Autor: Rafał Oświeciński
opublikowano

RANKING NAJLEPSZYCH FILMÓW LAT 60. – miejsca 100-31

Oto przed wami wielki ranking najlepszych filmów lat 60. 88 osób zagłosowało na 241 filmów.

Na początek filmy z miejsc 100 – 51. W kolejnych dniach pojawią się miejsca 50-31, 30-11 oraz najlepszych 10. A na koniec zaproponujemy Suplement, czyli listę z filmami, które nie załapały się do pierwszej setki, ale znalazły się w waszych zestawieniach.

– żeby dostać się do pierwszej 100, trzeba było co najmniej 21 punktów (czyli musiały zagłosować co najmniej 2 osoby);
– pierwsza 50 to zebrane ok. 60 punktów;
– pierwsza 20 to 140 punktów;
– pierwsza 10 to 220 punktów;
– pierwsza 5 zebrała łącznie 2795 punktów (!!);
– średnio 49 osób głosowało na każdy z tytułów z top5;
– w top10 jest jeden film polski;
– w top10 jest film, któremu ani jedna osoba nie przyznała maksymalnej liczby punktów.

MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1 | SUPLEMENT

 




100. Mary Poppins
(USA – Robert Stevenson) 1964

Mary Poppins to musical niezwykły. Potrafi z powodzeniem zachwycić dziecko, jak i widza dorosłego. W 2006 roku Amerykański Instytut Filmowy umieścił go na szóstym miejscu najlepszych musicali w historii kina. Jeśli więc ktoś jeszcze go nie obejrzał – najwyższy czas nadrobić filmowe zaległości![Anna Niziurska, recenzja]

Doskonała Julie Andrews, wspaniałe efekty specjalne oraz wpadające w ucho piosenki. Najbardziej magiczny film lat 60. i razem z „Deszczową piosenką” najlepszy musical w historii kina.[Jakub Szczygieł]

RECENZJA


99. Działa Navarony / The Guns of Navarone
(USA – J. Lee Thomson) 1961

Doskonałe przygodowe widowisko należące do podgatunku men on mission. Szóstka komandosów zostaje wysłana na samobójczą misję – mają wysadzić tytułowe działa, które nie pozwalają zbliżyć się alianckim okrętom. Film perfekcyjnie wyreżyserowany, z precyzyjnie skonstruowanym scenariuszem. Bohaterowie wzbudzają sympatię, nawet zabójca zwany Rzeźnikiem z Barcelony okazuje się zwyczajnym, zmęczonym wojną człowiekiem. Pełna napięcia jest scena wykrycia zdrajcy – bohaterowie zostają postawieni przed niełatwym dylematem. Greckie plenery, mocarna muzyka Dimitri Tiomkina i doborowa ekipa aktorska także należą do mocnych atutów filmu. Gregory Peck, David Niven i Anthony Quinn nie zawiedli – idealnie wpasowali się w ten wojenny pejzaż pełen nazistów i zdradzieckich lokalizacji. Mimo tej całej przygody i ekscytującej akcji da się zauważyć w scenariuszu treści antywojenne. Scenarzysta i producent Carl Foreman, ofiara maccartyzmu, nie zamierzał kręcić propagandowego dzieła w hollywoodzkim stylu. To manifest w obronie każdego życia, a więc przeciwko wojnie. Refleksja na temat moralnych wyborów – między życiem jednostki a dobrem narodu, między złem a jeszcze gorszym złem.[Mariusz Czernic]

RECENZJA


98. Co się zdarzyło Baby Jane? / What happened to Baby Jane?
(USA – Robert Aldrich) 1962

Dzieło Roberta Aldricha jest doskonale zrealizowanym thrillerem psychologicznym, który straszy skuteczniej niż większość „paranormalnych” horrorów. Przez większą część filmu kamera zamknięta jest w obszernym domu sióstr. W czasie seansu widz ma jednak poczucie zamknięcia w klaustrofobicznej przestrzeni, z której nie ma ucieczki. Oglądanie „Co się zdarzyło Baby Jane” było dla mnie niezwykle stresującym przeżyciem – nastrój paranoi budowany jest m.in. przez ciasną kompozycję kadrów. Każde pojawienie się tytułowej bohaterki powodowało u mnie swoiście pojmowany dyskomfort. Chciałem – tak jak dręczona Blanche – za wszelką cenę wydostać się z pułapki.[Piotr Han, recenzja]


