Od szeptu w krzyk

TOWARZYSTWO (1989). Ciało wyższej klasy

Gdy raz zobaczy się „Towarzystwo”, już nigdy się o nim nie zapomni. Finał filmu szokuje do dziś.

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Horror jako gatunek ceni dosadność, znajdując w niej często idealny środek do przekazania myśli przewodniej filmu, zwłaszcza gdy ta dosłowność wychodzi poza ramy realizmu. Trudno wyobrazić sobie, aby np. Wysłannik piekieł lub Noc żywych trupów były o tym samym bez ukazania krwawych poczynań bohaterów oraz potraktowania fantasmagorycznych obrazów jako nieodzownego elementu przesłania twórców. Czasem trzeba posunąć się do ekstremum, aby wydobyć sens danej historii, nawet za cenę dobrego smaku. Towarzystwo Briana Yuzny jest właśnie takim filmem.

Już od pierwszych scen przeczuwamy, że ze światem, w którym żyje licealista Billy, jest coś nie tak. On sam to podejrzewa, choć nie powinien mieć żadnych powodów do narzekania – pochodzi z bogatej rodziny z Beverly Hills, świetnie się uczy, bierze udział w szkolnych debatach (z sukcesami), jego dziewczyna jest cheerleaderką itp. Mimo to zwierza się swemu terapeucie, że w domu czuje się obco, a rodzinę podejrzewa o chore zachowania, na czele z kazirodztwem. Te spojrzenia, które ojciec posyła córce, a siostrze Billy’ego; ten dziwny dystans, jaki rodzice mają w stosunku do niego; fakt, że chłopak jest brunetem, podczas gdy reszta familii ma jasne włosy. Nastolatek jest traktowany jako ktoś gorszy również przez niektórych swoich rówieśników, co wydaje się absurdalne, gdyż wszyscy oni należą do tej samej kasty. Co kryje się za podejrzeniami Billy’ego? Jak rozumieć słowa jego lekarza o wkładzie chłopaka do towarzystwa?

Zwłaszcza cielesność jest przedmiotem zainteresowania Yuzny, skupionego na przekraczaniu granic związanych z odpornością, plastycznością i niewystarczalnością ciała ludzkiego.

Nazwisko Yuzny nie powinno być obce fanom horroru. Zasłynął jako producent filmów Stuarta Gordona (Re-animator, Dagon), umożliwił start Christophe’owi Gansowi, późniejszemu reżyserowi Braterstwa wilków i Silent Hill, a nawet był jednym z pomysłodawców Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki. Pod koniec lat 80. postanowił samemu spróbować swych sił w reżyserii, debiutując właśnie Towarzystwem, ale podpisując również obie kontynuacje Re-animatora, makabryczny romans Powrót żywych trupów III oraz sadystycznego Dentystę. Filmy te, nacechowane potężną dawką czarnego humoru i upiornymi efektami gore, nie są w żadnym razie wybitnymi przedstawicielami gatunku, dostarczając jednak przyjemność z obcowania z kinem bezwstydnie b-klasowym, które największą siłę czerpie z pokazywania rzeczy, jakich nigdzie indziej byśmy nie mogli zobaczyć. Zwłaszcza cielesność jest przedmiotem zainteresowania Yuzny, skupionego na przekraczaniu granic związanych z odpornością, plastycznością i niewystarczalnością ciała ludzkiego.

Jego Towarzystwo bierze na celownik bogatych i uprzywilejowanych, którzy mieszkają w wielkich domach, wydają się wiecznie młodzi, a dzięki swojej pozycji mogą praktycznie wszystko. Jaka jest tajemnica ich sukcesu i fortuny? Na pewno ohydna, tak jak ohydni są oni, wydaje się mówić reżyser. Satyryczne zacięcie filmu pozwala śmiać się z wykrzywionej perspektywy głównego bohatera, który coraz wyraźniej widzi nienormalność i niemoralność tego świata.

Ostatnio dodane