Artykuł

GŁĘBOKI SEN O ŚMIERCI. Filmy NOIR z lat 40.

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

1. List (1940), reż. William Wyler

ang. The Letter

Istnieją źródła, które w złotej dekadzie kina noir dają pierwszeństwo dziełu z 1940 roku pod tytułem Stranger on the Third Floor (reż. Boris Ingster), uważając go za właściwy początek nurtu. Przed „pionierskim” Sokołem maltańskim można było również zobaczyć film o tytule List, czyli kolejny – po Jezebel (1938) – udany efekt współpracy Williama Wylera i Bette Davis. Akcja rozgrywa się w Singapurze, pośrodku prawdziwej – a nie wielkomiejskiej – dżungli. Gdy zostaje popełnione morderstwo, księżyc nieśmiało chowa się za chmurami, jakby był zszokowany tym, co się dzieje na ziemi. Kobieta z zimną krwią zabija mężczyznę, ale to tak naprawdę pozory. Bo nie jest ona tak zimna, na jaką wygląda. To uczucia popchnęły ją do tego czynu.

Bette Davis dołożyła do kolekcji następną wybitną kreację – kobiety mającej niezwykły wpływ na mężczyzn, potrafiącej omamić nawet uczciwego prawnika. James Stephenson jako adwokat łamiący dla niej etyczne reguły to postać zasługująca na uwagę, prowokująca do myślenia, bo pełna słabości, ulegająca manipulacji, ale poprzez swoją pracę starająca się naprawiać świat. Trudno zapomnieć również o Gale Sondergaard – jej twarz jest jak maska, nieporuszona i złowieszcza, oczy jak u kobry, sugerujące, że jest gotowa do ataku. Ale to Bette Davis, będąca już po zdobyciu dwóch Oscarów, błyszczy najjaśniej, zachwycając wrażliwością i sposobem przekazywania emocji. Jest jak księżyc, który wychodzi zza chmur, by ujawnić swoje pełne oblicze.

Reżyser William Wyler i scenarzysta Howard Koch doskonale zbudowali historię, kreując pełnokrwiste charaktery i złowrogi nastrój, przy okazji podkreślając ogromną siłę ludzkich uczuć. A także ogromną siłę korespondencji. Bo od jednego listu może zależeć życie niejednej osoby. Film jest ekranizacją sztuki W. Somerseta Maughama, która zadebiutowała na Broadwayu w 1927 i już dwa lata później została sfilmowana (reż. Jean de Limur). W obu wersjach wystąpił Herbert Marshall, ale w filmie Wylera ciekawszą kreację stworzył James Stephenson. Ten brytyjski aktor teatralny w filmach zaczął występować dopiero po czterdziestym piątym roku życia. I chociaż grał dużo, to jego kariera trwała niespełna pięć lat – w 1941 nagle powalił go atak serca, kończąc nie tylko jego karierę, ale i życie. Co ciekawe, Wyler stworzył jeszcze jedną adaptację Listu – tym razem dla telewizji – w 1956 roku. Dzieło z 1940 to jedno z jego najdoskonalszych osiągnięć, wyróżnione aż siedmioma nominacjami do Oscara i wytrzymujące próbę czasu dzięki sprawnej reżyserii, intrygującej historii i kapitalnej grze aktorskiej. Mimo iż powstał przed sztandarowymi dziełami nurtu wizualnie wpisuje się w konwencję, w czym zasługa zdjęć Tony’ego Gaudio, pochodzącego z Włoch innowatora w dziedzinie fotografii (w branży filmowej od 1903).

2. Szklany klucz (1942), reż. Stuart Heisler

ang. The Glass Key

Sukces Sokoła maltańskiego – debiutanckiego dzieła Johna Hustona – spowodował, że sięgnięto po kolejny znany utwór Dashiella Hammetta. Szklany klucz zekranizowany już w 1935 przez Franka Tuttle’a – miał otrzymać nową oprawę i bardziej drapieżną formę. Reżyser Stuart Heisler dostał wsparcie doświadczonego operatora Theodora Sparkuhla oraz scenarzysty Jonathana Latimera, byłego dziennikarza specjalizującego się w tematyce kryminalnej. To właśnie współpraca kamery i pióra miała stworzyć klimat. Celowo zatrudniono nieznanych aktorów, których talent był wątpliwy. Veronica Lake, Alan Ladd, Brian Donlevy są tylko pionkami – niczym szczególnym się nie wyróżniają. Idą do przodu zgodnie z pewnym schematem. Na wyróżnienie zasługują jednak odtwórcy ról gangsterów. Przede wszystkim William Bendix, który spuszcza Laddowi łomot, lecz prywatnie został jego przyjacielem i wystąpił u jego boku także w sześciu innych filmach. Warto też zwrócić uwagę na Josepha Calleię, rodowitego Maltańczyka, który zanim został aktorem, był śpiewakiem operowym. Gdy odpoczywał na Malcie pod koniec lat sześćdziesiątych, otrzymał telegram od Francisa Forda Coppoli, który oferował mu rolę dona Vita Corleone w Ojcu chrzestnym (1972). Musiał jednak odmówić z powodów zdrowotnych.

