Urodzony 29 marca 1943 roku w Grecji Vangelis to obecnie jeden z najbardziej znanych kompozytorów muzyki filmowej. Oczywiście Vangelis to pseudonim artystyczny. Jego prawdziwe nazwisko to Evangelos Papathanassiou. Tak ugruntowaną pozycję w obszarze tego gatunku muzyki, kompozytor zawdzięcza niezwykłej pomysłowości, nieszablonowości i oryginalności. Vangelis to Multiinstrumentalista, producent nagrań, który sam wszystko aranżuje, wykorzystując jedynie stworzone wcześniej tło, przy wykorzystaniu klasycznej orkiestry symfonicznej. To tło jest "szkieletem", na którym komponuje całą pozostałą resztę, już przy wykorzystaniu instrumentów elektronicznych i wszelkiego rodzaju syntezowanych brzmień, będących podstawą jego dotychczasowej twórczości. To właśnie te elementy są składowymi jego niezwykłych kompozycji, które cechuje ponadto klasyczna elegancja i nastrojowość, oraz doskonała forma utworów, o ciągle zaskakującej formie wariacyjnej i perfekcyjnej linii melodycznej, często inspirowanej innymi gatunkami muzycznymi, począwszy od jazzu, a na folklorze różnych stron świata kończąc. Dziś można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie muzyka filmowa pozwoliła temu greckiemu artyście na niebywałe rozwinięcie warsztatu i osiągnięcie kompozytorskich wyżyn. Bo to, że jest on w tej chwili jednym z najbardziej docenianych twórców tego gatunku nie ulega najmniejszej wątpliwości. Według wielu krytyków i znawców muzyki filmowej największe dzieło muzyczne tego greckiego kompozytora to muzyka właśnie do "Blade Runner". Vangelis nie tylko stworzył samą muzykę, ale także przygotował ścieżkę dźwiękową i samodzielnie ją wyprodukował. Powstała dzięki temu doskonała kompozycja do doskonałego obrazu. Wielkie, poruszające i ponadczasowe dzieło muzyczne, które idealnie uzupełnia i realizuje reżyserskie założenia Ridley'a Scotta. Zadziwiająca struktura muzyczna o nieprawdopodobnych zwrotach brzmieniowych i ogromnej dawce emocji, które towarzyszą widzowi lub słuchaczowi w zaznaczaniu konkretnych i przełomowych fragmentów. Vangelis w perfekcyjny sposób wykorzystał te fragmenty "Blade Runnera", które z założenia miały sprawić na widzu największe wrażenie. Spotęgowane dodatkowo muzyką są "wyrywane" z konwencji całego filmu, osiągając tym samym miano kultowych. Pieczołowicie dopracowany każdy, najmniejszy nawet detal sprawia, że te kulminacyjne momenty filmu są jeszcze bardziej wyraziste, zmuszając nas niekiedy do refleksji, oraz nasuwając cały szereg różnego rodzaju wątpliwości. Zresztą warto dokładniej przeanalizować kilka fragmentów muzycznych ilustrujących jedne z najważniejszych scen w filmie.

Pierwszym takim fragmentem jest już sam początek, czyli kompozycja otwierająca całą historię ("Main Titles"). Niesamowicie - można powiedzieć - mroczny kawałek, tajemniczy i dość przytłaczający, ciężki, który wprowadza widzów w dość skomplikowaną i specyficzną atmosferę filmu i wcale nie łatwą fabułę. Lecz po chwili zmienia się linia melodyczna, ubogie z początku instrumentarium zaczyna się "wzbogacać" o charakterystyczne dla Vangelisa dźwięki - jakby przeciągłe, syntezowane, nienaturalne fragmenty muzyczne, znane choćby z poprzedniego dzieła tego kompozytora, a mianowicie ilustracji do filmu "Rydwany Ognia". Ta zmiana zasadniczo służy jednemu celowi - wyrażeniu jakby fascynacji, a jednocześnie skrytego żalu wobec Los Angeles przyszłości.


  


Przy okazji początkowych scen "Blade Runner", warto wspomnieć o scenie lotu na posterunek, a potem dalszej, powietrznej podróży do korporacji Tyrella. Gdy tylko Deckard, wraz z Gaffem wznoszą się w powietrze - po raz kolejny nasz słuch uraczą dość podobne do poprzedniej ilustracji dźwięki. Jednak tym razem wyraźniej słychać podkład muzyczny, gdyż tutaj wysuwa się on na pierwszy plan. Vangelis utworem tym idealnie obrazuje fascynację nad światem przedstawionym. Nowoczesne, elektroniczne dźwięki służą ukazaniu rozwiniętej techniki i przyszłościowej konstrukcji całego miasta - drapacze chmur, wielkie reklamy, świetlne neony... Ale za tym wszystkim kryje się jakby niedostrzegalna, a właściwie "niedosłyszalna" nutka żalu. Bowiem wszystko przeszyte jest ciemnością, wszystko jest tu ponure, przygnębiające i mało ludzkie. Zatem mamy tu pewnego rodzaju konflikt; kontrast, który Vangelis perfekcyjnie ilustruje - fascynacja nowoczesnością, jakby na swój sposób pięknem miasta przyszłości, a jednocześnie jego ponurością - wręcz brzydotą.


