Wywiad

ŚWIAT NIE BYŁ JESZCZE GOTOWY NA SPE3D. Wywiad z Jasonem Patrikiem, Keanu Reevesem i Sandrą Bullock

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

O trzeciej części przeboju kina akcji, jego wpływie na karierę aktorską, o marzeniach reżyserskich i perspektywach wprowadzenia Spe3d na ekrany kin opowiadają nam Sandra Bullock, Jason Patric i Keanu Reeves.

Czym dla was jest Spe3d? Czy to ważne dzieło w waszym dorobku?

Jason Patric: Po kiepskim wyniku, jaki uzyskało Speed 2, bardzo chciałem pokazać widzom, że w tej serii wciąż tkwi potencjał. Bolało mnie to, że sequel nie został właściwie zrozumiany ani przez publikę, ani przez krytyków. Przecież to było wielkie, niemal epickie kino! Świat nie był chyba jednak jeszcze na nie gotowy, dlatego w Spe3d postanowiliśmy skorzystać ze sprawdzonych rozwiązań i zgłosiliśmy się do Keanu. Każdy z ekipy wiedział, że to może być nasze opus magnum.

Gdy zadzwonił do mnie Jan de Bont z propozycją zagrania w Spe3d, nie wahałem się ani chwili.

Keanu Reeves: Nie mogłem zagrać w Speed 2, bo grałem wtedy w kapeli Dogstar i, cóż, muzyka była dla mnie wówczas ważniejsza. Trochę potem żałowałem, bo pierwsza część filmu wyszła nam całkiem spoko, a sequel zrobił nieciekawy wynik, ale wiedziałem, że nadejdzie czas, gdy będę mógł przyczynić się do ponownego sukcesu tej serii. Gdy zadzwonił do mnie Jan de Bont z propozycją zagrania w Spe3d, nie wahałem się ani chwili. Tym bardziej, że zaproponował całkiem zacną sumkę, hehe.

Sandra Bullock: Wiesz, jak się ma i Oscara, i Złotą Malinę, to trochę inaczej patrzy się na swój dorobek. Wystąpiłam w Spe3d, by domknąć trylogię i zakończyć pewien rozdział w mojej karierze. Świetnie pracowało mi się na planie zarówno z Keanu, jak i Jasonem, więc byłam cholernie ciekawa, jak będzie nam się współpracowało we trójkę.

Ale jednak nie wszystko poszło po Waszej myśli. O problemach z realizacją Spe3d krążą legendy.

JP: Gdy próbujesz zmienić oblicze kina, musisz liczyć się z tym, że napotkasz trudności. Nawet Orson Welles miewał kłopoty z dokończeniem swych filmów.

KR: To, co działo się na planie, to był prawdziwy rollercoaster. Nie przypominam sobie drugiego takiego filmu – praca na planie Spe3d to była istna partyzantka. W pewnym momencie nie wiedzieliśmy, czy następny dzień zdjęciowy w ogóle się odbędzie. Szczytem amatorszczyzny było natomiast kręcenie niektórych scen w naszych prywatnych mieszkaniach, ale wiedzieliśmy, że robimy coś wyjątkowego, więc nie straciliśmy zapału nawet wówczas, gdy obiecane przez de Bonta pokaźne sumki okazały się bujdą.

SB: Nie przywykłam do bycia swoją własną charakteryzatorką, ale nie miałam nic przeciwko robienia sobie makijażu do filmu własnymi kosmetykami. Ba! Malowałam nawet statystki, bo okazało się, że z puderniczką radzę sobie całkiem nieźle.

JP: Pamiętam nawet, jak Keanu zatrzasnął się w swojej przyczepie – w sumie była to nasza wspólna przyczepa, pożyczona od byłej żony mojego stryjka, ale to był akurat wtorek, a we wtorki przyczepę zajmował K. – i nie mieliśmy kasy na ślusarza. Wtedy z pomocą przyszedł nam scyzoryk, jaki ukradłem Willemowi Dafoe na planie Speed 2. Widzisz? To wszystko się łączy! Przeznaczenie, stary.

Mam pytanie do Jasona. Po rezygnacji Jana de Bonta musiałeś zastąpić go na stanowisku reżysera – to był twój reżyserski debiut. Trafił ci się od razu bardzo trudny plan. Nie miałeś chwil zwątpienia?

Nigdy. Ja zawsze wiedziałem, że Speed to tak naprawdę moje dziecko, że sequel byłby wielkim hitem, gdyby Jan posłuchał kilku moich reżyserskich wskazówek. Ale spokojnie czekałem na swój czas i wreszcie nastał. Oczywiście okoliczności mogłyby być lepsze, ale wiesz – darowanemu koniowi, itd. Zresztą to też przeznaczenie – w gwiazdach było zapisane, że mam nakręcić Spe3d i zrobiłem to, pomimo przeciwności. Poradziłem sobie świetnie i to, że nie jestem dziś wielkim reżyserem, spowodowane jest tylko i wyłącznie dystrybucyjnym losem trzeciej części serii.

No właśnie – gdy wydawało się, że rynek VHS to dystrybucyjna pustynia, casus Spe3d udowodnił, że tkwi w nim sporo magii. Spodziewaliście się, że wasz film przyczyni się do renesansu kaset wideo?

JP: Do dziś dostaję listy dziękczynne od dystrybutorów VHS i właścicieli wypożyczalni kaset wideo. Okazuje się, że wielu z nich ponownie otworzyło swoje biznesy dzięki naszemu filmowi! Nieoficjalnie dowiedziałem się, że ok. 80% kaset zakupionych po premierze Spe3d służyło do przygotowania pirackich kopii filmu. Osiemdziesiąt procent! Słyszałeś kiedyś o czymś podobnym?

