Publicystyka filmowa
Najbardziej SZOKUJĄCE ŚMIERCI w „GRZE O TRON”
W „GRZE O TRON” śmierć czai się za każdym rogiem. Zaskakujące zgony i emocjonalne dramaty, które wstrząsnęły widownią.
Jeśli grasz o tron, wygrywasz albo umierasz. Nie ma ziemi niczyjej. Te słowa Cersei z pierwszego sezonu dobrze zapowiadały, czego będziemy świadkami w serialu. Gra o tron słynie z tego, że trup ściele się w niej gęsto, a zginąć może dosłownie każdy, bo scenarzyści nie uznają czegoś takiego jak „plot armor” najpopularniejszych postaci. Wielokrotnie czyjaś śmierć okazywała się całkowitym zaskoczeniem, wielokrotnie też wyciskała łzy z oczu – a bywało i tak, że dawała satysfakcję. Które zgony wstrząsnęły widownią najmocniej?
W rankingu nie uwzględniłam tych bohaterów, których uśmiercono poza kadrem i na których śmierć nie mamy namacalnych dowodów (Syrio Forel, Blackfish). Nie brałam także pod uwagę tych bohaterów, którzy umarli, ale nie umarli (ekhem, Jon Snow). Aha, zapomniałabym – WIELKIE SPOILERY.
25. Rickon staje się zwierzyną Ramsaya
Szkoda, że twórcom nie chciało się poświęcić większej uwagi najmłodszemu ze Starków. Jego śmierć sprawia wrażenie pośpiesznie i po macoszemu domkniętego wątku: jakby Rickon był niczym więcej niż kolejnym nadprogramowym charakterem, którego trzeba usunąć przed ostateczną rozgrywką. Dziwne, że jego smutny los nie wpłynął mocniej na Sansę i Jona – to w końcu ich najmłodszy braciszek. Z tych względów właśnie Rickon jest u mnie najniżej w rankingu. Mimo wszystko dla widzów, którzy pamiętają pierwsze sezony i małego Rickona, ładunek emocjonalny tej sceny pozostaje duży.
24. Lysa Arryn przekonuje się, że Littlefinger jej nie kocha. Ponieważ nie ma on serca.
Poetic justice: Lysa Arryn wylatuje przez te same Księżycowe Drzwi, przez które wespół ze swym porąbanym synalkiem tak lubiła wysyłać na śmierć niewinnych ludzi. Siostra Catelyn należała do najbardziej irytujących postaci w serialu, a przecież budziła też nasze współczucie (niemała w tym zasługa genialnej aktorki). Była tylko marionetką w rękach Littlefingera, stopniowo pogrążającą się w coraz większym szaleństwie. Przy okazji, skoro temat Littlefingera już wypłynął, to chciałam jasno i wyraźnie zaznaczyć, że jego śmierci nie uświadczycie w moim zestawieniu.
Sposób, w jaki scenarzyści pozbyli się Baelisha, nie był ani szokujący, ani zaskakujący, ale po prostu głupi, głupi i jeszcze raz głupi. Gdyby to był ranking najgłupszych śmierci w serialu, ooo, wtedy byłby to pewny kandydat do podium.
23. Zbyt szybki koniec pięknej dzikuski
Hardhome jest moim ulubionym odcinkiem w całej Grze o tron. Jon Snow wyrusza za Mur z Nocną Strażą, by zabrać ze sobą możliwie największą liczbę dzikich, gromadzących się ze strachu przed Innymi w tytułowym porcie. Wśród ludzi zza Muru, którzy uczestniczą w rozmowach z Czarnymi Braćmi, jest i Karsi: charyzmatyczna kobieta, której dzieci zostały zabite i ożywione przez Białych Wędrowców. Kiedy chwilę później ludzie zostaną zaatakowani przez Innych, Karsi zginie z rąk własnych dzieci, chodzących trupów nierozpoznających matki. A kiedy Nocny Król podniesie ręce w słynnej, końcowej scenie na moście, to oczy martwej kobiety zapalą się na niebiesko… Los Karsi dobrze oddaje grozę położenia dzikich. To także kolejny dowód na niezwykłą sprawność, z jaką twórcy serialu piszą pełnokrwiste postaci: nawet te epizodyczne.
22. Myrcella
Kolejna postać, którą rzadko mogliśmy oglądać na ekranie, a której śmierć nas przejęła. Delikatna i subtelna Myrcella stała się ofiarą wielkiej polityki. Została otruta przez Ellarię i Żmijowe Bękarcice w imię dziwnie pojętej zemsty na Lannisterach. Przed śmiercią księżniczka zdążyła jednak we wzruszającym monologu wyjawić Jaimemu, że wie, iż to on jest jej ojcem. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że wszystko, co niewinne, nie ma większych szans w świecie Gry o tron.
21. Renly zabity przez cień brata
Jedna z niewielu stricte paranormalnych śmierci w serialu. Renly, najmłodszy brat króla Roberta, został zamordowany przez cień, który na oczach Davosa urodziła Melisandre (to dopiera była zryta scena). Ojcem „dziecka” Czerwonej Kapłanki był Stannis, a motywem zbrodni: usunięcie niewygodnego pretendenta do tronu. Tym samym Stannis stał się bratobójcą, a nie był to ostatni raz, kiedy przyczynił się do śmierci członka własnej rodziny… Szkoda Renly’ego, bo chociaż nie miał żadnych praw do tronu, który chciał odebrać starszemu bratu, to był z niego sympatyczny chłopak i urodzony lider.
20. Lord dowódca Mormont zabity przez własnych ludzi
Jest coś strasznie smutnego w śmierci Starego Niedźwiedzia. Na samym końcu odwrócili się od niego jego właśni ludzie, z których rąk zginął. Wszystko, o co walczył i w co wierzył, okazało się nieosiągalne. Wiele można wyczytać z gasnących oczu Mormonta. Złość na głupotę braci z Czarnej Straży. Ból, jaki staremu dowódcy zadała tak perfidna zdrada. Szok, bo nie tak miała potoczyć się wędrówka za Mur. Przede wszystkim jednak na twarzy Mormonta odmalowuje się przerażenie, kiedy mężczyzna uświadamia sobie, że po jego śmierci Nocna Straż pójdzie w rozsypkę i nikt nie stanie przeciwko dzikim: nikt nie stanie też przeciwko Innym…
19. Ramsay zjedzony przez własne psy
Ramsay Bolton był chyba najbarwniejszym czarnym charakterem Gry o tron. Przy jego sadyzmie Joffrey prezentował się co najwyżej jak najniegrzeczniejsze dziecko w przedszkolu. Bękart Roose’a Boltona to zło wcielone. Co prawda jego śmierć nie była równie makabryczna i wymyślna, jak tortury, które zadawał Theonowi, ale sam fakt, że w końcu nastąpiła, wystarczył, by dać choć namiastkę sprawiedliwości w tym pokręconym świecie. A już najbardziej cieszy fakt, że katem Ramsaya stała się jego ofiara: Sansa Stark.
18. Matthos pochłonięty przez dziki ogień
Mathos, syn Davosa, dał się poznać jako dobry, pracowity, trochę nieśmiały chłopak. Posłuszny swojemu ojcu, Cebulowemu Rycerzowi i swojemu królowi, Stannisowi. Właśnie został kapitanem swojego pierwszego statku i miał całe życie przed sobą. Dziki ogień zakończył to życie już na samym początku bitwy nad Czarnym Nurtem. Błyskawiczność i bezceremonialność tej śmierci pokazuje, jak nieokiełznanym i okrutnym żywiołem jest wojna. Przyjęcie perspektywy prostego żołnierza sprawia, że wybuch dzikiego ognia jest czymś więcej niż tylko efektowną sceną. Staje się oskarżeniem.
17. Strzała Jona kończy życie Króla za Murem
Król za Murem po przegranej bitwie z połączonymi siłami Nocnej Straży i króla Stannisa nie zgadza się klęknąć przed najstarszym żyjącym Baratheonem. Nie chce, by jego ludzie zostali wmieszani w południową politykę i cudze interesy, by stali się pionkami w czyjejś grze. Wybiera śmierć. Ta jest jednak wyjątkowo bolesna, bo przychodzi z rąk Melisandre – a ona nie ścina głów, tylko pali ludzi żywcem. Mance jest dumny i królewski: do momentu, kiedy pokrywają go płomienie. Wtedy zaczyna wyć. Jon Snow, nie mogąc patrzeć na jego cierpienie i upokorzenie, posyła w kierunku przywódcy dzikich samotną strzałę. To piękny, humanitarny gest, a także wyraz szacunku dla przeciwnika, który przez moment był dla Jona wodzem.
16. Polliver nie rozumie, że Ogar chce zjeść kurczaka. I źle na tym kończy.
Wymiana zdań między Ogarem i Polliverem należy do najsłynniejszych dialogów z udziałem tego pierwszego. Ogar się nie cacka: chce zjeść każdego pieprzonego kurczaka w tej gospodzie i żaden prostak na usługach Lannisterów mu w tym nie przeszkodzi. Fuck the king. To jednak nie on, a Arya zabija Pollivera. Robi to dokładnie w taki sam sposób, w jaki on wcześniej zamordował jej przyjaciela, Lommy’ego (za co Starkówna dołączyła żołnierza Lannisterów do swojej szeptanej przed snem listy). Zabójca dzieci i kat ubogich wieśniaków zostaje sprowadzony do roli swojej własnej ofiary.
15. Maester Luwin żegna się z podopiecznymi
Maester Luwin to kolejna nieco zapomniana, ale wspaniała postać. To ten łagodny staruszek wychowywał Brana i Rickona po tym, jak ich rodzice i brat wyruszyli na Południe. To on trwał w Winterfell w czasie, gdy zaatakował je Theon Greyjoy, i patrzył, jak jego wychowanek zabija ludzi, którzy byli dla niego jak rodzina. Luwin przeżył wiele, nie przeżył jednak Boltonów. Scena, w której umiera pod czardrzewem, żegnając się z Rickonem i Branem, a także wydając pośpieszne polecenia Oshy, należy do wyjątkowo wzruszających.
14. Cersei z rozkoszą pije wino, gdy jej wrogowie płoną żywcem
Margaery Tyrell była moją ulubioną kobiecą bohaterką: ceniłam jej błyskotliwość i inteligencję. Młoda królowa nie przypuszczała jednak, że Cersei w swej żądzy zemsty posunie się do wysadzenia w powietrze wielkiego budynku pełnego ludzi. Gdy jako pierwsza zorientowała się, że coś jest nie tak, nie chcieli jej słuchać ani Wielki Wróbel, ani jej brat i ojciec. Pełne napięcia osiem minut poprzedzające wybuch to jedna z najlepiej zmontowanych i pomyślanych sekwencji w całej Grze o tron. Wyjątkowości i paradoksalnego piękna tej scenie dodaje jak zawsze bezbłędny score Djawadiego.
Utwór Light of the Seven wyróżnia się na tle innych kompozycji ze ścieżki dźwiękowej tym, że jego bazowymi instrumentami są pianino i kościelne organy: niewykorzystywane przy typowym dla serialu surowym, „pierwotnym” brzmieniu.
13. Arya podaje Walderowi Freyowi danie, które najlepiej smakuje na zimno
Arya spełniła daną samej sobie obietnicę: pomściła brata i matkę. Trening w Domu Czerni i Bieli nie zdołał odebrać jej tożsamości. Zemsta, jaką przygotowała dla lorda Bliźniaków, nie jest szczególnie makabryczna czy bolesna. Jest taka jak on sam: ohydna, obrzydliwa i podstępna. Arya pod postacią służącej nakarmiła Freya pasztetem z jego własnych synów, by następnie wyjawić, kim tak naprawdę jest i poderżnąć mu gardło. Przyznajcie się: wy też z niecierpliwością czekaliście na tę scenę.
12. Olenna ma wiadomość dla Cersei
Powiedz Cersei, że to ja zabiłam Joffreya. Czyli jak odchodzić z przytupem i podniesioną głową, będąc otoczoną przez wrogów i zmuszoną do samobójstwa. Królowa Cierni nie miała w serialu wiele czasu antenowego, ale i tak stała się dla widzów uosobieniem klasy, sarkazmu i inteligencji. Świetnie napisane kwestie i aktorskie umiejętności Dianny Rigg dały bodaj najciekawszą ze wszystkich postaci trzeciego planu. Monolog, który kieruje do Jaimego Lannistera tuż przed wypiciem trucizny, to jedna z najwspanialszych scen z udziałem Olenny.
11. Dracarys!
Żadna scena z udziałem Daenerys nie była równie zajebista jak ta, w której przejmuje Nieskalanych i rozkazuje im spalić Astapor. W późniejszych sezonach Drogon urósł i zabijał o wiele groźniejszych przeciwników niż złośliwy sprzedawca niewolników, ale to właśnie wtedy, jako malutki smoczek, udowodnił widzom, że stanowi siłę, z którą należy się liczyć. Świetnie pomyślany podstęp: czy tylko ja mam wrażenie, że w późniejszych sezonach zdolności strategiczne Dany jakoś tak… zmalały? Spójrzcie, jak pewna swego i majestatyczna była w tej scenie. Prawdziwa władczyni.
