Fantastyczny cykl

GODZILLA (1954). Narodziny ikony popkultury

Każda legenda ma swój początek...

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Z tworzeniem filmu wiąże się zabawna anegdota. Godzilla jako pierwszy japoński film został całkowicie rozplanowany w storyboardzie. Ponoć duet Honda i Tsuburaya tak dobrze chciał przygotować scenę pochodu Godzilli przez ulice Tokio, że rozmowy o tym postanowili przeprowadzić w realnych warunkach, w plenerze, pośród tokijskich drapaczy chmur. Gdy podsłuchano ich dialog, w którym zdradzali plany destrukcji budynków znajdujących się w otoczeniu, ich słowa wzięto zbyt dosłownie. Musieli przez to trafić na policję i złożyć stosowne wyjaśnienia… Na szczęście ich praca nie poszła na marne. Destrukcja, jej wyjątkowa estetyka, w której bez reszty zatracić się może widz, stała się znakiem firmowym Godzilli.

Ale opowieść o wielkim potworze powołana została przede wszystkim po to, by pełnić rolę przestrogi. Jak wiemy, Godzilla wybudza się z morskich głębin za sprawą testów atomowych. Ma to stanowić czytelne odniesienie do tragedii, jakiej dostąpiła Japonia za sprawą ataku na Hiroszimę i Nagasaki, który miał miejsce raptem dziesięć lat wcześniej. Godzilla jest niczym innym jak odzwierciedleniem lęków i obaw Japończyków, w tym przeżyć samego reżysera, który dobrze pamiętał obraz zniszczonego Tokio. Potwór, który ma symbolizować bezwzględny pochód wojny, jest ostrzegawczym komunikatem wysłanym w świat, dającym do zrozumienia, jak wielkim zagrożeniem dla ludzkości były przeszłe oraz mogą być przyszłe działania wojenne, w tym trwające po drugiej wojnie światowej atomowe przepychanki i próby sił. Godzilla w swym wydźwięku działa także jako remedium (w filmie z 1954 potwór ginie), dostarczając widzowi kojącego uczucia okiełznania i neutralizacji zła.

To, co wyróżnia oryginalną Godzillę na tle swej spuścizny, to także tonacja. Ishirô Honda poprowadził opowieść o wielkim potworze niezwykle poważnie, nadając jej realistycznego charakteru. Ciekawym punktem dramatu jest postać naukowca, który odkrywa nowy rodzaj broni, zdolnej do pokonania potwora. Jego moralne dylematy uwiarygadniają historię, gdyż dają do zrozumienia, jak cienka jest granica między wynalazkiem stanowiącym dla cywilizacji korzyść, a tym, który może przyczynić się do jej upadku. Charakterystyczny, pobrzmiewający w tle dźwięk bębna, zapowiadający nadejście potwora, pomaga z kolei w wywołaniu trwałego i hipnotyzującego napięcia, podkreślając tym samym przenikliwą atmosferę grozy. Atmosferę, którą tak trudno było zaszczepić w kolejnych, kolorowych produkcjach prominentnej serii.

W 1956 roku na rynek amerykański trafiła przerobiona wersja oryginału. Do materiału nakręconego przez Hondę wplecione zostały sceny z udziałem amerykańskiego aktora, Raymonda Burra. Zabieg ten miał ułatwić widzowi zachodniemu wejście w historię. Choć wyszedł z tego twór pokraczny, jedno z niego pozostało. Dopisek w tytule – Król potworów – stał się mianem, które do dziś trafnie określa słynnego giganta. Trudno bowiem wyobrazić sobie by jakiekolwiek inne monstrum zdołało zrzucić Godzille z zasłużonego tronu. 

Ostatnio dodane