KR: Ze względu na nasz film wydobyłem z piwnicy mój magnetowid – leżał przykryty deską surfingową z Na fali i kawałkiem blachy z autobusu, który prowadziłem w Speed. W środku wciąż tkwiła kaseta z Johnny Mnemonic! Ponoć magazyn VHS Today reaktywował się tylko ze względu na Spe3d, a dzięki sukcesowi naszego filmu na czarnym rynku wideo do dziś na całym świecie odbywają się publiczne pokazy. Ty jesteś z Polski, prawda? Odzywali się do nas goście od was, bodajże VHS Hell, ale byliśmy dla nich za drodzy.

SB: Poszłam kiedyś na taki publiczny pokaz incognito – odbywał się za nieczynnym lokalem Dunkin Donuts w Minneapolis. To było w Halloween, a ja założyłam mundur z Człowieka demolki i na szczęście nikt mnie nie poznał. Na pokazie ludzie krzyczeli z zachwytu przez cały seans – zwłaszcza na scenie miłosnej Jasona i Keanu – a na koniec odbyła się owacja na stojąco. Potem fani ułożyli ołtarzyk z naszymi podobiznami, zapalili znicze i tańczyli wkoło jak Indianie. Dla takich chwil warto robić filmy.

Wspomniałaś o TEJ scenie miłosnej. Muszę o to zapytać Keanu i Jasona: w jaki sposób podeszliście do realizacji tej sceny? Nie baliście się, że ta jednoznacznie homoerotyczna sekwencja zaważy na Waszej dalszej karierze?

JP: Jestem między innymi aktorem – bo jako prawdziwy artysta realizuję się na wielu polach – a jako aktor musisz być przygotowany na wyzwania. Także na takie, które wymagają pomachania wackiem przed kamerą. Ja to rozumiałem i wszedłem w to bez problemu, ale z Keanu było trochę trudniej.

Sam film nie wyrządził szkód na moim wizerunku, ale zagranie w tej scenie kosztowało mnie kilka dodatkowych sesji z terapeutą.

KR: Wiesz, kobiety mnie kochają, a ja to lubię i trochę bałem się, że, no cóż, przestaną mnie kochać, a zacznę się podobać facetom. No i to drugie rzeczywiście się spełniło – zostałem Człowiekiem Roku magazynu „Gay OK”, a kampania „Once a homo, always a homo” prosiła mnie, żebym został jej twarzą. Nie chciałem jednak zbyt głęboko w to zabrnąć i odmówiłem. Sam film nie wyrządził szkód na moim wizerunku, ale zagranie w tej scenie kosztowało mnie kilka dodatkowych sesji z terapeutą. Teraz już jest OK, a miejsce na liście 10 najwspanialszych scen erotycznych w historii kina wynagradza ten wysiłek.

SB: Ja trochę zdziwiłam się, że w scenie erotycznej pomiędzy Jackiem (bohater grany przez Keanu Reevesa – przyp. red.) a Alexem (Jason Patric) przewidziano też udział mojej postaci, ale niby czemu kobieta nie może nakręcać się oglądaniem gejowskiego seksu? Nasz film był przełomowy pod względem obyczajowości i nakręcone wtedy ujęcia wciąż są odważniejsze niż jakieś Brokeback Mountainy czy Życia Adeli. Warto pamiętać o tym, że to Spe3d jako pierwsze pokazało widzom na całym świecie, co to znaczy dobry gejowski seks.

Nie mogę nie zapytać – czy Spe3d trafi wreszcie na ekrany kin? Widzowie na całym świecie zasługują na to, żeby obejrzeć film tak, jak został zaprojektowany, czyli w 70 mm.

JP: Cieszę się, że tak mówisz. Wielu największych reżyserów Hollywood chciało doprowadzić do tego, by Spe3d otrzymało dystrybucję kinową. Steven Spielberg chciał nawet firmować je swoim nazwiskiem, byle tylko wpuścić nasz film do kin, ale obawiałem się, że ludzie mogą nigdy nie dowiedzieć się prawdy o tym, kto był prawdziwym twórcą Spe3d. Długo nie udawało się dobić targu z żadnym dystrybutorem kinowym, ale gigantyczny sukces na czarnym rynku wideo sprawił, że otrzymaliśmy tysiące ofert z całego świata. Na razie najwyższa stawka to 150 milionów dolarów za prawa do dystrybucji, ale czujemy, że jesteśmy w stanie uzyskać znacznie więcej. Na negocjacje wysyłamy Keanu we wcieleniu Johna Wicka, wtedy oferta idzie w górę o 20%. (śmiech)

KR: Harvey Weinstein powiedział mi niedawno, że żałuje, iż nie zainwestował w Spe3d, bo przy ogromnym sukcesie tego filmu zbledłyby wszystkie zarzuty o molestowanie. Jest w tym trochę racji: nie na darmo finał trylogii nazywany jest Obywatelem Kane’em kina akcji. Jasona ochrzczono natomiast mianem Mesjasza rynku VHS i absolutnie zgadzam się z tym określeniem. Mam jednak nadzieję, że uda nam się wprowadzić film tam, gdzie jego miejsce, czyli do kin. Wstępne prognozy to lipiec 2024 roku.

SB: Ależ to byłby wspaniały prezent na moje 60. urodziny!

Ostatnio dodane