narkotyków popadał w problemy zdrowotne, a jego reżyserska inwencja nie mogła wybrzmieć przez wybuchowy temperament. Jego nazwisko dobrze wyglądało na plakacie, był w końcu twórcą niezapomnianej Dzikiej bandy (1969), ale przy bliższym poznaniu okazywał się człowiekiem trudnym we współpracy, bezkompromisowym i bezczelnym. Przekonali się o tym również Peter S. Davis i William N. Panzer, którzy zakupili prawa do powieści Roberta Ludluma Weekend z Ostermanem (1972) i postanowili dać szansę Peckinpahowi mimo jego złej sławy. Chociaż reżyser walczył z chorobą, a oprócz tego nie lubił powieści Ludluma i nie spodobał mu się scenariusz, przyjął propozycję, licząc na triumfalny powrót do branży albo przynajmniej coś, co poprawi jego sytuację.

Udało mu się ukończyć film zgodnie z harmonogramem i nie przekroczyć budżetu, co już było w pewnym sensie sukcesem. Jak zwykle kłopoty zaczęły się, gdy z nakręconego materiału należało stworzyć spójną całość. Zmontowany według wizji Peckinpaha film nie przeszedł pozytywnie pokazów testowych. Producenci liczyli na to, że reżyser sam przemontuje i skróci swoje dzieło, ale na skutek jego odmowy zwolnili go i sami zorganizowali drugą edycję. Niestety Weekend Ostermana po wejściu na ekrany kin okazał się porażką kasową i artystyczną, a co gorsze, Peckinpah nie mógł się już za nią zrehabilitować – zmarł z powodu niewydolności serca w wieku 59 lat (grudzień 1984).

Wielu krytyków uznaje ten produkt za najgorszy w karierze reżysera, ale dla osoby piszącej te słowa jest to mimo wad interesujące kino, w którym widać mistrzowską (choć trzęsącą się po spożyciu whisky) rękę Krwawego Sama. Jest frapująca szpiegowska intryga, która może się wydawać niespójna, ale jest w niej paranoiczny klimat i halucynacyjne szaleństwo. Z kolei motyw zamknięcia bohaterów w domu i budowanie napięcia między niewielką grupą bohaterów nasuwa skojarzenia z Nędznymi psami (1971). I jak zawsze u tego twórcy mamy dobrą obsadę (Burt Lancaster, Rutger Hauer, Dennis Hopper, John Hurt), choć nie można mówić o świetnych kreacjach aktorskich, a raczej o udanym weekendzie w gronie znajomych. I mimo iż reżyser skarżył się na producentów za odebranie mu decydującego zdania w kwestii montażu, to wciąż uważał, że to dobry film. Jego zdanie podzielali Francuzi – produkcję wyróżniono Nagrodą Specjalną Jury na festiwalu kina kryminalnego we francuskim mieście Cognac (Festival du film policier de Cognac). Rok wcześniej Grand Prix tej imprezy otrzymali twórcy popularnej komedii sensacyjnej 48 godzin.

10. Junior Bonner (1972)

Między gwałtownym thrillerem (Nędzne psy, 1971) a dynamiczną produkcją sensacyjną (Ucieczka gangstera, 1972) reżyser zaskoczył zupełnie odmiennym, zarówno w tematyce, jak i w stylu, filmem – w dużej mierze będącym dramatem społecznym. Nakręcił go głównie w celu obrony przed zaszufladkowaniem jako twórca kina akcji i przemocy. Biorąc na tapet historię ze środowiska zawodników rodeo, obsadził Steve’a McQueena w roli Ace’a Bonnera Juniora, który powraca do rodzinnego miasta Prescott w Arizonie na paradę z okazji Dni Pogranicza i zamierza ostatni raz wziąć udział w zawodach rodeo. Przy okazji odnawia więzi z rodziną, w szczególności z ojcem marzącym o ucieczce do Australii. Ojciec i syn przywiązani do tradycji zostają skonfrontowani z bratem Juniora, Curlym, przedsiębiorcą i deweloperem, dla którego tradycja i więzi rodzinne są mniej ważne od zysków, jakie można osiągnąć, niszcząc buldożerem stare miejsca, by zbudować nowe.

Mimo iż pod względem akcji produkcja wydaje się skromna, budżet (ponad trzy miliony dolarów) był zbliżony do klasyków kina sensacyjnego powstałych w tym samym okresie (Nędzne psy i Ucieczka gangstera). Są tu efektowne sceny masowe, takie jak parada i rodeo zrealizowane podczas imprezy Frontier Days, The World’s Oldest Rodeo, której co roku gospodarzem jest miasto Prescott w Arizonie. Film przyniósł finansową stratę, co mogło być spowodowane tym, że przed nim premierę miały takie obrazy jak Rodeo (1971, reż. Cliff Robertson) i Rodeo życia (The Honkers, 1972, reż. Steve Ihnat), nie mówiąc już o telewizyjnych produkcjach eksploatujących ten temat. Film Peckinpaha nie wydawał się więc ciekawy, nawet mimo udziału Steve’a McQueena. Tym bardziej, że opinie krytyków nie były zbyt entuzjastyczne. Warto odnotować, że film jest wielkim powrotem na kinowy ekran dwójki zapomnianych gwiazd amerykańskiego kina: Idy Lupino (Nocna wyprawa, 1940; High Sierra, 1941) oraz Roberta Prestona (Pistolet do wynajęcia, 1942; Krwawy księżyc, 1948). Występuje tu również Ben Johnson, który – zanim trafił do branży filmowej – był zawodnikiem rodeo.

Mariusz Czernic

Mariusz Czernic

Z wykształcenia inżynier po Politechnice Lubelskiej. Założyciel bloga Panorama Kina (panorama-kina.blogspot.com), gdzie stara się popularyzować stare, zapomniane kino. Miłośnik czarnych kryminałów, westernów, dramatów historycznych i samurajskich, gotyckich horrorów oraz włoskiego i francuskiego kina gatunkowego. Od 2016 „poławiacz filmowych pereł” dla film.org.pl, współpracuje z autorami bloga TBTS (theblogthatscreamed.pl), dawniej pisał dla magazynów internetowych Magivanga (magivanga.com) i Kinomisja (pulpzine.pl). Współtworzył fundamenty pod Westernową Bazę Danych (westerny.herokuapp.com),

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA