FURY, THE

MUZYKA: John Williams
ROK PRODUKCJI: 1978
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 43:40 min.


01. MAIN TITLE
02. FOR GILLIAN
03. VISIT ON THE STAIRS
04. HESTER'S THEME AND THE HOUSE
05. GILLIAN'S ESCAPE
06. THE SEARCH FOR ROBIN
07. DEATH ON THE CAROUSEL
08. GILLIAN'S VISION
09. DEATH ON THE CAROUSEL AND END TITLES
10. EPILOGUE



Film "The Fury" na podstawie książki Johna Farris'a, powstał w drugiej połowie dekady lat 70-tych, a więc w okresie, w którym wielką popularnością cieszyły się obrazy wiążące pobożne i paranormalne wątki, wbrew wszelkiej logice, zahaczające o absurdalność. Ponadto film Briana De Palmy został zrealizowany po ogromnym sukcesie "The Exorcist" oraz "The Omen", co było dodatkowo niesprzyjającą okolicznością. W początkowych założeniach warstwy muzycznej do "The Fury" miał być Bernard Herrmann, z którym B. De Palma współpracował już przy okazji "Obsession" (1976). Niestety śmierć kompozytora przeszkodziła w realizacji wcześniejszych założeń. Swoją szansę dostał więc John Williams, opromieniony sukcesem "Close Encounters of the Third Kind" (1977) oraz "Stars Wars" (1977), który miał być kontynuatorem wizji muzycznej Bernarda Herrmann'a, ustalonej z Brian'em De Palma jeszcze podczas pracy nad "Obsession". Podkład muzyczny został podzielony na 10 tematów scenicznych, które utrzymane są w bardzo podobnym, niezwykle rozbudowanym brzmieniu. Całość otwiera "Main Title" - nie jest to jednak jakoś szczególnie wyrazisty motyw przewodni. To mało charakterystyczne, ale dobra (miejscami nawet bardzo dobra) część kompozycji, w której dominują instrumenty smyczkowe. Podobnie jest w drugim temacie, który jest jednak bardziej dynamiczny i zdecydowanie bardziej wymowny. Sposób wykorzystania sekcji smyczkowej żywo przypomina sposób w jaki dysponował tym elementem Bernard Herrmann. Utwór 3 - "Visit on the Stairs" - to kontynuacja wątku rozpoczętego w "For Gillian". Te dwa tematy sceniczne są do siebie tak podobne, że gdyby nie było pomiędzy nimi pauzy miałbym spore problemy ze zorientowaniem się, że to kolejna część ilustracji. Ponownie jest więc bardzo dramatycznie, a przy tym bardzo dynamicznie, z ogromnym bodźcem emocjonalnym. Kolejny motyw "Hester's Theme and the House" wprowadza zwodnicze "uspokojenie", wciąż jednak właściwa wymowa nie ulega zmianie. I tak aż do utworu nr 8 "Gillian's Vision" (jedynie "The Search For Robin" oraz "Death on the Carousel" wykonywane są miejscowo mniej dynamicznie). Dopiero kolejny temat sceniczny - "Death on the Carousel and End Titles" zmienia wyraźnie formę brzmienia. To niezwykle zaskakujący utwór w postaci kapitalnie zaaranżowanego nieładu, który stopniowo zmierza do wielkiej kulminacji. Połączony jest przy tym z "End Titles" o tym samym podkładzie melodycznym co otwierający "Main Title". Całość zamyka temat "Epilogue" będący kompilacją fragmentów wcześniejszych motywów muzycznych, w krótszych bądź dłuższych rozwinięciach i w typowym dla Johna Williams'a stylu.

Okres pomiędzy 1977 a 1982 rokiem to najlepsze lata kariery kompozytora J. Williams'a... Miał wtedy największą motywację do ciągłej pracy, która przekładała się bezpośrednio na powstające doskonała ścieżki dźwiękowe - wspominane już "Close Encounters of the Third Kind" (1977) i "Stars Wars" (1977), ponadto "Superman" (1978), "Empire Strikes Back" (1980), a także "Raiders of the Lost Ark" (1981). Kompozycja do "The Fury" nie jest tak znakomitym przedsięwzięciem, aby umieścić ją pośród wyżej wymienionych. Nie mniej jednak to dobra ścieżka z ciężkim, ale wymownym tematem przewodnim, całym szeregiem wzmagającym napięcie półtonów oraz celowym nieładem i zwykłym hałasem w jednym z motywów scenicznych - oczywiście nie w takim wymiarze, jak w przypadku muzyki do filmów grozy klasy B lub niżej. To rozbudowana, napisana na dużą orkiestrę narracja, która mimo wszystko zawiera mnóstwo nawiązań do specyficznej twórczości Bernarda Herrmann'a. Varese Sarabande i John Williams dostarczają widzowi i słuchaczowi muzyczny odpowiednik pewnej formy przerażenia, swego rodzaju intrygi, ładnie zrównoważone przez elegancję kompozycji i ciekawe brzmienia w spokojniejszych obszarach.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI