Wspólne przedsięwzięcie panów Giorgio Moroder'a i Klausa Doldinger'a to znakomita ilustracja filmowa, stworzona za pomocą czysto orkiestralnej warstwy muzycznej w wykonaniu Graunke Symphony Orchestra, uzupełnionej brzmieniem syntezatora. Jako twórcy widnieją na okładce obaj kompozytorzy, faktem jednak jest, że to Klaus Doldinger napisał większą część muzyki, dyrygował orkiestrą, zaaranżował całość oraz wyprodukował ścieżkę dźwiękową. Rola Giorgio Morodera była odpowiednio mniejsza. Ten tekst nie jest próbą analizy muzyki od strony czysto konstrukcyjne, ponieważ recenzja kompozycji od tej strony znajduje się już na stronie, stanowi jedynie próbę zwrócenia uwagi na najważniejsze tematy sceniczne oraz ich obrazowe odniesienie.


"THE NEVERENDING STORY"


   

To bez wątpienia jeden z największych przebojów drugiej połowy lat 80-tych. Dziś co prawda wzbudza już tylko mieszane odczucia, nie można mu jednak w żaden sposób odmówić melodyjności i doskonałej narracyjnej roli - bardziej w przekroju całości niż w stosunku do jakiś konkretnych filmowych wątków. To najbardziej rozpoznawalny element "The Neverending Story", który przez wiele lat cieszył się niesłabnącą popularnością.

   



"SWAMPS OF SADNESS" i "RUINED LANDSCAPE"


   

Te dwa utwory to najbardziej smutne tematy sceniczne. Towarzyszą na przemian obrazowi od momentu zatonięcia na Bagnach Rozpaczy Artax'a - konia Atrey'u, poprzez spotkanie z Morla (Prastarą Istotą), pościgiem Gmork'a za Atrey'u i nieudaną próbą jego zabicia, aż do sekwencji związanej z przybyciem Falkora - Smoka Szczęścia. Moim zdaniem "Swamps of Sadness" to najlepszy utwór na całej ścieżce dźwiękowej z kapitalnym momentem kulminacyjnym w formie złamania właściwej linii melodycznej w końcowej fazie utworu. Szkoda tylko, że ten temat sceniczny nie jest wiernym odzwierciedleniem części kompozycji wykorzystanej we wspomnianym fragmencie filmu. Mam na myśli przede wszystkim brak partii chóralnych, które towarzyszą muzyce od pierwszego ukazania nieba, na które spogląda tonący Atrey'u, i z którego nadleci Falkor.

   



"IVORY TOWER"


   

To z kolei zdecydowanie najbardziej podniosły i intrygujący temat sceniczny, ilustrujący tytułową Wieżę z Kości Słoniowej - siedzibę Cesarzowej. Ten utwór to także rozwinięcie wszystkich tych fragmentów, które są tylko pośrednio związane z Ivory Tower. Przede wszystkim jednak odnosi się do pierwszego ujrzenia Wieży oraz do końcowej sekwencji filmu, gdy Atrey'u i Falkor lecą pośród zgliszczy zniszczonej krainy Fantazji, a ich oczom ukazuje się ocalała siedziba Cesarzowej. Ilekroć słucham tego motywu muzycznego zadziwia mnie jego konstrukcja. To naprawdę twórcze wykorzystanie syntezatora, który w połączeniu z pewnymi współbrzmieniami powoduje niezwykły przebieg muzyki.

   



"THE AURYN"


   

W przekroju całości "The Auryn" jest bardzo ważnym tematem scenicznym. To fragment filmu gdy w Ivory Tower oczekują na przybycie wielkiego wojownika, który ocali krainę Fantazji. Później pojawia się Atrey'u, muzyka urywa swój przebieg, by po stosunkowo krótkim dialogu ponownie pełnić rolę narracji - Atrey'u dostaje Auryn, który ma go chronić, i który ma być jego przewodnikiem.

   



"MIRROGATE - SOUTHERN ORACLE"


   

To moim zdaniem najlepszy obok "Swamps of Sadness" temat sceniczny całej ścieżki dźwiękowej. Pojawia się on w całej sekwencji związanej z Południową Wyrocznią, czyli od momentu gdy Atrey'u i prof. Engwook obserwują próbującego przejechać przez bramę rycerza, poprzez otwierające się oczy Sfinksów, śmierć rycerza i cały dalszy ciąg wydarzeń. Ten utwór nie ma jednego, określonego poziomu emocjonalnego. Od niezwykle niespokojnej linii melodycznej, przez stopniowo wzrastające apogeum po muzyczną radość i ulgę. Czyli zgodnie z przebiegiem fabuły i co najważniejsze takiej formie w jakiej został użyty w filmie (w odróżnieniu od wspominanego "Swamps of Sadness").

   



"GMORK"


   

Po najbardziej podniosłym ("Ivory Tower") i najbardziej smutnym ("Swamps of Sadness") nadszedł czas na najbardziej dramatyczny w wymowie temat sceniczny, który ilustruje główne spotkanie Atrej'u oraz Gmork'a - wysłannika i sługi Nicości. Oprócz samego spotkania wykorzystany jest również w kontekście ich rozmowy, końcowej konfrontacji, śmierci Gmorka i w początkowej fazie nadejścia Nicości. Jego krótkie fragmenty są także narracją w kilku innych częściach filmu, nie związanych bezpośredni z Gmorki'iem.

   



"HAPPY FLY" i "BASTIAN'S HAPPY FLY"


   

Te dwa tematy sceniczne to najbardziej radosne i optymistyczne utwory. Odnoszą się tylko do dwóch fragmentów filmu - przelotu Atrey'u na Falkorze oraz do końcowej sekwencji filmu, gdy Bastian i Smok Szczęścia przenoszą się na chwilę do realnego świata.

   



Te wszystkie utwory, które wymieniłem to najważniejsze tematy sceniczne w funkcji skrótowej narracji fabuły. To także najlepsze wymownie części kompozycji. Duet Klaus Doldinger - Giorgio Moroder stworzył naprawdę niesamowitą ścieżkę dźwiękową, która zadziwia we wszystkich aspektach składających się na warstwę muzyczną. Trzeba jednak zwrócić uwagę na pewien błąd konstrukcyjny, który wynika z zupełnie innego rozmieszczenia w stosunku do przebiegu fabuły. Zaburza to nieco ciągłość i nie pozwala na pełne muzyczne odtworzenie zapamiętanego obrazu. Jednak nie stanowi to aż tak dużego problemu. Zresztą dla wszystkich tych osób (w tym mnie), dla których ten film jest ostoją dzieciństwa, ta wspaniała muzyka pozwala poczuć "to" jeszcze raz i jeszcze raz powrócić pamięcią do beztroskiego okresu, w którym "Neverending Story" był ucieczką do świata, o którym każdy z nas na pewno kiedyś pomyślał. Nie wszyscy jednak potrafią się do tego przyznać. A szkoda, ponieważ w dzisiejszych czasach, w których wszyscy gdzieś się spieszą, taka kraina jak Fantazja naprawdę przestaje istnieć w naszych wyobrażeniach...

e-mail Autor tekstu i zdjęć: Paweł Łudzeń - GRUBY
POWRÓT DO WYBORU
STRONA GŁÓWNA "MUZYKI"