search
REKLAMA
Artykuły o filmach, publicystyka filmowa

Bracia Myersa, następcy Kruegera. Kultowe slashery a rzeczywistość

Karolina Chymkowska

28 kwietnia 2017

REKLAMA

Edward Bagley z Missouri przez kilka lat prowadził stronę internetową o ekstremalnej treści BDSM. Główną bohaterką była – jak twierdził – jego partnerka, z którą wspólnie, za obopólną zgodą eksplorowali kwestie absolutnego posłuszeństwa, oddania, zaufania i rozszerzania granic bólu, upokorzenia, dominacji i rozkoszy. W rzeczywistości wraz z żoną w 2002 roku uwięził szesnastoletnią uciekinierkę, którą przez sześć lat była niewolnicą jego brutalnych seksualnych fantazji. Bił ją, upokarzał, szprycował narkotykami, torturował i udostępniał każdemu, kto zapłacił za przyjemność dręczenia kobiety. Była biczowana, zamykana w klatce, rażona prądem, wiązana i głodzona. W jednym z wpisów na (oczywiście już zamkniętej) stronie Bagley miał wyznać, że po obejrzeniu Wysłannika piekieł zrodziło się w nim pragnienie, by samemu zostać “władcą bólu”. Skazano go na 20 lat więzienia, chociaż próbował dowodzić, że dziewczyna “z entuzjazmem wyrażała zgodę” na wszystkie sadomasochistyczne praktyki, którym ją poddawał.

Edward Bagley, który chciał zostać “władcą bólu”

I na koniec historia chyba najciekawsza, czyli jak narodził się niezapomniany bohater Koszmaru z ulicy Wiązów, Freddy Krueger.

Informacja, jakoby Krueger otrzymał imię po chłopcu, który znęcał się nad Cravenem w czasach dzieciństwa, nigdy nie została oficjalnie potwierdzona. Reżyser przyznał natomiast, że sam wygląd ikony horroru wzorował na postaci bezdomnego, którego spotkał jako jedenastolatek. Pomysł na rękawicę zbrojną w ostrza zawdzięczamy natomiast skłonności, jaką kot Cravena miał do drapania mebli. A skąd wzięła się sama historia?

Źródłem natchnienia był artykuł poświęcony rodzinie uciekinierów z Kambodży. Jeden z synów nie mógł otrząsnąć się z traumy i zaczął cierpieć z powodu nawracających koszmarów – zwierzył się rodzicom, że w swoich snach stale jest ścigany, że ktoś chce go dopaść. Podobnie jak bohaterowie Koszmaru z ulicy Wiązów, starał się nie zasypiać, wypijał morze kawy, potrzeba snu okazała się jednak silniejsza. Pewnej nocy rodziców obudził straszny krzyk chłopca, kiedy jednak przybiegli do jego sypialni, już nie żył. Umarł w trakcie sennego koszmaru.

Tę szczegółową opowieść Wes Craven przytoczył podczas wywiadu w 2008 roku, dodając, że artykuł został opublikowany w “Los Angeles Times”. Ciekawostka jest jednak taka, że Adam Bulger, publicysta portalu vanwinkles.com, próbował odnaleźć pierwotne źródło tej historii i żadnego artykułu tej treści w archiwach gazety nie znalazł. Natknął się natomiast na intrygujący medyczny fenomen popularnie nazywany “Asian death syndrome”. Pierwszy przypadek zanotowano w 1977 roku, a do połowy lat osiemdziesiątych aż 110 mężczyzn straciło życie podczas snu. Wszyscy byli młodzi, na pozór całkowicie zdrowi i wszyscy mieli azjatyckie korzenie. Było wśród nich wielu uciekinierów, między innymi z Wietnamu. Nigdy nie udało się wyjaśnić, co było przyczyną tej nagłej epidemii zgonów, która osiągnęła szczyt w 1981 roku, a następnie stopniowo opadała. W 2011 roku Shelley Adler opublikowała książkę Sleep Paralysis, w której zasugerowała, że winna może być mityczna bestia z azjatyckiego folkloru, Dab Tsog, dopadająca swoje ofiary we śnie. Wiara w nią, pisze Adler, była tak silna, że ludzie umierali ze strachu – dosłownie. Innymi słowy, jeżeli wierzysz, że Freddy cię dopadnie, faktycznie może cię dopaść. Co nie zmienia faktu, że sensacyjna opowieść Cravena wydaje się fantazją zbudowaną z kilku zebranych do kupy fragmentów różnych historii, która po prostu dobrze brzmi. Bulger rozpoczął swoje śledztwo jeszcze przed śmiercią Cravena, niestety reżyser odmówił wywiadu, podczas którego dziennikarz miał nadzieję poprosić go o historyczny, pożółkły wycinek z Los Angeles Times, o ile gdzieś go zachował… i o ile oczywiście artykuł był autentyczny.

Daniel Gonzalez

Z całą pewnością natomiast prawdziwy był Daniel Gonzalez, którego życiową ambicją było zostać mordercą równie słynnym, jak sam Freddy Krueger. W 2004 roku w przeciągu dwóch dni atakował przechodniów, głównie starszych i niesprawnych, na ulicach Londynu. Zabił cztery osoby i poważnie ranił dwie. Każde morderstwo opisywał w listach kierowanych do samego siebie, gdzie zachwycał się własnym podobieństwem do Kruegera i tym, jak “orgazmiczne” były jego przeżycia podczas morderstw. Najwyraźniej nie tylko z Freddym się identyfikował, ale również z Jasonem, ponieważ podczas niektórych ataków nosił maskę hokejową. Po aresztowaniu próbował popełnić samobójstwo, przegryzając sobie arterię. Odratowano go, jednak kolejne podejście okazało się już udane: tym razem użył brzegu pękniętej okładki płyty CD. Można powiedzieć, że na swój sposób jednak osiągnął sukces w formie, jakiej pragnął, gazety bowiem ochrzciły go wdzięcznym mianem: Freddy Krueger Killer.

 

 

 

Avatar

Karolina Chymkowska

REKLAMA