Artykuł

Wszystkie chwyty dozwolone, czyli DLACZEGO aktorzy PŁACZĄ?

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Gdy akcja toczy się wartko, a my przed ekranem pogrążeni jesteśmy w emocjach, nie zastanawiamy się, czy postać roni prawdziwe łzy. Co innego, jeśli film się dłuży, rozwleka, nudzi. Wtedy zwracamy uwagę na detale pozakulisowe, na przykład na to, co i jak bohaterowie jedzą. I czy w cierpieniu są przekonywający.

Jak aktorzy sprawiają, by smutek wyglądał naturalnie? Mają kilka sprawdzonych technik myślowych:

Wyższy poziom wczucia

Wejście w buty bohatera przenosi się na wyższy poziom, gdy do roli trzeba schudnąć, przytyć, nauczyć się tańców latynoskich czy spędzić kilka dni w szpitalu psychiatrycznym. Jeszcze większego zaangażowania wymaga życie zapisaną w scenariuszu historią – a to ponoć skuteczny sposób, by w odpowiednich scenach pojawiły się łzy. Wniosek: najbardziej oddani rzemiosłu aktorzy nie muszą się uciekać do sztuczek na smutek. Ten pojawia się naturalnie.

Smutne miejsce

Odgrywając rolę, w scenie płaczu artysta może udać się w myślową podróż do swoich najsmutniejszych wspomnień. Moment rozstania, śmierć bliskiej osoby, koniec studiów na „filmówce”… By wywołać łzy, należy przypomnieć sobie owo wydarzenie co do szczegółu. Z drugiej strony pojawia się więc obawa, czy aktor pozostanie w fabule. Przed kamerą może sobie pozwolić na ujęcie poświęcone jednej tylko łzie, a w teatrze…? Bez wątpienia aktorzy teatralni też płaczą.

Wszystkie chwyty dozwolone

By zapłakać na zawołanie, trzeba odwiedzić w sobie te miejsca, do których nie zapuszczamy się w słoneczny dzień. Zapytani o to, jak wywołują łzy, aktorzy odpowiadają o imaginowanej śmierci ukochanego zwierzęcia lub przyjaciela. Wyobrażenie odejścia dziecka lub matki może przynieść potok łez, ale i wyrzuty sumienia. Może lepiej spróbować ogólnie zapłakać nad wymarciem ludzkości? I widz będzie zadowolony, i aktor jako osoba prywatna przygotowany na nadejście katastrofy klimatycznej.

Wesołe miejsce

Czy to ze względu na potęgę podświadomości (w myśl zasady, że należy projektować sobie to, co chcemy osiągnąć), czy też po prostu z przyczyn zdrowotnych, niektórzy – miast ze smutku – polecają płakać ze śmiechu. Żeby nie było wątpliwości, efektem końcowym ma być smutna twarz. Aktorzy wyobrażają więc sobie, jak potykają się na scenie, stan swojego konta bankowego lub ostatni odcinek Ucha Prezesa.

Gdy łzy nie przychodzą na żądanie, aktorzy posiłkują się pewnymi akcesoriami.

Cebula – to sposób, który z wywoływaniem łez kojarzy się statystycznemu widzowi jako pierwszy. Wystarczy pochylić głowę nad cebulą, tartą najlepiej w bieżącym momencie, i czekać na łzy. Zapytani o stosowanie cebuli aktorzy twierdzą jednak: „Nie, nie spotkaliśmy się…”. Nie działa na każdego?

Krople do oczu

Gdy akcja jest szybka, a wymagana ilość łez spora, zakrapla się do oczu neutralny płyn. Ma on wyciec z dolnej powieki w postaci kropelek, ronionych w zadumie nad beznadzieją tego świata.

Wazelina na dolną powiekę

Arielle Toelke, makijażystka telewizyjna i filmowa, zdradza, że wazelina to jeden z obowiązkowych preparatów, jakie powinny znaleźć się na każdym planie. Wazelinę aplikuje się aktorom w celu uzyskania efektu mokrych oczu i wilgotnej od łez twarzy. Według Toelke mokre policzki (na zasadzie skojarzenia) stymulują organizm do produkowania prawdziwych łez.

Mentolowe preparaty

Co doprowadziło Violę Davis na planie Płotów do płaczu z niekontrolowanym wydzielaniem smarków? Nie Denzel Washington, a być może mentolowe preparaty, które w wywoływaniu łez odznaczają się wysoką skutecznością. Należy do nich m.in. miętowy sztyft, który – aplikowany pod oczy – szczypie i drażni kanaliki łzowe. Mniej przyjemna dla osoby potraktowanej wydaje się mentolowa dmuchawka. Należy umieścić ją przed wyeksponowaną gałką oczną aktora i dmuchnąć, a łzy pojawią się same. Na dowód obejrzycie fragment z show Jamesa Cordena, w którym Anna Faris testuje ów specyfik.

Gdy reżyserowi zależy za bardzo

Znane są przypadki wymuszania na aktorach łez drogą nadużycia emocjonalnego. Jackie Cooper, który w trakcie kręcenia filmu Skippy (1931) miał 9 lat, wspominał, jak ktoś z ekipy straszył go na planie, że zastrzeli jego własnego psa. Reżyser Wes Craven (Krzyk) przyznał się w programie Jimmy’ego Kimmela, że mówił młodym aktorom: „Twoja mama nie żyje”, po czym szybko schodził z planu. Działało za każdym razem.

W jednym z wywiadów Winona Ryder opowiedziała o sytuacji z planu Draculi w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Gdy grana przez nią Mina Murray miała się rozsypać emocjonalnie na drobne, Ryder miała trudności z osiągnięciem odpowiedniego nastroju. Widząc to, Coppola wespół z pracującym przy filmie Keanu Reevesem zaczęli obrzucać ją wyzwiskami rzędu „ty dziwko!”. Gdy Winona zaczęła płakać, mężczyźni jeszcze „podkręcili” atmosferę, do uzyskania zadowalającego efektu. Nie bez wpływu na prawdziwe uczucia aktorki.

Techniki niestandardowe

„Znałem kiedyś typa, który wbijał sobie paznokieć pod paznokieć”, mówi mi znajomy adept sztuki aktorskiej. Ponoć Shirley Jones przy produkcji Muzyka (1962) niepostrzeżenie wyrywała sobie włosy z nosa, by łzy napłynęły jej do oczu – tak twierdzi współpracujący z nią przy tym tytule Buddy Hackett. Z akcesoriami trzeba uważać, reżyser w końcu nie łaknie krwi.

Oto prosta metoda „na gapienie się”:

  1. Zamknij oczy.
  2. Delikatnie je potrzyj.
  3. Otwórz je i od tej pory nie mrugaj. Po 30 sekundach oczy powinny zrobić się mokre.

Podejmiecie wyzwanie na płakanie?

Ostatnio dodane