10. Otruty Joffrey
Nie brakuje takich, dla których śmierć najgorszego dziecka w historii telewizji nie okazała się dostatecznie satysfakcjonująca. Powiedzmy szczerze – gówniak za mało cierpiał. Zakrztusił się, zaczął dusić, no i po sprawie. Jak na serialowe warunki jego śmierć można by wręcz nazwać luksusową. Za całe wyrządzone zło Joffreyowi należały się dłuższe tortury albo choćby jakieś upokorzenie. Kiedy wyłączymy jednak wewnętrznego sadystę, to dostrzeżemy, że żaden bohater Gry o tron nie wyglądał w chwili zgonu równie okropnie. Zawsze to jakieś pocieszenie. Purpurowa i pokryta żyłami twarz króla Westeros błyskawicznie stała się memem.
9. Smoka też można zabić
Odcinek szósty siódmego sezonu jest w wielu miejscach nielogiczny, nie można mu jednak odmówić rozmachu. Punkt kulminacyjny – Daenerys przybywająca ze smokami za Mur, by ocalić otoczonego przez Innych Jona – zachwyca efektami specjalnymi i podniosłą muzyką. To także w tym odcinku udowodniono Matce Smoków, że nie jest niepokonana. Nocny Król okazał się mistrzem rzucania magicznym oszczepem i zabił jedno z jej dzieci: Viseriona. I każdemu widzowi zrobiło się smutno, bo smoki to w końcu zwierzęta, a na ich cierpienie, jak wszyscy wiemy, patrzy się na ekranie najtrudniej.
8. Tywin Lannister, namiestnik królestwa, zastrzelony w wychodku
Śmierć, na którą długo byłam zła – tak w książce, jak w serialu. Tywin był zbyt ciekawą postacią, by zdejmować go ze sceny tak szybko, jego potencjał fabularny nie został w pełni wykorzystany. Mógł jeszcze namieszać, porozstawiać wszystkich po kątach swoją charyzmą… cóż, serial przyzwyczaił nas do tego, że idzie na wspak naszym oczekiwaniom, a śmierć może spotkać dosłownie każdego. Tyrion, strzelając z kuszy do wypróżniającego się ojca, z impetem zakończył czwarty sezon. Zdaniem niektórych zakończył także najlepszy okres Gry o tron.
7. Korona dla króla Viserysa
O tym, że Viserysa tak w sumie to mi żal, pisałam już w innym zestawieniu. Obojętnie jednak, czy uważamy brata Daenerys za zarozumiałego dupka, czy za biednego szaleńca, to musimy zgodzić się z jednym – zginął efektownie jak mało kto. Egzekucja wykonana przez khala Drogo miała w sobie okrutną przewrotność: w końcu władca Dothraków podarował Targaryenowi to, o czym ten marzył, czyli koronę. Inna sprawa, że wykonaną z płynnego, rozgrzanego do tysięcy stopni Celsjusza złota… Z innej beczki: wszystko wskazuje na to, że w świecie Martina złoto topi się znacznie szybciej i łatwiej niż w naszym.
Chemicy komentujący serial zaprzeczają – a każdy posiadający odrobinę oleju w głowie przyzna im rację – jakoby złoto dało się stopić przez trzymanie go przez chwilkę w zawieszonym nad wątłym ogniskiem rondelku. Hmm, może magiczne zdolności Daenerys przyspieszyły cały proces?
6. Ygritte po raz ostatni mówi nic nie wiesz, Jonie Snow
Postronny obserwator mógłby skomentować scenę śmierci Ygritte następująco: klisza kliszę kliszą pogania. I jeszcze to sentymentalne ujęcie na sam koniec: mężczyzna tuli do siebie martwą kobietę, a chociaż znajduje się w samym sercu walki, to nikt go nie zabija, bo przecież jest głównym bohaterem i potrzebuje czasu na opłakanie ukochanej. No i co z tego? Kogo to obchodzi? Razem z Jonem Snow kochaliśmy tę rudą dzikuskę, mocniej z każdym odcinkiem. Ygritte to jedna z najfajniejszych postaci w serialu, jej śmierć była prawdziwym ciosem. Co może nas po nim pocieszyć? Na przykład świadomość, że Rose Leslie i Kit Harrington są parą w prawdziwym życiu: w pewnym sensie jest to happy end dla historii Jona i Ygritte.
