CAT O' NINE TAILS, THE

MUZYKA: Ennio Morricone
ROK PRODUKCJI: 1971
WYTWÓRNIA: Dagored Red
CZAS TRWANIA: 39:00 min.


01. NINNA NANNA IN BLU (TITOLI)
02. 1970
03. SOTTINTESI
04. PARABOLA DEL PARADOSSO
05. PARANOIA PRIMA
06. PARANOIA SECONDA
07. DISSOCIAZIONE
08. DISSOCIAZIONE SECONDA
09. PASSEGGIATA NOTTURNA
10. METAFORA FINALE
11. PLACCAGGIO
12. PASSEGGIATA NOTTURNA
13. PLACCAGGIO
14. IL GATTO A NOVE CODE
15. NINNA NANNA IN BLU



Ennio Morricone to kompozytor, który podczas swojej wieloletniej kariery stykał się z niemal każdym gatunkiem muzyki filmowej. Pisał ilustracje do dramatu, komedii, obrazów akcji, obrazów wojennych oraz oczywiście do horroru. W przypadku tego ostatniego rodzaju kompozycji bywało różnie. Ogólnie jednak pan Morricone radził sobie w tym obszarze, a jego interpretacje były przynajmniej przeciętne ("The Bird With The Crystal Plumage"), całkiem dobre ("Exorcist 2: The Heretic"), albo nawet bardzo dobre ("The Thing"). Zdarzały się jednak ilustracje, które swoim poziomem odbiegały od wymienionych przykładów. Takim przedsięwzięciem jest niewątpliwie ścieżka dźwiękowa do filmu Dario Argento "Cat O'Nine Tails". Ta kompozycja prezentuje dwa oblicza. Pierwsze to stosunkowo porządna, wymowna i bardzo klimatyczna muzyka, która w odpowiedni sposób oddaje nastrój filmu. Bazuje na różnego rodzaju tajemniczych odgłosach i szarpanych dźwiękach odpowiednio oddziałując na zmysły słuchacza. Druga natomiast to już niestety prawdziwa kakofonia z pogranicza kryminału, dramatu, thrilleru i kina science-fiction. Muzyka ma w tych fragmentach tak chaotyczne brzmienie, że burzy równowagę całej warstwy muzycznej, a ich nieprecyzyjność wskazuje na brak jakiejkolwiek koncepcji czy założeń w stosunku do końcowego efektu. Brak ciągłości kompozycji, nie wiadomo w którym kierunki zmierza dany temat sceniczny. Dźwięki są urywane w połowie, niedokończone, bez kulminacji czy wyraźnie zaznaczonego początku i końca. Nie ma mowy o jakiejkolwiek stabilizacji czy ugruntowanej estetyce. Ponadto wszystkie współbrzmienia wykazują tak dużą rozbieżność do właściwej warstwy muzycznej, że zaczynają działać na zasadzie odrębnych ustępów, a przecież ich zadaniem jest wspomaganie głównej linii melodycznej. Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie można wyszczególnić tych tematów scenicznych, które prezentują zdecydowanie gorszy poziom od pozostałych. W przekroju całości porządne brzmienia mieszają się z tandetnymi, co skutecznie uniemożliwia cierpliwe wysłuchanie kompozycji Ennio Morricone. Gdyby ta ścieżka dźwiękowa była jedynie rozwinięciem niektórych motywów muzycznych i nie ocierała się takwyraźnie o istną kakofonię, byłaby to całkiem dobra ilustracja do horroru z uwzględnieniem innych gatunków filmowych.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI