W okresie filmu niemego orkiestra na planie filmowym była zjawiskiem powszechnym, a jej zadanie polegało na wprowadzeniu aktorów w stosowny nastrój. Uważa się, że praktykę tę zapoczątkował D.W. Griffith podczas realizacji filmu "Judith Of Bethulia" (USA, 1914), chociaż Blanche Sweet, gwiazda z tego filmu, nie przypominała sobie, by w czasie zdjęć do filmu towarzyszyła jej muzyka. W rzeczywistości muzyka została wprowadzona na plan filmowy w okresie późniejszym, przez pierwszą kobietę-reżysera, Alice Guy. Posłużyła się ona muzyką gramofonową podczas realizacji filmu "Życie Chrystusa" ("La Vie de Christ"; Francja, 1906), by tym sposobem pomóc aktorom w wyrażaniu swoich emocji. Z czasem praktyka ta przyjęła karykaturalną formę. W roku 1927 prasa doniosła, iż Grecie Garbo nie wystarczała sama tylko muzyka, wobec czego zażyczyła sobie, żeby na planie towarzyszył jej również śpiewak. Do studia zaproszono więc solistę, który z towarzyszeniem orkiestry wykonywał przez megafon serenady. Inna wymagająca gwiazda stała się przyczyną jeszcze większego zamieszania, choć nie z własnej woli. Podczas wojny toczącej się między Polą Negri i Glorią Swanson, których osobliwości były zbyt przytłaczające, by gwiazdy mogły zgodnie egzystować w jednej wytwórni, reżyser Glorii Swanson, Allan Dwan, wynajął 70-osobową orkiestrę dętą, aby zagłuszała hałasy dobiegające z sąsiedniego planu Poli Negri, dając jednocześnie polskiej aktorce do zrozumienia, że powinna nieco powściągnąć swój ognisty temperament.


Greta Garbo   Pola Negri   Gloria Swanson


W innym jeszcze przypadku muzyka odegrała rolę stymulującą, nadmiernie podnosząc ego aktora, co w przykry sposób odbiło się na jego dalszej karierze. Erich von Stroheim wydał polecenie, by orkiestra wykonywała hymn Austro-Węgier, ilekroć na planie pojawi się Anton Wawerka, grający rolę cesarza Franciszka Józefa w filmach "Karuzela" ("The Merry-Go-Round"; USA, 1922) i "Marsz Weselny" ("The Wedding March"; USA, 1929). Obyczaj ten wyszedł nawet poza mury wytwórni i przez jakiś czas wszystkie hollywoodzkie restauracje witały Wawerkę hymnem, gdy tylko przekroczył ich progi. Aktor tak przyzwyczaił się do królewskiego traktowania, że przeżył załamanie, gdy ukończono zdjęcia do "Marsza Weselnego" i odebrano mu cesarskie przywileje.

POWRÓT DO WYBORU
STRONA GŁÓWNA "MUZYKI"