Muzyka filmowa

ANALIZA MUZYCZNA KILL BILL

Autor: Jacek Lubiński
opublikowano

Przystępując do tego tekstu pragnę zaznaczyć, iż nie jest to typowa analiza, która ma na celu ukazanie konkretnej roli danego utworu w danej scenie, jego budowy, itp., itd. Jest to raczej kompletny spis wszystkich utworów, jakie znalazły się w obu woluminach Kill Bill wraz z przyległościami i kilkoma ciekawostkami. W tekście staram się unikać spojlerów (m.in. dlatego bohaterkę Umy Thurman nazywam wciąż tak samo), jednak zawczasu ostrzegam, że jeśli ktoś filmów nie widział – to może się „naciąć”…

(Strony 1 – 3 Vol.1; strony 4 – 6 Vol.2.)

ANALIZA MUZYCZNA KILL BILL: VOL.1

1. Film rozpoczyna Nancy Sinatra i jej „Bang Bang (My Baby Shot Me Down)”, która tym samym staje się najbardziej kojarzonym utworem z tym obrazem, czymś w rodzaju motywu przewodniego. Zresztą sam utwór możemy jeszcze usłyszeć i później – w scenie, gdy The Bride wchodzi do baru Hattori Hanzo. Wybór tej piosenki reżyser skwitował słowami: „Myślę, iż będzie wam bardzo ciężko słuchać tej piosenki po obejrzeniu filmu, nie myśląc przy tym o The Bride leżącej w kaplicy. To właśnie miałem w głowie sześć lat temu, kiedy wymyślałem Kill Bill. Razem z całą historią wpadłem na pomysł użycia tej piosenki w napisach początkowych”. Piosenkę skomponował Sonny Bono w 1966 roku. Wersja, którą znamy z filmu, jest jedną z wielu (wcześniej wykonywał ją m.in. Stevie Wonder), choć bodaj najlepszą i najbardziej znaną ze wszystkich, a dla wielu przebijającą oryginał śpiewany przez Cher. Warto też wspomnieć o bardzo popularnej swego czasu wersji włoskiej, którą wykonała niejaka Dalida (naprawdę Yolande Christina Gigliotti) – wielbiona szczególnie w Europie i na Bliskim Wschodzie piosenkarka egipska, a także aktorka i Miss Egiptu 1954.

2. Idąc dalej tropem chronologicznym, kolejnym utworem, jaki słychać (bardzo słabo, ale jednak) w filmie jest „Music Box Dancer” Franka Millsa. Tę przyjemną muzyczkę przywodzącą na myśl stare furgonetki z lodami (lodziarki?) słyszymy w momencie, gdy The Bride parkuje auto przed domem Vernity Green. Melodię tę naprawdę ciężko wychwycić właśnie ze względu na to skojarzenie, a także minimalny fragment, jaki został użyty. I choć na moment powraca ona w jednej ze scen tuż po pojedynku, to wciąż pozostaje nierozpoznana. Jest to zresztą pierwszy fragment, którego użycia w filmie nie rozumiem, a i nie jest to jakkolwiek uzasadnione. Cieszę się jednak, że mogłem ją dorwać na nieoficjalnym soundtracku, bo jest to bardzo przyjemna muzyczka. Jest to autorska praca Millsa, a pierwszy raz ujrzała światło dzienne w albumie, który muzyk sam nagrał i wydał w połowie lat 70-tych. Sam utwór zauważony został w 1979 roku przez firmę Polydor Records, która też wydała singiel oraz album z tymże przebojem. Jest to największe dokonanie Millsa, gdyż „Music Box Dancer” znalazł się w pierwszej piątce instrumentalnych przebojów Ameryki roku 79 właśnie. Także oba wydania były bestsellerami – singiel dotarł na 3 miejsce ówczesnej listy przebojów, a album na miejsce 21.

3. Kiedy nasza filmowa bohaterka po raz pierwszy widzi Vernitę, obraz staje się czerwony, a my możemy usłyszeć bardzo denerwującą melodię. To fragment „Ironside” Quincy Jonesa. Jest to motyw przewodni serialu z 1967 roku pod tym samym tytułem. Tarantino użył tylko tego konkretnego fragmentu, za to zrobił to trzykrotnie. Tym samym jest to najczęściej słyszana w filmie melodia – oprócz tej sceny ilustruje także inną, w której The Bride zauważa Sophie w damskiej toalecie w Domu Błękitnych Liści oraz gdy widzi Elle z Buddem przy jego przyczepie (już w drugiej części).

4. W samochodzie szeryfa Earla McGrawa, który przybywa na miejsce zbrodni, w radiu przygrywa sympatyczny rock’n’roll, który ustaje dopiero po tym, jak jego syn (zarówno filmowy, jak i w prawdziwym życiu) wykonuje specyficzny gest ręką. To „That Certain Female” Charliego Feathersa. Piosenka ta pochodzi z jego albumu „Uh Huh Honey” z 1968 roku. I choć sam album cieszył się sporym powodzeniem w tamtych czasach, to sama piosenka została nieco zapomniana. Ale od czego mamy Tarantino!

5. Z tego samego roku, co „That Certain Female” pochodzi także następna w kolejności melodia, „Twisted Nerve” samego Bernarda Herrmanna, nadwornego kompozytora Hitchcocka. Ten kawałek pochodzi jednak z filmu Roya Boultinga o tym samym tytule. W filmie natomiast ma chyba jedno z lepszych wejść, bo zaczyna gwizdać go Elle Driver vel Darryl Hannah podczas przygotowań do zakończenia żywota The Bride leżącej w szpitalu.

6. Według oficjalnego soundtracku powinienem teraz opisać „The Grand Duel” Bacalova. Nic z tego, bowiem w samym filmie mamy wcześniej jeszcze dwie inne melodie. Każdy, kto pamięta scenę z Buckiem, z łatwością przypomni sobie także świetną melodię z momentu, kiedy ten wchodzi do szpitalnej sali i widzi nieprzytomnego faceta (martwego?), którego przyprowadził tu wcześniej, aby ten „poużywał” sobie na The Bride, której z kolei nie ma tam, gdzie być powinna. Scenę tę opisuje „7 Note In Nero”, za którą odpowiada Fabio Frizzi & Vince Tempera. Melodia ta pochodzi z włoskiego filmu Lucio Fulciego (pod tym samym tytułem oczywiście) z roku 1977. Po polsku tytuł przetłumaczono jako Siedem czarnych nut i jest to jeden z lepszych i równocześnie mniej znanych filmów tego reżysera operującego w gatunku gore, wczesny slasher. Jak się okazuje, także w Kill Bill muzyka spełniła swe zadanie w 100%.

7. Kolejną melodią jest „Truck Turner” samego Isaaca Hayesa ze sceny ucieczki i trafienia na „Cipkowóz”. Jest to piosenka z filmu o tym samym (a jakże!) tytule z 1974 roku, w którym twórca zagrał także rolę tytułową. Film z czasów blacksploitation cieszył się dość sporym uznaniem wśród jego odbiorców, a co za tym idzie – piosenka również. Także i Tarantino musiało się spodobać, bo oprócz „Truck Turner” pożyczył do filmu jeszcze inne dokonanie Hayesa.

8. Najpierw jednak wspomniany wcześniej „The Grand Duel”, lecz w dwóch odsłonach, bo właśnie dwa razy pojawia się w obrazie. Tarantino jednak bardzo sprytnie połączył obie odsłony i można uznać je za jedną. Oto bowiem w scenie, w której The Bride próbuje poruszyć dużym palcem u nogi słychać „The Grand Duel, M10”, a zaraz potem, w początkach sekwencji anime a.k.a. opowieści o O-Ren Ishii mamy „The Grand Duel (Parte Prima)”. Samą melodię niektórzy zapewne znają ze spaghetti westernu z 1972 r. z Lee Van Cleefem w roli głównej, pod tytułem The Grand Duel (czemu mnie to nie dziwi) a.k.a. Storm Rider. Odpowiada za nią oczywiście Luis Enriquez Bacalov, a tytuły obu fragmentów odpowiadają dokładnie tym na oryginalnym soundtracku z The Grand Duel (tyle że są po angielsku a nie po włosku).

9. Idąc dalej sekwencją anime, napotykamy scenę, w której ojciec O-Ren zostaje zabity. Tutaj użyty został kolejny legendarny fragment spaghetti westernu, „I Lunghi Giorni Della Vendetta” („Long Days Of Vengeance”) Armando Trovajoli. Jest to motyw przewodni z tegoż filmu (oczywiście z tym samym tytułem) z 1966 roku.

10. O-Ren dorasta, zostaje zabójczynią. Przykład tego, jak dobra jest w swoim fachu bardzo trafnie ilustruje powrót Isaaca Hayesa i jego „Run Fay Run”. Tym razem jest to utwór z filmu Uomini duri (Three Tough Guys) z roku 1974, który Hayes zrealizował zaraz po Truck Turner. Raz jeszcze pokusił się także o zagranie jednej z ról w tymże obrazie.

Ostatnio dodane