Tak jak to już było pisane w części pierwszej przez naszą byłą koleżankę, muzyka odgrywa bardzo ważną rolę w filmach. Dzięki niej przetaczające się po ekranie zwykłe obrazy stają się prawdziwym filmem, a widz dzięki niej ma usprawnioną drogę do wciągnięcia się w fabułę i klimat danego filmu. W dzisiejszych czasach muzyka filmowa nie jest już tylko zwykłą muzyką będącą tłem dla filmów, jest to osobny dział kultury filmowej, który posiada własnych nieugiętych fanów. Na szczęście ja do nich należę i jestem z tego dumny. Kiedyś jadąc tramwajem, słuchałem głośno jakiegoś motywu filmowego, wstydziłem się, ze ktoś może mnie wyśmiać za dźwięki tego typu. Ściszyłem walkmana. Później tego szczerze żałowałem i postanowiłem, że od tej pory nikt ani nic mnie nie zniechęci do słuchania tego typu muzyki i nie będzie mnie obchodzić zdanie innych. To jest mój świat, to jest moja muzyka! (to był ostatni raz kiedy jechałem tramwajem :). Ja również mam swoich ulubionych kompozytorów, a raczej tytuły filmów w których muzyka tych geniuszy została wykorzystana.


Crimson Tide  The Thin Red Line  Rain Man  The Lion King


W mojej ścisłej czołówce najlepszych kompozytorów od zawsze króluje Hans Zimmer. Hans dopiero od niedawna zaistniał na hollywoodzkiej scenie filmowych ścieżek dźwiękowych. Urodził się w Niemczech we Frankfurcie, 12 września 1957 roku. Żonaty, ma dwójkę dzieci. Jak twierdzi inspiracją do pisania jego utworów był soundtrack do filmu pt. "The Mission" ("Misja") Ennio Morricone. Natomiast jego największym fanem oprócz mnie, stał się sam Steven Spielberg po tym jak wysłuchał muzyki do "Crimson Tide" ("Karmazynowy przypływ"). Posiada już spory dorobek nagród i wyróżnień. I tak chyba najważniejszą nagrodą jaką otrzymał był Oscar za "Lion King" ("Król Lew") w 1995 roku. W tym samym roku dostał również nagrodę w Cannes za "Beyond Rangoon". W 1996 roku nie ominęła go również nagroda Grammy za wspomniany "Karmazynowy przypływ". Również nominowany do Oscara za filmy "Rain Man", "Preacher's Wife" ("Żona pastora") i "Thin Red Line" ("Cienka czerwona linia") i do nagrody Grammy za "Driving Miss Daisy". To właśnie dzięki niemu zacząłem słuchać muzyki filmowej, po tym jak obejrzałem film pt. "The Rock" ("Twierdza") do której napisał muzykę. Jego styl jest bardzo łatwy do rozpoznania. Jest mistrzem łączenia muzyki orkiestrowej z muzyką elektroniczną. Kluczem do jego stylu są momenty kiedy to napięcie zaczyna rosnąć, rytm zaczyna przyśpieszać, powoli, powoli, coraz szybciej, szybciej, następuje górowanie, szczytowanie i nagle wszystko się uspokaja, urywa. Chyba każdy kto choć przez chwile słyszał ten motyw, przyzna mi rację - jest to niesamowite przeżycie. Ten charakterystyczny motyw można łatwo wychwycić w filmie pt. "Twierdza" i "Gladiator". Ale wróćmy do samej "Twierdzy". Muzyka nie została napisana tylko przez samego Zimmera. W komponowaniu pomagał mu Nick Glennie-Smith, ale i tak lwią część melodycznej kompozycji stworzył Hans. Dodał charakterystyczne dla siebie dźwięki generowane syntetycznie, wyciszenia i solowe momenty trąbki, fletu. Muzyka w tym filmie wręcz nakręca całą akcję, wtapia się w tło wydarzeń odgrywając bardzo ważną rolę w podtrzymaniu efektu dynamiki i spójności filmu. Miejscami muzyka ta również gra nam na uczuciach do tego stopnia, że aż ciarki przepływają nam po plecach (patrz: końcowa scena wysadzenia Alcatraz). W filmie pt. "Gladiator", styl Hansa nie jest już tak wyraźny, ponieważ skomponował ją razem z inną kompozytorką, Lisa Gerrard. Natomiast w filmie pt. "Cienka czerwona linia", możemy zaobserwować wyraźne odejście od swoich dotychczasowych produkcji. Muzyka w tym filmie jest jak błogostan, wije się niepostrzeżenie dla widza przez prawie trzy godziny, jest spokojna, stonowana, bez głośnych orkiestrowych akordów i sprawia, że film z pozoru wojenny staje się studium psychologicznym żołnierzy walczących w Drugiej Wojnie Światowej. Muzyka ta oddaje doskonale poetyckość i refleksyjny charakter całego filmu. Następnych kompozytorów będę tylko przypisywał do najgłośniejszych i najbardziej znanych według mnie filmów.