Szklany klucz opowiada o powiązaniach polityki ze światem przestępczym. Mający niechlubną przeszłość polityk próbuje zerwać z dawnym życiem, by zdobyć legalną władzę. Śledztwo w sprawie śmierci syna senatora ujawnia prawdziwe oblicze ludzi z jego otoczenia. Wychodzą na wierzch ludzkie słabości, ale też wzmacniają się charaktery. Poprzez nowe doświadczenia człowiek zyskuje mądrość, zwiększa swoją odporność na ból i rozczarowanie. Uczy się rozpoznawać, kto jest godny zaufania, a kto dwulicowy. Przede wszystkim uczy się otwierać drzwi w taki sposób, by nie zniszczyć klucza, który pozwoli mu zamknąć pokój, chroniąc się w ten sposób przed kłopotami.

Paul Madvig, polityczny gracz, tak mówi o swoim nowym wspólniku: „On właściwie dał mi klucz do swojego domu”. Jego asystent Ed Beaumont ostrzega: „To jest szklany klucz. Uważaj, by nie pociął dłoni”. Metaforyczny tytuł powieści Hammetta daje do myślenia. Szklany klucz symbolizuje mroczną drogę, na której czekają bolesne rozczarowania i zdradzieckie pułapki. To droga, która niszczy ludzką psychikę. To także czyn, którego nie można cofnąć, oraz doświadczenie, którego nie da się zapomnieć. Morderstwo jest właśnie takim czynem – nieodwracalnym, powodującym poważne konsekwencje oraz traumę do końca życia. Ze względu na kruchy materiał szklany klucz może zostać łatwo uszkodzony. Jeśli go uszkodzisz, to nie otworzysz drzwi, by uciec od kłopotów. Relacje pomiędzy bohaterami są tutaj kruche jak szkło. Związki, przyjaźnie i sojusze wiszą na włosku, niewiele trzeba, by się rozpadły. Trudno o lojalność w tym świecie, każdy jest egoistą i traktuje ludzi jak narzędzia do osiągnięcia własnych korzyści.

3. Tajemnicza dama (1944), reż. Robert Siodmak

ang. Phantom Lady

Świetny literacki pierwowzór dał możliwość stworzenia czegoś więcej niż tradycyjnego kryminału.

Cornell Woolrich – piszący pod pseudonimem William Irish – był wówczas jednym z najpopularniejszych amerykańskich pisarzy. W samych latach czterdziestych zekranizowano aż czternaście utworów tego autora, a i tak najsławniejsze adaptacje powstały później: Okno na podwórze (1954, reż. Alfred Hitchcock) i Panna młoda w żałobie (1968, reż. François Truffaut). Powieść Woolricha Phantom Lady (wyd. 1942) ukazała się w polskich księgarniach pod tytułem Pani Widmo. Dla piszącego te słowa jest to jeden z najciekawszych literackich kryminałów. Spory udział w powstaniu tej adaptacji miała Joan Harrison, zatrudniona w 1943 w wytwórni Universal jako producentka. Miała wpływ na scenariusz, którego autorem jest Bernard C. Schoenfeld. Jej nazwisko kojarzy się z Alfredem Hitchcockiem – od 1933 była jego sekretarką, współpracowała z nim także jako scenarzystka.

Joan Harrison mogła zainteresować się tą historią, gdyż na pierwszym planie mamy tu sekretarkę stopniowo wychodzącą z cienia. Podejmuje ona walkę z czasem, by oczyścić z zarzutu morderstwa swojego szefa, zanim dojdzie do egzekucji. Mężczyzna został oskarżony o uduszenie żony krawatem. Ma alibi, które okazuje się niewiarygodne, gdyż towarzysząca mu w noc morderstwa tajemnicza dama zniknęła jak widmo i nikt jej nie pamięta. Sekretarka Carol Richman niczym zjawa dręczy świadków, by poznać prawdę albo chociaż znaleźć jakieś wskazówki, które ją doprowadzą do rozwikłania tej tajemniczej sprawy. Jej zawziętość przyczynia się do śmierci kilku osób. Tak rodzi się femme fatale. Kierowana przez miłość kobieta pozostaje nieczuła wobec tych, którzy ją zawiedli.

Wspaniałą rolę zagrała Ella Raines – przez długi czas jest bardzo oszczędna w wyrażaniu emocji, ale wkrótce wybucha, bo jej frustracja i gniew osiągają szczyt. Ciekawą postać wykreował Franchot Tone (Bunt na Bounty, 1935) – pojawia się dopiero po upływie czterdziestu pięciu minut, by zaprezentować portret paranoika. Z jego ust padają następujące słowa: „Och, jak interesująca może być para rąk. Potrafi wydobyć melodię z klawiatury fortepianu. Z kawałka gliny może uformować coś pięknego. Jest w stanie przywrócić życie umierającemu dziecku. Tak, para rąk może uczynić wiele dobrego. Jednak ręce przyczyniają się także do strasznegoa. Potrafią niszczyć, sprawiać ból, nawet zabijać”. Robert Siodmak, twórca kilku żelaznych klasyków z dziedziny thrillera (Kręte schody, Zabójcy, Mroczne zwierciadło), również i w tym zapomnianym obrazie zaprezentował zdolność do kreowania nastrojowych opowieści. Świetny literacki pierwowzór dał mu możliwość stworzenia czegoś więcej niż tradycyjnego kryminału. Powstała opowieść z drugim dnem, z której wyłania się pesymistyczna diagnoza na temat ludzkiej natury. Jest to również pięknie oprawione i część pochwał należy kierować w stronę autora zdjęć Woody’ego Bredella (jego najsłynniejszy film to inne noir, Zabójcy z 1946).

Ostatnio dodane