5. Shireen pada ofiarą fanatyzmu rodziców
Wyżej, pisząc o śmierci Viseriona, stwierdziłam, że na ekranie najciężej patrzy się na cierpienie zwierząt. Poprawka, jest coś jeszcze gorszego: krzywda dzieci. Shireen była jednym z niewielu bohaterów Gry o tron, których można by nazwać w pełni pozytywnymi. Inteligentna, słodka i dobra dziewczynka nie miała w życiu łatwo: została zeszpecona przez szarą łuszczycę, rodzice traktowali ją oschle. Jej jedynym przyjacielem był Davos, którego uczyła czytać. Co zrobiła z tym kochanym dzieckiem Czerwona Kapłanka? Spaliła je na stosie jako ofiarę ku powodzeniu nadchodzącej bitwy… Zobaczymy, czy Martin przewidział dla córki Stannisa równie makabryczny los co scenarzyści serialu – w książkach Shireen jeszcze żyje.
4. Oberyn zmiażdżony przez Górę
Oberyn Martell z przytupem wszedł w czwarty sezon i… z przytupem z niego wyskoczył. Nie oglądaliśmy go długo, ale zdążył nas zaczarować swoją zaczepną charyzmą. No i stoczyć jeden z najlepszych pojedynków w całym serialu (w moim prywatnym rankingu znajduje się on na drugim miejscu; zaraz za potyczką Brienne vs Ogar). To walka pełna nerwów – w końcu na szali jest życie Tyriona, a i kwestia pomszczenia pamięci siostry Oberyna zaczęła nas obchodzić. Cieszymy się, kiedy Góra, potwór w ludzkiej skórze, zostaje śmiertelnie raniony. Niestety, Martin napisał dla tego pojedynku znacznie bardziej przewrotny, okrutny wynik. Oberyna zgubiła jego własna pewność siebie…
3. Hodor holds the door
Być może najsmutniejsza śmierć w całym serialu. Hodor, wielki stajenny potrafiący wypowiadać wyłącznie własne imię, okazał się ofiarą magicznych zdolności Brana. Będąc młodym chłopakiem, przypadkowo zobaczył moment własnej śmierci: wszystko przez to, że Bran przebywał w jego wspomnieniach. Przez całe późniejsze życie miał powtarzać jak mantrę skróconą wersję ostatnich usłyszanych słów: polecenia hold the door, trzymaj drzwi. I kiedy przyszła na to pora, trzymał drzwi do samego końca, przeciwko nawale Innych… Przepiękny motyw Północy autorstwa Ramina Djawadiego nigdy nie brzmiał równie przejmująco, jak w tej właśnie scenie.
2. Krwawe gody
Symbol całego serialu i jeden z najsłynniejszych momentów w historii telewizji. Fanów GoT można podzielić na dwie kategorie: na tych, którzy nie mieli odwagi obejrzeć tej sceny po raz drugi, i na tych, którzy co jakiś czas odczuwają potrzebę, by ją sobie odświeżyć. W którym momencie wy zaczynacie płakać? (I nie kłamcie, że nie płaczecie) Kiedy odgłosy beztroskiej weselnej zabawy milkną i rozlegają się ponure dźwięki Deszczy Castamere? Gdy Arya przygląda się gasnącym oczom wilkora jej brata? Gdy Talisa dostaje ciosy w ciężarny brzuch? A może kiedy Roose Bolton wbija sztylet w pierś Robba, przekazując mu pozdrowienia od Lannisterów? Dla mnie takim krytycznym momentem jest rozpaczliwa przemowa Catelyn i jej końcowy, bezradny krzyk po śmierci syna. Michelle Fairley powinna była dostać za swój występ w trzecim sezonie wszystkie możliwe nagrody.
1. Boromir traci głowę
Śmierć, od której wszystko się zaczęło. Większość z was pewnie przyznałaby pierwsze miejsce krwawym godom, dla mnie jednak zawsze należeć będzie ono do Neda Starka. To jego egzekucja stanowiła katalizator wydarzeń. To ona była pierwszym tak dużym szokiem i to ona ustanowiła standardy serialu. Od czasu, kiedy zły król bezceremonialnie ściął głowę głównemu pozytywnemu bohaterowi, widzowie wiedzieli już, że w niesprawiedliwym, brutalnym świecie Gry o tron zdarzyć może się wszystko. Można tylko polemizować, czy śmierć Neda Starka była niespodziewana: w końcu grał go Sean Bean, a to powinno wystarczyć za spoiler.
Ósmy, ostatni sezon Gry o tron z pewnością przyniesie kolejne śmierci. Pozostaje trzymać kciuki za to, by scenarzyści oszczędzili naszych ulubieńców. Na razie piszcie w komentarzach, które sceny śmierci najbardziej was zaszokowały lub zasmuciły.
