Fantastyczny cykl

DONNIE DARKO. Kultowe science fiction, które USMAŻY ci MÓZG

Niby hermetyczny i trudny w odbiorze, niby enigmatyczny i nudny, a jednak hipnotyzuje od pierwszej do ostatniej minuty. Tak kiedyś, jak i po latach.

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Donnie w krainie czarów

Jeśli po dwudziestu latach od premiery Donniego Darko nadal nie wiecie, o co w tym filmie chodzi, lub w jaki sposób należy go interpretować, pocieszę was – jak też tego nie wiem. Nie uważam jednak tego za wadę, wręcz przeciwnie. Cała ta obrosła legendami enigmatyczność filmu z 2001 roku stanowi jego główny atut. Dezorientacja, zaskoczenie, niedowierzanie, zagubienie – oto uczucia, na jakie musicie być przygotowani podczas seansu Donniego Darko. Zapraszam was zatem do tego, by razem z młodym bohaterem przenieść się w czasie i raz jeszcze spróbować poszukać odpowiedzi na różne pytania.

Kto jak kto, ale Richard Kelly potrafił zamieszać nam w głowach. Ten stosunkowo młody, czterdziestopięcioletni amerykański reżyser może nie nakręcił wielu filmów, bo zaledwie trzy, ale śmiało można powiedzieć, że są to projekty wyjątkowe, ambitne, spójne i zapadające w pamięć. Są też bardzo głębokie, ponieważ sięgają spraw ostatecznych przy udziale różnorakiej symboliki, pozostawiając widowni szerokie pole do samodzielnej interpretacji. I finalny opad szczęki. Taki jest Richard Kelly i jego filmy, czyli, idąc od końca – The Box. Pułapka, Koniec świata i, rzecz jasna, recenzowany Donnie Darko, zgodnie uznawany za opus magnum reżysera. Nie wiadomo, dlaczego Richard Kelly zaprzestał kręcenia filmów. Wiadomo jednak, że już zawsze zostanie zapamiętany jako reżyser filmu obrosłego niebywałym kultem, zwłaszcza dla tzw. milenialsów, osób dorastających na przełomie tysiącleci.

Donnie: Jaki jest sens życia, jeśli każda żywa istota umiera samotnie?

Donnie Darko przypomina typowe kino inicjacyjne, traktujące o trudach wchodzenia bohatera w dorosłość. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, bo nie tędy prowadzi obrana przez reżysera droga. Jasne, elementy się zgadzają, główny bohater chodzi do szkoły, zakochuje się, wchodzi w relacje i przepychanki z innymi uczniami, kłóci się z siostrą i rodzicami, ale jako że na jego drodze w pewnym momencie staje tajemniczy królik, jego historia zaczyna toczyć się w dalece nietypowy sposób. Donnie, mówiąc wprost i zupełnie szczerze, zaczyna popadać w typową psychozę. Zaczyna widzieć rzeczy wyjęte jakby z jakiegoś koszmaru, popadać w stany bliższe bujaniu w obłokach niż trwaniu w rzeczywistości. Rodzice wysyłają go na terapię, za sprawą której na jaw wychodzi dość przerażająca diagnoza – Donnie cierpi na schizofrenię.

Nie przeszkadza to jednak naszemu bohaterowi w wysłuchiwaniu pobrzmiewającego w głowie głosu i dociekaniu jego sensu. Górując nad swymi rówieśnikami inteligencją, zaczyna doświadczać dylematów natury egzystencjalnej, przez co ogarnia go melancholia. A głos tajemniczego przebierańca o imieniu Frank wcale mu w jego problemach nie pomaga, wręcz dolewa oliwy do ognia, z każdym wyłonieniem jeszcze bardziej utrudniając zrozumienie otaczającej bohatera rzeczywistości. Momentem zwrotnym historii Donniego jest katastrofa. Pewnego wieczora na dom państwa Darko spada silnik samolotu. Pech chce, że trafia w pokój Donniego, niszcząc go doszczętnie. Szczęśliwie okazuje się jednak, że Donnie przebywał wówczas poza domem. Od tego czasu tajemniczy królik, który ma być przybyszem z przyszłości, daje bohaterowi do zrozumienia, że zbliża się koniec świata, a jego zadaniem będzie wykonanie szeregu działań, mających na celu zapobiegnięciu niefortunnemu obrotowi spraw.

Donnie Darko to twardy orzech do zgryzienia dla tych, którzy lubią filmowe łamigłówki. Jeśli film balansuje między tematyką kina inicjacyjnego, dramatu psychodelicznego a pełnym niepokoju kinem science fiction, bardzo trudno jest zdecydować się na jedno właściwe przesłanie. Jedni zobaczą tu problematykę utrudnień związanych z komunikacją ze światem, fałszem konformistycznego podejścia do życia, inni studium samotności. Biorąc jednak pod uwagę, że obraz bardzo ciekawie podejmuje kwestie związane z podróżami w czasie oraz istnieniem światów równoległych, rzekłbym, że Richard Kelly chciał po prostu zwrócić ponownie uwagę na rolę przypadku w naszym życiu oraz to, czy może mieć on związek z istnieniem nadprzyrodzonej siły, zdolnej do kontrolowania naszego przeznaczenia.

Kosztująca 6 milionów dolarów produkcja zdołała zarobić zaledwie 1,3 mln dolarów.