97. Obława / The Chase
(USA – Arthur Penn) 1966

Wybitna amerykańska dramatopisarka Lillian Hellman napisała niewiele filmowych scenariuszy, ostatnim jest Obława na motywach sztuki Hortona Foote’a. Arthur Penn wykorzystał ten tekst do rozprawki na temat kondycji człowieka w świecie zdominowanym przez uprzedzenia, podziały klasowe, przemoc. Jest to współczesny western, w którym postać szlachetnego szeryfa walczy o sprawiedliwość. Jednak klasyczny argument z Dzikiego Zachodu, czyli broń palna, nie rozstrzygnie konfliktu. Bo granica między prawem i bezprawiem jest niewielka. Łatwo ją przekroczyć, równie łatwo oskarżyć lub zabić kogoś, kto na to nie zasłużył. Kolejny film Penna, czyli Bonnie i Clyde, dostarcza więcej emocji, ale to Obława daje więcej do myślenia. W obsadzie takie nazwiska: Marlon Brando, Robert Redford, Jane Fonda, Angie Dickinson, Robert Duvall. Dla nich chętnie się wraca do tych depresyjnych klimatów.[Mariusz Czernic]


96. Oto jest głowa zdrajcy / A Man for All Seasons
(UK – Fred Zinneman) 1966

Znakomicie napisany i rewelacyjnie zagrany (Paul Scofield jako Thomas More jest bezbłędny) film o człowieku, który pozostał nieugięty wobec największego zagrożenia i zachował integralność w imię wartości, którym był wierny całe życie. Niezwykle wartościowy i dający do myślenia niezależnie od historycznego źródła i teatralnej oprawy. [Karolina Chymkowska]

 


 

95. Lew w zimie / The Lion in winter
(UK – Anthony Harvey) 1968

Peter O’Toole, Katharine Hepburn i Anthony Hopkins? To nie mogło się nie udać. Doskonały pod względem aktorskim. [Jakub Szczygieł]

Wspaniała opowieść o walkach o władzę i zaszczyty, zagrana w fenomenalny sposób.[Jan Cieślak]

 

 


94. Anioł zagłady / The Exterminating Angel
(MEX – Luis Bunuel) 1962

Cóż za niezwykłe zjawisko filmowe! Bunuelowska groteska, która za cel obiera sobie społeczne konwenanse i szablony zachowania, mające więcej wspólnego z absurdem niż naturalnością. „Anioł zagłady” doskonale działa na kilku poziomach – to zwyczajnie ciekawa historia pewnego burżuazyjnego towarzystwa, które… dziczeje. Ale też to przedstawiciel rasowego surrealizmu filmowego: wszyscy bohaterowie są nośnikami różnych urojeń, najczęściej nieuświadomionych, związanych z rolami społecznymi, których są niewolnikami. I film Bunuela igra sobie z nimi, bawi się tymi bohaterami, śmieje się z nich, kpi aż do niespodziewanego końca. Głupi ludzie. [Rafał Oświeciński]

 


93. Wszystko na sprzedaż
(POL – Andrzej Wajda) 1969

Polskie „Osiem i pół”: Wajda miał wyczucie w łączeniu elementów wywołujących śmiech z poważną refleksją na temat ludzkiej natury i miejsca człowieka we współczesnym świecie.[Jan Cieślak]

RANKING FILMÓW ANDRZEJA WAJDY

 

 


92. Zabawna dziewczyna / Funny Girl
(USA – William Wyler) 1968

Komediowy musical Williama Wylera, luźno oparty na wątkach z życia aktorki Fanny Brice, jej kariery na Broadwayu i związku z przedsiębiorcą Nickym Arnsteinem, jest… no, w porządku. Dla wielbicieli klimatów musicalowych zupełnie znośny, ma jednak swoje wady. Jest tak rozbuchany i przegadany, że gdzieś w połowie seansu zaczyna powoli boleć głowa. Miejscami wyraźnie zahacza o kicz i popada w banalność. Ma jednak dwa niepodważalne atuty, dzięki którym nie uległ zapomnieniu. Pierwsza to intrygujący, zmysłowy i charyzmatyczny, jak zwykle, Omar Sharif. Druga i jednocześnie największa – to występ Barbry Streisand w głównej roli. To ona ratuje ten film i dźwiga go w całości na swoich barkach. Jej zmysł komediowy przywołuje najlepsze tradycje ekranowe sygnowane przez Mae West. Jest żywiołem, jest świeża, jest przekonująca, w stu procentach obecna, każda piosenka w jej interpretacji zdaje się płynąć prosto z serca, a jej wykonaniu poświęca się całą sobą. Już nie mówiąc o tym, że zawdzięczamy jej legendarne zdanie „hello, gorgeous”, reinterpretowane w filmach na tysiące sposobów.[Karolina Chymkowska]