Gladiator  Jaws  Mission To Mars  Blade Runner


Vangelis. Człowiek, który przetarł nowe szlaki w muzyce filmowej jest chyba najbardziej, zaraz po Ennio Morricone, uznanym kompozytorem na świecie. Dla mnie największymi dziełami jakie stworzył to te z filmów pt. "Blade Runner" ("Łowca androidów"), "1492: Conquest Of Paradise" ("1492: Wyprawa do raju") i "Bounty" ("Bunt na Bounty"). Jego stylu nie da się opisać. Każda płyta jest inna, nie do przewidzenia, pełna tajemnic, mroku i dziwnym trafem prawie każdy film na którym widnieje napis Vangelis jest na swój sposób kultowy. Następnym już chyba legendarnym kompozytorem jest Ennio Morricone. Niestety miałem okazję do obejrzenia jednego koncertu w telewizji i przesłuchania tylko jednej jego płyty do filmu pt. "Mission To Mars" ("Misja na Marsa"). Płytę tą napisał tylko dlatego, bo prosił go o nią jego bliski przyjaciel Brian de Palma. Z pozoru wydawać by się mogło, że płyta ta może być nieciekawa i o zabarwieniu komercyjnym, ale tak nie jest. Owszem jest trochę "przesłodzona", ale i tak wyczuwamy tu pałeczkę mistrza. Charakterystyczne dla jego stylu są jak zawsze niezastąpione trąbki i organy. I tak utwór "Towards the Unknown" wprowadza nas w ponad ośmiominutową podróż w przestrzeń kosmiczną, przygrywaną organami, niczym z filmu "Odyseja 2001". John Williams także zalicza się do kompozytorów których cenię. Jego specyficzny charakter melodii nie zawsze i nie każdemu się podoba. Jest to spowodowane głównie tym, że Williams bazuje jedynie na słodziutkiej muzyce orkiestrowej. Poza tym dobry pomysł na motyw przewodni nie jest zawsze w pełni wykorzystany. Przykład - film pt. "Jaws" ("Szczęki"), gdzie na początku płyty występuje chyba najbardziej znany w dziejach motyw przewodni, w dalszej części nie występuje ani razu i jest zastąpiony kiczowatą, naciąganą melodią. Podobną sytuację możemy zaobserwować w "Star Wars" ("Gwiezdne wojny"), jednak tutaj możemy odnaleźć więcej wątków muzycznych co znacznie poprawia sytuację. Soundtrackiem, który cenię najbardziej u John'a jest ten z filmu "Jurassic Park". Tutaj kompozytor pokazał swój talent i z bardzo udanym skutkiem podkręcił klimat filmu, nadając mu ton thrillera. Nawet jego słodycze są tu skrócone do minimum, występując jedynie na początku i na końcu filmu. Równie udaną produkcją była ta z filmu "Saving Private Ryan" ("Szeregowiec Ryan").


Star Wars  The X-Files  Jurassic Park  Braveheart


Lubianym przeze mnie jest również Mark Snow, twórca tła muzycznego dla takich seriali jak "The X-Files", "Millennium". Piękna odzwierciedlająca grozę, thriller, a nawet miejscami horror muzyka wspaniale wkomponowuje się w dialogi przeprowadzane między Scully, a Mulder'em, lub jak kto woli między Henry'm, a jego wizjami. A oto reszta soundtracków, które polecam i o których może kiedyś napiszę: James Horner - "Braveheart" ("Braveheart - Waleczne serce"), Wojciech Kilar - "The Ninth Gate" ("Dziewiąte Wrota"), Howard Shore - "The Cell" ("Cela"), składanki: "Desperado", "Pulp Fiction" i oczywiście niepowtarzalny soundtrack z filmu "Heat" ("Gorączka"), o którym była mowa w części pierwszej. Mam nadzieję, że choć w minimalnym stopniu zachęciłem was, czytelnicy, do poznania jednej z najpiękniejszych gałęzi przemysłu filmowego, a tym którzy z muzyką filmową są na "ty" pomogłem w wyborze kolejnych ciekawych propozycji do słuchania. Życzę mile spędzonych chwil z tym z co najlepsze.

e-mail Tekst byłego członka KMF: Grzegorz Adamski - ADAMS
POWRÓT DO WYBORU
STRONA GŁÓWNA "MUZYKI"