Technologia

SHOWMAX debiutuje w Polsce – jest dobrze, chociaż…

Autor: Paweł Kuraś
opublikowano

Pamiętacie w jaki sposób, pod koniec zeszłego roku, zadebiutował w naszym kraju Amazon Prime Video? Nie było to specjalnie głośne wydarzenie – serwis odblokował się na nasz kraj, do mediów rozesłano oficjalną notkę, media serwis zlustrowały i portal powoli buduje ofertę, która już na starcie miała zdecydowanie dużo braków. Inaczej na nasz rynek postanowił wejść mający swoje korzenie w Południowej Afryce ShowMax…

Serwis ten w przeciwieństwie do do swoich międzynarodowych konkurentów postanowił zadebiutować w naszym kraju głośno i z ofertą nacechowaną mocno polskimi produkcjami. Stąd też platforma firmuje się popularnym ostatnio Uchem prezesa z Robertem Górskim w roli głównej, przejęła prawa dystrybucyjne i odtąd premiery kolejnych odcinków będą miały miejsce właśnie w ShowMax (będzie on nadal dostępny bezpłatnie na YouTube, jednak z kilkudniowym opóźnieniem). Oprócz tego do wypromowania platformy w naszym kraju zaangażowano ciekawy z polskiego punktu widzenia duet – a byli to Patryk Vega i Ewan McGregor w wyprodukowanym specjalnie dla serwisu filmie Czerwony punkt, który kręcony był pod koniec ubiegłego roku w Warszawie (a więcej o nim w tym tekście Jacka Lubińskiego).

Jak z ofertą filmowo-serialową?

Zaskakująco dobrze. Od samego początku ShowMax zaoferował widzom pozycje dostępne z polskimi napisami i lektorem (który, mimo kontrowersyjności używania tej formy spolszczania, ma w naszym kraju całkiem spore grono popleczników), a w przypadku produkcji dla dzieci możemy skorzystać ze zdubbingowanej ścieżki dźwiękowej. Oferta jest bardzo szeroka – od razu na starcie możemy przebierać w takich serialowych propozycjach jak Dexter, House, Incorporated czy Rodzina Borgiów, a z dłuższych produkcji możemy liczyć na całą serię Mission Impossible, Szybkich i wściekłych, Transformers (choć niektórzy z pewnością woleliby, żeby zakopać te filmy gdzieś na pustyni w dalekim Meksyku), filmografię Woody’ego Allena ze Śmietanką towarzyską na czele, oprócz tego z głośniejszych tytułów dostrzec można jeszcze World War Z czy serię Jak wytresować smoka. Oczywiście to tylko wybrane pozycje i najlepiej sprawdzić samemu, czy całościowy repertuar pokrywa się z naszym gustem filmowym.

Operator stawia też mocno na polskie produkcje – w serwisie już dostępne są takie filmy jak Bogowie, Body/Ciało, Miasto 44, seria Pitbull czy Służby specjalne. W najbliższym czasie, dzięki podpisanym już umowom z polskimi dystrybutorami (m.in. Kino Świat) do oferty dołączą kolejne rodzime produkcje – na liście zapowiadanych w najbliższym czasie produkcji znajdziemy choćby Planetę Singli czy Smoleńsk. Z zapowiedzi wynika, że produkcje będą ukazywać się w przyzwoitym tempie i nie trzeba będzie czekać na nie latami. Oby nie były to tylko puste słowa…

ShowMax ma zamiar również rozwijać rodzime produkcje własne – a pracę nad nimi zaczął już od samego początku wspomnianymi Czerwonym punktem i serią Ucho prezesa. Pracuje także nad kolejnymi produkcjami – obecnie na etapie montażu jest etiuda Ksiądz Wojtka Smarzowskiego, której premiera zapowiadana jest na 22 marca, właśnie na „antenie” platformy.

W serwisie pojawią się też specjalne playlisty stworzone przez gwiazdy – na sam początek możemy oglądać filmy zaproponowane przez Patryka Vegę i Ewana McGregora, które to mają stanowić uzupełnienie standardowego systemu rekomendacji opartego na oglądanych przez nas do tej pory produkcjach, co może być ciekawą propozycją w sytuacji, gdy nie możemy się zdecydować, w czyim towarzystwie spędzić dzisiejszy wieczór.

Z oferty ShowMax możemy korzystać w tej chwili zarówno w przeglądarce internetowej, za pośrednictwem urządzeń mobilnych z systemami Android i iOS, a także przez Apple TV, Android TV (a więc dzięki temu przez dużą część nowoczesnych telewizorów), telewizory LG i Samsunga, a także za pomocą urządzenia Chromecast. W aplikacjach mobilnych dostępny jest tryb offline, który pozwala na pobranie wybranych przez nas tytułów (maksymalnie 25) i oglądanie ich później bez łączenia się z globalną siecią, co jest dobrą opcją na zaoszczędzenie kilku gigabajtów przed planowaną podróżą.

Jeżeli ten artykuł zaczynał brzmieć zbyt pięknie i zaczynaliście podejrzewać, czy nie został on opłacony przez decydentów platformy, to wyprowadzę was z błędu – gdyż mam do serwisu bardzo poważne zastrzeżenie: maksymalna oferowana jakość obrazu to zaledwie 720p! I taka rzecz ma miejsce w 2017 roku, gdzie Netflix coraz bardziej poszerza swoją ofertę w 4K, a telewizory o tej rozdzielczości zaczynają coraz częściej kosztować poniżej dwóch tysięcy złotych. Na takich ekranach, a nawet na ekranach o rozdzielczości 1080p taki obraz będzie wyglądał po prostu nie najlepiej i dla purystów w dziedzinie jakości oglądanego wideo może to okazać się barierą nie do przejścia.

Na całe szczęście, oszczędności w ruchu serwerowym, na które pokusił się serwis, nie oferując najwyższych możliwych rozdzielczości, nie poszły prosto do kieszeni właścicieli, a przekładają się również na oszczędności w kieszeniach użytkowników – nielimitowany dostęp do całej oferty wiąże się z opłatą 19,90zł miesięcznie, dając nam możliwość przypisania pięciu urządzeń do konta i oglądania treści jednocześnie na dwóch z nich. Przed zakupem serwis oferuje też 14-dniowy okres próbny, w którym można zapoznać się z ofertą i sprawdzić na własnych oczach, czy serwis spełnia nasze oczekiwania.

Taka cena bardziej przypomina koszt dostępu do usług muzycznych (podobną kwotę płaci się za miesięczny dostęp do streamingowej platformy muzycznej Spotify), więc pozwolę sobie w takich okolicznościach przymknąć oko na kwestię rozdzielczości i liczyć, że sytuacja poprawi się w przyszłości. Moim zdaniem, serwis jako całość broni się bardzo przyzwoicie i to już w momencie startu, oferta filmowa jest różnorodna, a Polska nie została potraktowana po macoszemu i nie została wrzucona „do jednego wora” razem z setką innych krajów, zdejmując jedynie blokadę regionalną.

Mnie przekonali, jakie jest wasze zdanie na temat nowej platformy?

Ostatnio dodane