Pytanie o Boga i jego rolę w naszym świecie zdaje się motywem spajającym tematykę filmu. Jestem zdania, że nieprzypadkowo protagonistą jest tu zagubiony, cierpiący na zaburzenia psychiczno-emocjonalne nastolatek. Inicjacja u Richarda Kelly’ego polega na przejściu w świadomość bycia częścią materialnego świata podlegającego prawom fizyki. W momencie gdy młody człowiek po raz pierwszy mierzy się z egzystencjalną pustką występującą wespół z lękiem przed śmiercią oraz uczuciem bezsensu i kruchości otaczającej rzeczywistości – wówczas właśnie staje się człowiekiem sensu stricto, istotą z prochu powstałą i w proch się obracającą. Wejście w dorosłość wiąże się tu ze zdolnością do wpływania na swój los i odpowiedzialnego nim zarządzania. Pytanie jednak brzmi, czy jesteśmy w tym wszystkim pozostawieni sami sobie, czy może jest ktoś lub coś, co ma w tej ewolucji być dla nas partnerem, Ojcem.

W uprawianej filozofii Donnie Darko nie wspiera postawy ateistycznej, a raczej uczy nas, na czym polega świadomy agnostycyzm. Nie tyle o negację idei tu chodzi, a o sceptycyzm, mający na celu poszukiwanie odpowiedzi. Nie sztuka w tym, by nieroztropnie odrzucać coś, co nie zostało empirycznie udowodnione, a raczej brać pod uwagę, że brak dowodów jeszcze nie świadczy o tym, że można coś kategorycznie wykluczać. Do takich między innymi wniosków dochodzi terapeutka Donniego podczas jednej z sesji, a w ślad za nią idzie Donnie, w pewnym momencie podnosząc: „jeśli czas jest kontrolowany przez Boga, to czy można zakładać, że jest przez to z góry ustalony?”. Innymi słowy, czy nasza wolność wyboru jest realnym narzędziem wywierania wypływu na kosmos, czy może jest jedną z wielu narzuconych nam iluzji? No i bądźcie tu mądrzy. Parafrazując inny cytat z Donniego, który słowami „życie nie jest takie proste” chciał wybić z głowy nauczycielki mało adekwatny do realiów dualistyczny podział emocji na miłość i strach, w przypadku interpretacji Donniego Darko można rzec, że to rozwiązanie kluczowej zagadki nie jest tu proste, gdyż wpływa na nie wiele złożoności.

Donnie: Dlaczego nosisz ten dziwny kostium królika?

Frank: Dlaczego nosisz ten dziwny kostium człowieka?

Interesująco prezentują się losy Donniego Darko od strony finansowej. Jest to bowiem jeden z tych kultowych filmów, który swój wyjątkowy status ukuł na porażce. Nie spodobał się z początku ani krytykom, ani widowni, która niechętnie płaciła za bilet do kina. Kosztująca 6 mln dolarów produkcja zdołała zarobić zaledwie 1,3 mln dolarów. Film zyskał jednak drugie życie po tym, jak trafił na rynek kina domowego. Z czasem zyskał wiernych fanów, którzy zaczęli ścigać się w formułowaniu nowych interpretacji dzieła oraz znajdywaniu kolejnych ukrytych znaczeń i odniesień do kultury popularnej. Ciekawostkę stanowi fakt, że w 2009 roku obraz doczekał się luźnej kontynuacji pt. S. Darko. Niewiele jednak dobrego można o tym filmie dziś powiedzieć. Richard Kelly nie był w powstanie tego filmu w żaden sposób zaangażowany. Inaczej ma się sprawa z nową zapowiedzią sequela, która nieśmiało wystosowana została niedawno. Kto wie, może ponowne wejście do króliczej nory stanie się realne już wkrótce.

Jeśli chodzi o samą formę widowiska, to stylistycznie bardzo przypomina mi ona dokonania Davida Lyncha. Donnie Darko jest klasycznym przykładem filmowego labiryntu, jego nadrzędnym zadaniem jest więc wodzenie publiki za nos, mylenie dróg dojścia do celu. Jest przy tym filmem bardzo powolnym, jak również sennym i onirycznym. Przy pomocy bardzo zręcznego montażu i subtelnych efektów specjalnych było możliwe zaprezentowanie różnych dziwów, których wizytówką jest tajemnicza postać w króliczym stroju, niczym biblijny wąż wodząca bohatera na pokuszenie. Przywodzi przy tym na myśl Boba z Miasteczka Twin Peaks, czyli tego złego, który w trakcie pojawiania się w różnych wizjach często udziela bohaterom wskazówek odnośnie do śmierci Laury Palmer. Gdy dołożymy do tego bardzo osobliwą grę Jake’a Gyllenhaala, który niemalże perfekcyjnie oddał melancholijne i apatyczne stany chorego psychicznie nastolatka, umiejętnie prezentując spojrzeniem i mimiką uczucie pustki, otrzymamy film o wyjątkowo delirycznym, niepokojącym, przyciągającym uwagę klimacie, o którym wprost nie da się zapomnieć.

Przeczytaj poprzednie odsłony Fantastycznego Cyklu

Przeczytaj zestawienie filmów science fiction, które usmażą ci mózg

Ostatnio dodane