  
  


Przy analizie nie może oczywiście zabraknąć dokładnego przestudiowania motywu miłosnego ("Love Theme"), towarzyszącego scenie, w której Deckard przyprowadza Rachael do swojego mieszkania (tuż po tym, jak uratowała mu życie zabijając Leona). Tym razem kompozytor zmienia całkowicie styl. Muzyka staje się lekka, ciepła i przyjemna, wręcz delikatna, gdzie prym wiedzie instrument dęty, na swój sposób wygrywający dość charakterystyczną melodię. W tym czasie Rachael zaczyna grać na pianinie, a gdy Deckard podchodzi i chce ją pocałować - podkład muzyczny załamuje się, zmienia - kobieta czuje jakby zakłopotanie, odrzuca uczucia mężczyzny i ucieka. Ale ten blokuje jej drzwi i w tym momencie dochodzi do pocałunku; melodia z powrotem staje się ciepła, spokojna, aż słyszy się w niej narastające uczucie między głównym bohaterem i bohaterką filmu.


  


W tym miejscu nie można zapomnieć o jakże pięknym utworze "Rachael's Song" (goszczącym oczywiście na oficjalnym wydaniu ścieżki dźwiękowej) - wspaniały, liryczny motyw głównej bohaterki, według wielu zdecydowanie najlepszy wśród całej kompozycji Vangelisa do "Blade Runner". Motyw opisujący tragiczną postać filmu - Replikanta, który z początku nie wie, że nie jest człowiekiem; ale w końcu prawda kiedyś wychodzi na jaw...

Jednak kompozycja do tego kultowego dzieła Ridley'a Scotta to nie tylko utwory klimatyczne, "nowoczesne" czy miłosne. To także utwory smutne i dramatyczne. Są także motywy dość niepokojące, celowo stwarzające atmosferę zagrożenia. Do tych pierwszych z pewnością należeć będą ilustracje muzyczne dwóch scen: pierwszą z nich jest zastrzelenie uciekającej Zhory przez Deckarda - w tym fragmencie muzyka zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan; w pewnym momencie właściwie słychać tylko muzykę, gdyż filmowy dźwięk zostaje całkowicie wyciszony. Za sprawą tej kompozycji widz czuje pewnego rodzaju smutek, żal i współczucie dla Replikantów - mimo, iż przecież przez cały czas trwania filmu są one zagrożeniem dla społeczeństwa i głównym celem "polowania" bohatera.


  


Drugą taką sceną jest motyw towarzyszący jednej z końcowych scen ("Tears In Rain"), gdzie Roy wygłasza słynny monolog zakończony słowami "czas umierać". Wrażenia i odczucia w tej scenie są podobne do tej opisanej wcześniej - czyli mimo wszystkich wydarzeń, w naszych sercach gości pewnego rodzaju żal i smutek dla tragicznych postaci, jakimi niewątpliwie są Replikanci.


  


Atmosfera zagrożenia i niepokój - przykładem mogą być tu dwa fragmenty. Jednym z nich jest scena, gdy Roy zabija swojego stwórcę - Tyrella, drugim - końcowy "pojedynek" Deckarda z Replikantem, gdzie podkład muzyczny perfekcyjnie buduje wciąż wzrastające napięcie i klimat zagrożenia. Zostaje jeszcze motyw przewodni (podczas końcowych napisów - "End Titles"), czyli niekwestionowana już klasyka. Ten motyw to podsumowanie całej filmowej kompozycji, bardzo ciekawa melodia i różnorodność (która nota bene cechuje całą ścieżkę dźwiękową i jest jednym z największych jej atutów). Elektroniczne brzmienie, które przeszywają dziwne, można rzec - charakterystyczne dla tego filmu dźwięki, do tego całość podszyta dziwnym niepokojem. Idealne zakończenie wielkiego filmu.


  



Dla wielu fanów dzieła Scotta, kompozycji Vangelisa i w ogóle fanów muzyki filmowej, ścieżka dźwiękowa do "Blade Runner" to flagowe i najlepsze dzieło w dorobku tego kompozytora. Wiele osób wspomina, że bardziej charakterystyczny, popularny i lepiej rozpoznawalny jest motyw przewodni z "1492: Conquest Of Paradise". Ale to tylko i wyłącznie jeden motyw przewodni, bo jako całość - to właśnie "Blade Runner" jest wzorcową ścieżką Vangelisa. Szkoda tylko, że wiele świetnych motywów nie znalazło się na oficjalnym wydaniu ścieżki dźwiękowej (gdzie znajduje się tylko 12 tematów), między innymi brakuje na nim wspomnianego na początku analizy bardzo dobrego i klimatycznego podkładu podczas lotu na posterunek. Wprawdzie było jeszcze kilka innych wydań tej ścieżki (zazwyczaj w wykonaniu innej orkiestry) oraz jedno wydanie nieoficjalne (tzw. bootleg), które zawiera dużo więcej motywów, ale niestety - obecnie do nabycia jest prawie niemożliwe. Zatem tym większa szkoda, że na oficjalnej ścieżce nie znalazło się więcej utworów, chociaż i bez nich soundtrack ten jest godny miana arcydzieła.


           


Stworzenie oprawy muzycznej przez Vangelisa było strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu przedsięwzięciu, do kultowego filmu powstała kultowa oprawa muzyczna, która jest zdecydowanie jedną z najważniejszych części tego obrazu. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na muzykę, która ilustruje "Blade Runner'a", ponieważ bez niej film niewątpliwie straciłby wiele ze swojej wartości. Nawet jeśli podczas oglądania "Blade Runner'a" nie dostrzegamy bezpośrednio pracy Vangelisa, możemy być pewni, że ona mimo wszystko dociera do nas gdzieś głęboko i odpowiednio oddziałuje na naszą podświadomość, bo takie jest właśnie zadanie tej zadziwiającej kompozycji, które spełnia bez zarzutu.

e-mail Tekst pochodzi z pracy licencjackiej Rafała Donicy - DUXA
POWRÓT DO WYBORU
STRONA GŁÓWNA "MUZYKI"