91. Cincinnati Kid / The Cincinnati Kid
(USA – Norman Jewison) 1965

Najlepszy film o grze w pokera? Z pewnością jeden z najbardziej emocjonujących filmów na tej liście, którego ostatnie pół godziny ogląda się na wstrzymanym oddechu – ale to pod warunkiem, że wiecie, na czym polega poker. Napięcie psychologiczne (?) jest mistrzowskie, szczególnie gdy ma się na pierwszym planie niezrównanego Steve’a McQueena, wchodzącego właśnie na szczyt popularności, oraz jak zwykle piękną Ann-Margret. [Rafał Oświeciński]

 


 

90. Matka Joanna od Aniołów
(POL – Jerzy Kawalerowicz) 1960

Matka Joanna od Aniołów Kawalerowicza jest fenomenalną adaptacją dzieła Iwaszkiewicza, ale przede wszystkim jest filmowym dziełem sztuki. Obrazem dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach, zdyscyplinowanym i surowym, ale też niezwykle plastycznym, subtelnym i pięknym pod względem estetycznym.[Karolina Nos-Cybelius, analiza]

 


89. Z zimną krwią / In Cold Blood
(USA – Peter Brooks) 1967

„Z zimną krwią” to ponure, posępne dzieło, zbliżone w formie do filmów noir. Jest tu tajemnica, mroczna atmosfera, gra światłocieni i co najważniejsze: film jest czarno-biały. Jest też dzielny detektyw Alvin Dewey (John Forsythe) i „gangsterzy”, czyli Perry Smith (Robert Blake) i Dick Hickock (Scott Wilson). Do pełnoprawnego noir brakuje tylko Humphreya Bogarta i romansu w tle.[Rafał Donica, analiza]

 

 


88. Do widzenia, do jutra
(POL – Janusz Morgenstern) 1960

Jeden z tych kultowych filmów naszej kinematografii. Znam kilka osób, które nie dały rady obejrzeć do końca, a kino kochają. No panie, chodzą to tu, to tam, coś sobie pogadają, popatrzą w lewo i w prawo, a potem film się kończy. I co to ma być? No i ja tego filmu w żaden sposób nie obronię. Dla mnie to jest mówiąc najbanalniej na świecie magia kina. Możesz pokochać, albo możesz wzruszyć ramionami wyłączając po 30 minutach. Teresa Tuszyńska jest w tym filmie tak piękna, że zapiera dech, a bardzo często manieryczny Cybulski jest po prostu doskonały, bo ta manieryczność tutaj pasuje wprost idealnie. No i te scenki – tańczący na korcie młodziutki Roman Polański, gdzieś tam przemykający Jacek Fedorowicz, Komeda grający na pianinie… Albo reakcja na przyniesioną butelkę markowego, drogiego koniaku – Eeee…, Znowu Martell? Film nostalgiczny, zabawny, a jednak przede wszystkim smutny. Kiedy Dziewczyna okłamuje chłopaka mówiąc „Do widzenia, do jutra”, kiedy oddziela ich ta krata. Wiadomo przecież, że nic z tego nie będzie. Ona pojedzie na kolejną placówkę i znajdzie kolejnego adoratora, a on zostanie w tym smutnym komunistycznym kraju. Piękny film. Nie zestarzał się wcale. Mogę oglądać znając praktycznie każdą minutę na pamięć. Jeśli ktoś tego filmu nie widział, to niech momentalnie zasiada i ogląda. Jeśli widział i nie lubi, to znaczy, że nie jest Polakiem. Bo każdy Polak to romantyk. [Dr Strangelove]


87. Dziura / Le trou
(FRA – Jacques Becker) 1960

Nie stawia na efekciarstwo, ale mało który film tak angażuje nas w losy bohaterów i tak dobrze ukazuje poszczególne kroki więźniów próbujących wydostać się na wolność.[Kamil Małek]

 

 

 

 


