publicystyka filmowa

TRUMAN SHOW. Człowiek jest narzędziem

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

MIŁOŚĆ

Pisałem o tęsknocie za ojcem, a przecież Trumanowi od lat brakuje w życiu jeszcze jednej osoby. Sylvia, statystka występująca w roli jednej ze studentek na uczelni Burbanka. To ona jako jedyna w jego trzydziestoletnim życiu obdarzyła go prawdziwą miłością. Chciała go uświadomić, że jego życie to jedynie wytwór scenariusza. Spędzili ze sobą stosunkowo mało czasu, ale to wystarczyło, by kobieta raz na zawsze utkwiła Trumanowi w głowie. Jakże wyczuwalna musiała być dla niego różnica między aktorami używającymi w rozmowie zawartych w scenariuszu kwestii a dziewczyną, która rzeczywiście chciała dobrze i traktowała go nie jak eksperyment, ale jak człowieka. To właśnie dlatego tak uparcie próbował odtworzyć jej twarz z wycinków znalezionych w czasopismach o modzie, a wyprawa na Fidżi – gdzie Sylvia rzekomo miała mieszkać – była jego priorytetem. Nie mógł wiedzieć, że Sylvia od lat obserwuje jego losy w telewizji, chyba jako jedyna traktując Truman Show jako działanie nieludzkie i otwarcie o tym mówiąc. Telewidzowie kochali Trumana jako element ramówki. Sylvia kochała go jak człowieka. Na szczęście dla niego, miał się o tym jeszcze przekonać.

ASPIRACJE

Irytacja wywołana tkwieniem w tym samym punkcie (dosłownie i w przenośni) generuje u Burbanka chęć wyrwania się z otoczenia. Przełamanie rutyny, zobaczenie kawałka świata, przede wszystkim jednak wyprawa na Fidżi i odnalezienie Sylvii to cele, które cały czas tkwią w jego głowie. Na potrzeby ich realizacji jest w stanie pozwolić sobie na wiele, w tym na przełamanie największego strachu. Nie udaje mu się uciec drogą powietrzną ani lądową. Środki bezpieczeństwa wykorzystywane przez Christofa są zbyt dobrze przemyślane, ale nawet Stwórca nie przewidzi, że Truman odważy się wypłynąć na otwarte wody, aby tylko zrealizować swoje marzenia. Na końcu swej drogi może zobaczyć nawet więcej, niż przypuszcza.

NADZIEJA

Okrutna świadomość – tak naprawdę zmarnował trzydzieści lat swojego życia.

Wszystkie opisane powyżej aspekty życia Trumana wiążą się z jego poczuciem nadziei. Burbank wierzy, że spełni swoje marzenia, że ponownie spotka ojca, że dramatyczne rozstanie z Sylvią nie było jednocześnie ich ostatnim spotkaniem. Najwięcej nadziei Burbank ma z pewnością w momencie, gdy w ukryciu przed wszystkimi, nie zważając już na to, że wszystko kręci się wokół niego, wyrusza w samotny rejs. Nie spodziewa się, że na końcu drogi dosłownie zderzy się ze ścianą. Okrutna świadomość – tak naprawdę zmarnował trzydzieści lat swojego życia. Rozpacz, która targa nim przez chwilę, ustępuje jednak po chwili nowej dawce nadziei. Być może wymieszanej ze strachem, ale jednak pchającej go przez drzwi do wyjścia, pomimo przekonywań Christofa, by został. Ostatni ukłon i pierwszy krok w kierunku prawdziwego świata. Nie musi docierać na Fidżi, by spotkać się ze swoją miłością. Dla Trumana to początek faktycznego życia. My sami możemy mieć nadzieję, że będzie ono udane.

Gdybyśmy się już nie spotkali – dzień dobry, dobry wieczór i dobranoc.

Ostatnio dodane