Artykuł

Kulisy realizacji SCEN SEKSU

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Na naszych łamach już kilkakrotnie poruszaliśmy tematykę scen seksu, pisząc między innymi o gwiazdach, które stronią od uczestniczenia w takowych, lub w drugą stronę – o tych, które nie mają z tym żadnego problemu. Poruszaliśmy też kwestię wyjątkowo nieudanych scen erotycznych, w którym nie zagrały elementy potrzebne do tego, by dany fragment wzbudził pożądany efekt. W tym momencie warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak właściwie przebiega realizacja scen seksu.

Przede wszystkim – kontrakt

„Wilk z Wall Street”

Negocjując warunki przyjęcia roli – szczególnie takiej, która będzie wymagała rozebrania się, nawet częściowo, przed kamerą – aktor lub aktorka podpisuje dokument w którym są ustalone dokładne warunki realizacji wskazanych scen. W umowie znajdują się informacje na temat tego, jakiego rodzaju nagość będzie wymagana od występującego, i wszelkie detale określające, co aktor jest skłonny zrobić w ramach sceny. Dokument może nawet zawierać informacje dotyczące części ciała, które mają być widoczne w kadrze, i stopnia ich odsłonięcia. Warunki ustala aktor/aktorka i osoby reprezentujące artystę. Co ważne, zgodę na uczestnictwo w rozbieranych scenach można wycofać w każdej chwili, zanim dojdzie do ich realizacji.

Spontanicznie czy mechanicznie?

W zależności od preferencji reżysera scenę seksu można albo dokładnie zaplanować, albo pozwolić sobie na trochę spontaniczności. Tę pierwszą metodę – co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę jego perfekcjonizm – preferuje na przykład David Fincher. Neil Patrick Harris, który zagrał scenę seksu w Zaginionej dziewczynie, tak wspomina przygotowania do jej realizacji:

Przerabialiśmy z Davidem każdy fragment tej sceny. „Przykładasz usta do jego kutasa, potem tyle i tyle pchnięć, a potem dochodzisz”. Mało miejsca na własną interpretację.

„Zaginiona dziewczyna”

Wtórowała mu występująca w tytułowej roli Rosamund Pike, która wspominała o beznamiętnych, wykonywanych na sucho ruchach frykcyjnych. Co oczywiste, taka metoda wiąże się z mechanicznym efektem końcowym. Pewnie dlatego inni twórcy – dajmy na to, Jean-Marc Vallée – wolą dać aktorom wolną rękę. Reżyser zastosował taką technikę między innymi przy Witaj w klubie Dzikiej drodze, gdzie sceny seksu z udziałem kolejno Matthew McConaugheya i Reese Witherspoon realizowane były bez odgórnych wytycznych, choć oczywiście z nakreśleniem pewnych zasad dotyczących tego, gdzie i jak można się nawzajem łapać.

Kręcenie scen seksu może być zresztą niezręczne również dla drugiej strony – Angelina Jolie, wspominając pracę nad filmem Kraina miodu i krwi, mówiła o dziwnym uczuciu wynikającym z proszenia obcych sobie ludzi, by uczestniczyli w seksualnym akcie – i to przed kamerą.

„Dzika droga”

Radzenie sobie ze stresem

Uczestniczenie w scenach seksu to duży stres. Olivia Wilde powiedziała w jednym z wywiadów, że błędne może być myślenie, jakoby atmosfera panująca na planie była przepełniona romantyzmem i namiętnością. W rzeczywistości w pomieszczeniu znajduje się kilkadziesiąt osób z ekipy, ktoś stale krzyczy, a reżyser nadzoruje akt i instruuje, gdzie położyć rękę lub jak ułożyć ramiona. Jeśli aktor nie godzi się na takie rozwiązanie, może wcześniej poprosić o zamknięty plan, gdzie liczba osób z ekipy zostaje ograniczona do absolutnego minimum. W praktyce i tak oznacza to kilkanaście osób wpatrujących się w aktorów. Po skończeniu ujęcia występujący mogą okryć się szlafrokiem, ale i to może powodować problemy – Anne Hathaway wspominała, że gdy pracowała przy Miłości i innych używkach nakładanie odzieży między ujęciami okazywało się kłopotliwe, bo szlafrok ściągał makijaż nałożony na całe ciało i trzeba było go aplikować od nowa.

„Ciemniejsza strona Greya”

Kręcenie przy mniejszej ekipie redukuje stres, ale z całą pewnością nie eliminuje go całkowicie, zwłaszcza że sceny seksu są często jednymi z pierwszych realizowanych na planie. Co zatem robią aktorzy? Ano na przykład wspomagają się poczuciem humoru, jak Jamie Dornan i Dakota Johnson podczas realizacji 50 twarzy Greya. Aktor wspominał w programie Grahama Nortona, że często żartował, by rozluźnić atmosferę, szczególnie że jego towarzyszka nie tylko musiała uczestniczyć w scenie, lecz także być związana i mieć zasłonięte oczy. Jeśli i humor nie pomaga, trzeba sięgnąć po alkohol, jak Natalie Portman i Mila Kunis przed kręceniem sceny seksu w Czarnym łabędziu. Kunis mówiła w jednym z wywiadów, że nie ma znaczenia, z kim gra się takie fragmenty – jest to tak czy inaczej niekomfortowe. Jej życiowy partner, Ashton Kutcher, też miał okazję grać intymne sceny z Portman (Sex Story) – jak twierdzi, ich realizację zawsze zaczynał od przepraszania z góry. Nieco inne podejście niż Kunis ma jej kolega z planu filmu To tylko seks, Justin Timberlake, który nazywa pracę nad nimi irytującymi oraz wyczerpującymi.

Osobną kategorię utworzyła aktorka komediowa Kristen Schaal, która postanowiła… pierdnąć na swojego kolegę z planu, gdy realizowali scenę seksu w sitcomie The Last Man on Earth.

„Sex Story”

Ostatnio dodane