86. Cudotwórczyni / The Miracle Worker
(USA – Arthur Penn) 1962

Jeśli miałabym wskazać jedną postać, którą bezwzględnie i całym sercem podziwiam, byłaby to Helen Keller, niesamowita, silna i odważna kobieta, która przeciwstawiła się ograniczeniom fizycznym i osiągnęła spełnienie i sukces, o jakim wielu może tylko pomarzyć. Udowodniła na własnym przykładzie, że duch jest silniejszy od materii. A nie byłoby Helen Keller bez Anne Sullivan. Dwie wielkie role: Patty Duke i Anne Bancroft. Już tylko za nie filmowi należy się wyróżnienie. [Karolina Chymkowska]

Anne Bancroft daje popis aktorski najwyższej klasy, tworząc przy tym jedną z najlepszych kobiecych kreacji w historii kina. Patty Duke nie jest gorsza i wiernie dotrzymuje jej kroku.[Jakub Szczygieł]

 


85. Bitwa o Algier / The Battle of Algiers
(ITA/ALG – Gillo Pontecorvo) 1966

Za uczciwość bezstronnego obserwatora, wielokrotnie imitowany dokumentalny styl i bycie źródłem inspiracji dla praktycznie wszystkich organizacji terrorystycznych XX wieku (od IRA po Czarne Pantery). To ostatnie może akurat niezbyt chwalebne, ale niewątpliwie prestiżowe.[Jacek Stopa]

„Bitwa o Algier” nie ma klasycznie skonstruowanej fabuły, głównego bohatera ani wątku miłosnego. Włoski reżyser postawił bowiem na realizm i głównym przyświecającym mu celem było, aby „Bitwa o Algier” jak najbardziej przypominała film dokumentalny. Chciał być jak najbliżej prawdy. [Piotr Han, recenzja]

 

 


84. Wielka włóczęga / La Grande vadrouille
(FRA – Gérard Oury) 1966

Komedia, do której chce się wracać. Roztrzepany de Funes i Bourvil – oaza spokoju. Pełno legendarnych scen. Film lepszy nawet od serii o Żandarmie. [Mateusz Wilk]

 

 

 


83. Miecz zagłady / Dai-bosatsu tôge
(JAP – Kihachi Okamoto) 1966

Brutalna, przesycona nihilizmem opowieść o roninie podążającym ścieżką przemocy aż do granic szaleństwa. Film szczyci się trzema spektakularnymi sekwencjami walki na miecze, które nie mają sobie równych w kinie samurajskim, oraz porażająco intensywną grą najwybitniejszego japońskiego aktora – Tatsuyi Nakadaia.[Jacek Stopa]

Uwielbiam go przede wszystkim za to, że wyłamuje się z tradycyjnych schematów, jednocześnie będąc jednym z lepszych przedstawicieli czarno-białego kina chanbara. [Mikołaj Augustynowicz]

 


82. Prawo i pięść
(POL – Edward Skórzewski, Jerzy Hoffman) 1964

Jak jest western, to musi też być eastern. Gustaw Holoubek był jednak aktorem, którego polskie kino nie potrafiło do końca wykorzystać.[Dr Strangelove]

 


81. Palacz zwłok / Spalovač mrtvol
(CZ – Juraj Herz) 1969

Wyrażenie „czeski horror” brzmi równie zabawnie, co czeski film wojenny, ale filmowcy potrafią zaskakiwać. Czeski film wojenny powstał (choćby Ciemnoniebieski świat), czeski film grozy również. Trzeba jednak przyznać, że Palacz zwłok to horror transgresyjny, czyli wykraczający daleko poza gatunek. Z początku może się wydawać czarną komedią, z czasem okazuje się, że nie ma się z czego śmiać. Juraj Herz w dzieciństwie przebywał w obozie koncentracyjnym i tamtejszą traumę przeniósł do tej filmowej opowieści, której bohaterem jest zafascynowany śmiercią pracownik krematorium.[Mariusz Czernic, artykuł]

Realizacyjne idealny. Montaż filmu wyprzedza swoją epokę. Do tego gęsty, mroczny klimat i świetne kreacje aktorskie.[Krzysztof Pietrzyk]

 


80. Piekło na Pacyfiku / Hell in the Pacific
(USA – John Boorman) 1968

Pi*%#$!ne arcydzieło. John Boorman reżyseruje, Lee Marvin i Toshirô Mifune w jedynych rolach, dla nikogo więcej nie starczyłoby ekranu. Film o ludziach których dzieli kultura, język i wojna, ale łączy charakter i zasady. Epa w czystej postaci.[Sonny Crockett]

