Artykuł

Ośmiornica znów zaraża. Podsumowanie OCTOPUS FILM FESTIVAL 2020

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

2020 rok jest do bani. Z wiadomych przyczyn przesunięto lub odwołano kilka ważnych filmowych wydarzeń. Szczęśliwie dla miłośników kina pandemii nie przestraszyła się gdańska ośmiornica. W rezultacie doszło do sytuacji bezprecedensowej. Oto najbardziej nieokrzesany festiwal filmowy w Polsce stał się jednocześnie powiewem względnej normalności. Przy zachowaniu reżimu sanitarnego i wszelkich środków ostrożności pomiędzy 4 a 9 sierpnia 2020 roku Stocznia Gdańska i tereny AMBEREXPO zamieniły się w wielkie kino.

Fot. Michał Szymończyk

Po ogromnym sukcesie dwóch poprzednich edycji Octopusa trzecia odsłona festiwalu była z pewnością niemałym wyzwaniem organizacyjnym dla Krystiana Kujdy, Grzegorza Fortuny oraz wszystkich ludzi zaangażowanych w to niezwykłe na filmowej mapie Polski przedsięwzięcie. Chociaż pomysłodawcy gdańskiego Octopusa musieli zrezygnować z kilku flagowych atrakcji, którymi raczyli odbiorców w poprzednich edycjach imprezy, to ich nieskończona wyobraźnia oraz twórcza inwencja pozwoliły zastąpić je rozwiązaniami równie spektakularnymi, jak też – co ważniejsze w tym roku – bezpiecznymi. I tak w miejsce wyczekiwanego Seansu Ukrytego festiwalowej publiczności zaproponowano niepowtarzalną okazję obejrzenia Czarownicy: Bajki ludowej z Nowej Anglii (2015) Roberta Eggersa w anturażu ciemnego lasu na terenie Harcerskiej Bazy Obozowej „Morena”. Seansowi towarzyszyła koza i tańcząca w blasku księżyca kobieta. Pokaz wpisywał się ponadto w cykl filmowy Czarownice, w którego ramach zaprezentowano także Häxan (1922), Suspirię (1977), Blair Witch Project (1999) oraz Czarownicę miłości (2016).

Kolejną niespodzianką zaserwowaną publiczności przez organizatorów Octopusa był pokaz specjalny filmu Predator (w stoczniowej przestrzeni Plenum wystylizowanej na dżunglę) i Komando (1985), który czytał na żywo Piotr Cyrwus. Aktor świetnie poradził sobie w roli lektora i tym samym dołączył do Krystyny Czubówny oraz Tomasza Knapika, którzy zrobili to w poprzednich latach, stając się poniekąd twarzami (głosami) festiwalu. Pojawienie się Cyrwusa w Gdańsku miało również związek z prezentowanym na Octopusie obrazem W lesie dziś nie zaśnie nikt (2020). Jego reżyser Bartosz M. Kowalski to obok Jagody Szelc, która poprowadziła podczas festiwalu warsztaty scenariuszowe, twórca eksplorujący możliwości kina gatunkowego. Octopus Film Festival to zatem idealne miejsce dla pokazywania ich interesującej i oryginalnej działalności.

Fot. Michał Szymończyk

Ciążące nad festiwalem widmo koronawirusa dało jego twórcom asumpt do reaktywowania instytucji kina samochodowego. W ramach tego cyklu pokazano trzy filmy idealnie pasujące do klimatu drive-in cinema. Znajdujący się w niedalekim sąsiedztwie bursztynowego stadionu Lechii Gdańsk parking AMBEREXPO stał się zatem tłem dla kaskaderskich popisów z filmu Action U.S.A. (1989), walki punków i truposzy z Powrotu żywych trupów (1985) oraz szalonego fajerwerku Russa Meyera – Poza doliną lalek (1970). Ostatni wymieniony powyżej tytuł to także jedna z filmowych malin starannie zebranych przez Michała Oleszczyka do jego wyjątkowo kiczowatego, wspaniałego cyklu Malinobranie. Z kolei produkcja Action U.S.A. znalazła się w festiwalowym paśmie VHS Hell obok takich włoskich dzieł jak Interzone (1989) i Hobgoblin (1990). Pojawienie się w programie aż czterech tytułów z Półwyspu Apenińskiego (Interzone, Hobgoblin, Suspiria, Gniazdo) to dowód na chęć promowania przez twórców Octopusa tzw. włoszczyzny, która cieszy się dużą popularnością wśród festiwalowej publiczności.

Hektolitry płynu do dezynfekcji i maseczki na nic się zdały, na Octopusie doszło do zarażeń, zarażeń miłością do kina gatunkowego.

Najważniejszym wydarzeniem tegorocznego Octopus Film Festival był jednak przeprowadzony po raz pierwszy w historii imprezy Konkurs Główny – Nowe Kino Gatunkowe. O główną nagrodę pieniężną zawalczyło dziewięć filmów gatunkowych, które albo umknęły rodzimym dystrybutorom, albo nie miały jeszcze polskiej premiery kinowej. O wygranej zadecydowały głosy publiczności. Najlepszym tytułem Octopusa okazała się najdziwniejsza i najbardziej szalona produkcja tej edycji, czyli VHYes (2019) Jacka Henry’ego Robbinsa. Nostalgiczny eksperyment filmowy syna Tima Robbinsa i Susan Sarandon pokonał między innymi wysmakowany thriller Niedosyt (2019) Carla Mirabella-Davisa, wybitny horror Relikt (2020) Natalie James, Nocną jazdę (2019) Frédérica Farrucciego – interesującą mieszankę kina noir i dramatu społecznego – oraz Adorację (2020) Fabrice’a du Welza, którego pozostałe filmy zaprezentowano w ramach retrospektywy. Poza du Welzem organizatorzy festiwalu zaproponowali widzom również przegląd twórczości Richarda Stanleya, który dodatkowo był gościem online tegorocznego Octopusa.

Fot. Michał Szymończyk

Biorąc pod uwagę wymienione powyżej atrakcje, którymi – oczywiście przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności – zasypali widzów organizatorzy festiwalu, należy przyznać, że tegoroczny Octopus był imprezą niezwykle udaną. Przyjazna atmosfera, sprzyjająca aura, rozmowy z twórcami, warsztaty i przede wszystkim wspaniały program potwierdziły tylko, że Gdańsk to kolejne miejsce na festiwalowej mapie Polski, które po prostu trzeba odwiedzać. Hektolitry płynu do dezynfekcji, maseczki i lateksowe rękawiczki nie zdołały jednak ustrzec gości przed zarażeniem. Nie lękajcie się, Octopus Film Festival nie był bynajmniej ogniskiem koronawirusa. Tu doszło bowiem wyłącznie do masowego zarażenia miłością do kina gatunkowego.

Ostatnio dodane