Marvin. Mifune. Wyspa. 100% męskiego kina. [Jacek Stopa]

 

 


79. Krzyżacy
(POL – Aleksander Ford) 1960

Film Aleksandra Forda to prawdziwy fenomen w historii polskiej kinematografii. Po blisko sześćdziesięciu latach od wejścia na ekrany nadal dzierży rekord oglądalności (ponad 32 miliony widzów!!! – to więcej, niż populacja Polski w roku premiery!). Podobał się zresztą nie tylko u nas, ale i poza granicami kraju. Nie powinno to dziwić, gdyż jest to nie tylko idealna adaptacja klasyki polskiej literatury, ale też znakomity epos historyczny, którego nie powstydziłoby się Hollywood w swoich złotych latach. Technicznie nic a nic się zresztą nie zestarzał, wciąż porywając swym rozmachem, przepychem opowieści. Prawdziwe arcydzieło, co przyznaje nawet sam Martin Scorsese. [Jacek Lubiński]


78. 007: Żyje się tylko dwa razy / You Only Live Twice
(USA – Lewis Gilbert) 1967

Gdybym miał wybrać jeden tytuł z ery Connery’ego i Moore’a, który uważam za idealny film o Bondzie, byłby to „Żyje się tylko dwa razy”. Jest to jedna z najbardziej widowiskowych przygód 007, który tym razem zawitał do Japonii, aby zmierzyć się ze swym arcy-wrogiem, Blofeldem. W filmie Lewisa Gilberta jest wszystko – świetne zawiązanie akcji (prolog z kosmicznym porwaniem, ilustrowany posępną muzyką Johna Barry’ego, robi kolosalne wrażenie), szybka akcja, masa gadżetów oraz epicki finał, który w przeciwieństwie do wcześniejszej „Operacji Piorun” nie dłuży się niemiłosiernie, choć skalę ma podobną. Sam Bond wydaje się w tej części mniej efektowny i nieco wyciszony. Bez obaw, to nadal twardy i zabójczo skuteczny agent, lecz najwyraźniej w Kraju Kwitnącej Wiśni jego oschłość została zastąpiona bardziej romantyczną naturą. Tytułową piosenkę tym razem wykonuje Nancy Sinatra, i ze wszystkich bondowskich ballad ta jest moją ulubioną.[Krzysztof Walecki, ranking]


77. Przyjęcie / The Party
(USA – Blake Edwards) 1968

Komediowy eksperyment Blake’a Edwardsa, który od początku do końca jest jedną wielką jazdą bez trzymanki. Do dzisiaj obowiązkowa pozycja na liście wszystkich komików specjalizujących się w improwizacji, ponieważ to, co Peter Sellers wyprawia jako omyłkowo zaproszony na przyjęcie gość usiłujący odnaleźć się w kompletnie obcym środowisku, to fajerwerki aktorskiej abstrakcji. Nie ma w tym większego konkretu, nie ma żadnej szczególnej linii przewodniej, po prostu Sellers wchodzi i robi swoje. Tak dokładniej, robi co chce, a kamera to po prostu rejestruje. Dla niektórych widzów będzie to konwencja irytująca i mało zrozumiała, a specyficzną ekspresyjność Sellersa odbiorą jako drażniącą. Ci, którzy dadzą się kupić, mają szansę się przekonać, jak wyglądałyby filmy Davida Lyncha, gdyby kręcił stuprocentowe komedie.[Karolina Chymkowska]

 


76. Nieustraszeni pogromcy wampirów / The Fearless Vampire Killers
(UK/USA – Roman Polański) 1967

Komedia to pełną gębą, w jednej chwili subtelna, w następnej rubaszna i prześmiewcza. Reżyser bawi się konwencją, zmurszała legenda nabiera w jego rękach rumieńców i nowego komediowego oblicza, nie zostaje jednak zdeformowana. Film podparty zostaje przede wszystkim niezwykle klimatyczną, zróżnicowaną muzyką wysnutą spod batuty Komedy oraz wyjątkowym warsztatem Polańskiego, pełnym precyzji, kunsztowności i klimatu. [Rafał Grynasz, analiza]

 

 

 

MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1 | SUPLEMENT

Ostatnio dodane